czwartek, 18 lutego 2016

M. Rabij, "Życie na miarę"

Są rzeczy, o których teoretycznie wszyscy wiemy i się z nimi nie zgadzamy. Jednak w codziennym zabieganiu zapominamy, że oprócz nas samych istnieje też reszta świata ze swoimi problemami na które my również mamy wpływ - co więcej możemy to zmienić np. dokonując codziennych wyborów. Dlatego też dzisiaj mam dla Was kilka słów o książce, która przypomina nam o pewnych kwestiach. 

"Życie na miarę" Marka Rabija to tak właściwie reportaż o tym jak wygląda sytuacja w Bangladeszu - miejscu, w którym swoje ubrania szyje wiele znanych marek (w tym również tych dostępnych w Polsce). 

Wszyscy dobrze wiemy, że prezencja bywa kluczem do sukcesu, a metka na ubraniu ma znaczenie. Jednak są ludzie, dla których jest to dosłownie kwestia życia lub śmierci. Co jakiś czas dochodzą nas echa tragedii w Bangladeszu, gdzie np. 1200 kobiet i mężczyzn zginęło pod gruzami Rana Plaza, natomiast w Ashulii pewnego wieczoru zamknięto pracowników na wyższych piętrach, aby z płonącego budynku najpierw wynieść zawartość magazynu na parterze. Jednak po przeczytaniu powyższej książki mam wrażenie, że o większości takich tragedii w ogóle się nie dowiadujemy. 

Jednakże jeszcze bardziej oburzające jest dopiero to, że za spodnie czy sukienkę, którą w Bangladeszu uszyto za 10 zł., w polskim sklepie trzeba zapłacić jakieś 10 - 15 razy więcej.

Nikt z nas kupując sobie ubrania tak na prawdę nie zastanawia się nad tym kto je uszył i w jakich warunkach pracuje i żyje. Autor tej książki uchyla przed nami rąbka tajemnicy i zabiera nas do świata, w którym ludzie żyją w skrajnym ubóstwie, a pieniądze zarabiają w warunkach nie tylko zagrażających ich zdrowiu, ale również życiu. Czytając o tym jak wygląda praca w fabrykach odzieżowych człowiek nie może uwierzyć, że w XXI wieku wciąż dzieją się takie rzeczy, a my na nie pozwalamy. 

Całości dopełnia fakt, że autor obok warunków, w których pracują tamtejsi ludzie pokazuje również ułamek ich zwyczajnego życia - ich codzienność w slumsach, radości i troski. Zaglądamy nieco do ich głowy i poznajemy myślenie np. o osobie z sąsiedztwa, która dostała awans w naszej fabryce i zamieniła się w tyrana, albo o tym dlaczego nie pożycza się pieniędzy na organizację ślubu. Jednak przez wszystkie te troski przebija nikłe światełko szczęścia, w momentach, w których dwoje zakochanych się pobiera czy w chwilach, kiedy komuś udaje się zarabiać na życie poza fabryką. To również sygnał dla nas, który mówi nam, że skoro im w takich warunkach udaje się znaleźć szczęście to nam tym bardziej może się udać!

"Życie na miarę" jest dla nas sygnałem ostrzegawczym, wyrzutem sumienia oraz motywacją do tego, żebyśmy coś zrobili, aby zmienić nie tylko własne wybory, ale także życie innych. Wiem, że pojedyncze osoby niewiele mogą zmienić, ale kiedy pojedyncze osoby działają razem można przenosić góry. Ja osobiście mam zamiar pogłębić temat wykorzystywania ludzi do tak niewolniczej pracy i w przyszłości dokonywać świadomych wyborów. Jednakże to od szefów poszczególnych firm odzieżowych zależy czy chcą zarabiać na marce kosztem zdrowia i życia (dosłownie) innych ludzi czy może zyskają na tym, żeby świadomie wybierać fabryki które nie tylko nie grożą zawaleniem, ale także są otwarte na zmiany. 

Wiem, że temat podjęty w powyższej publikacji jest bardzo złożony, ale wierzę również w to, że mimo wszystko da się coś zmienić...

5 komentarzy:

  1. Jest wiele strasznych rzeczy, które nadal się dzieją, chociaż ma się wrażenie, że skoro mamy XXI wiek, to świat powinien być bardziej cywilizowany, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto wiedzieć takie rzeczy, dlatego dobrze, że powstają książki uświadamiające społeczeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawa pozycja i warto ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. chciałam to przeczytać i tylko uświadomiłaś mi, że muszę to zrobić :) Pozdrawiam, nietylkooksiazkaach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - jest to jedna z tych książek, które trzeba znać.

      Usuń