wtorek, 16 czerwca 2015

Ten straszny wegetarianizm...

Jakiś czas temu zaczęłam się interesować zdrowym żywieniem, a co za tym idzie wegetarianizmem i weganizmem. Nie tylko ze względu na względy zdrowotne, ale również moralne. Zauważyłam, że to w jaki sposób się odżywiamy nie tylko wzbudza zainteresowanie innych, ale także potrafi być kontrowersyjne na równi z religią, orientacją seksualną czy też polityką, Generalnie zauważyłam dwie kwestie. 

1. To, że ktoś pisze, że odżywia się zdrowo to od razu wszyscy myślą, że się odchudza. Otóż nie - zdrowe odżywianie nie koniecznie musi się wiązać z dietą odchudzającą. Człowiek, który mówi/pisze, że zdrowo się odżywia po prostu stara się sobie dostarczać odpowiednich wartości odżywczych minimalizując te niezdrowe. Jasne?

2. Niestandardowe diety sprawiają, że ludzie na tych "normalnych" bardzo starają się nawrócić innych na jedyną słuszną dietę. 

Myślę tu głównie o wegetarianach i weganach, którzy muszą odnaleźć się w mięsożernym świecie. Ci pierwsi są niestety w mniejszości, więc siłą rzeczy spotykają się z zainteresowaniem, ale też zdziwieniem mięsożerców, że ci inni nie jedzą mięsa i jeszcze żyją! Wegetarianizm postrzegany jest jako dieta postna lub taka na której nie ma co jeść. Dodatkowo mam wrażenie, że bezmięsne diety nie spotykają się z akceptacją innych i zapominam nawet o naszych bliskich, którzy nie jedzą mięsa. Chyba łatwiej ugościć nam alergika niż wegetarianina, bo tego pierwszego jesteśmy w stanie zrozumieć. Ale dlaczego tego drugiego nie?

Mam wrażenie, że zwykle zapominamy, iż każdy z nas ma prawo do innego zachowania - w tym odżywiania się...szczególnie jeżeli nie robi nikomu krzywdy. Oczywiście powyżej bardzo uogólniłam, bo wielu ludzi po prostu nie interesuje się czyimś talerzem. Ja jednak chciałabym temat wegetarianizmu i weganizmu podejmować tu częściej, bo to temat rzeka.
Na początek zaczęłam od zdobywania informacji na ten temat, przez oglądanie filmików na YT i zdobywanie wiedzy na powyższy temat. Zaczęłam od lektury: 
"W obronie zwierząt" pod red. P. Singera: 


Jak skończę ją czytać to na pewno napiszę o niej więcej. Tymczasem poniżej zostawiam Wam dwa filmiki, które powinny dać nam wszystkim nieco do myślenia. Od razu Wam mówię, że przynajmniej ten drugi filmik jest dość drastyczny, więc jeśli macie wrażliwe żołądki to zastanówcie się czy chcecie to oglądać. 




Na koniec jeszcze Wam tylko wspomnę, że odkąd pamiętam wolałam bezmięsne jedzenie i chyba w końcu nadchodzi ten czas, w którym należy podjąć właściwe decyzje w swoim życiu... 3majcie za mnie kciuki. 

10 komentarzy:

  1. Nie jem mięsa z racji tego, że go po prostu nie lubię jak i z faktu, że kocham zwierzęta i faktycznie jestem bardzo zaangażowana w ich ochronę. Niemniej nie mam problemu z tym, że inni to mięso jedzą. Tak już jest ten świat zbudowany osobniki silniejsze żywią się słabszymi, widzimy to w przyrodzie. Podam rękę wegetarianinowi i podam rękę osobie mięsożernej. Każdy powinien żyć według własnego sumienia i nic mi do tego. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tak samo. Mój narzeczony je mięso i staram się tak gotować, żebyśmy byli obydwoje zadowoleni. Nie mam problemu z tym, że On je kanapki z mięsem, albo czasem zrobię Mu kotleta do obiadu. A On nie robi problemu z tego, że wprowadzam do naszego żywienia więcej opcji wegetariańskich. Na szczęście póki co udaje mi się z tym wypośrodkować tak, żeby był wilk syty i owca cała...bo przecież sobie zamiast mięsa do obiadu zrobić jakąś dodatkową surówkę, a mojemu narzeczonemu nic się nie stanie jak nie będzie miał codziennie mięsa na obiad;). Poza tym moja rodzina jest mięsożerna i jakoś też nic się nie dzieje z moją odmienną dietą...chociaż może być problem na świętach:/,,,dobre tyle, że Wigilia (poza tą nieszczęsną rybą) jest wegetariańska...w Wielkanoc będę musiała sobie jakoś poradzić z żurkiem...

      Usuń
  2. Ja uważam, że weganizm to bardzo zdrowy sposób życia. Sama chętnie bym przeszła, ale umieram bez mięsa xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój narzeczony i przyszły szwagier też nie wyobrażają sobie życia bez mięsa. W ogóle mam bardzo mięsożerne otoczenie, więc będę musiała się w nim odnaleźć...

      Usuń
  3. ah Ci biedni, prześladowani wegetarianie, jem mięso co nie znaczy, że zabraniam komukolwiek go nie jeść, taka prawda, że zawsze wszystkożerni będą mieli większą możliwość w komponowaniu posiłków niż wegetarianie, no bo nie wybrzydzają i jedzą wszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siewco to nie jest kwestia wybrzydzania, tylko sumienia. Jak wiesz nie zabraniam nikomu jeść mięsa, ale chciałabym na blogu podejmować tematy związane z wegetarianizmem i weganizmem oraz hodowlą przemysłową, po to, żeby każdy mógł mieć świadomy wybór. A mięsożercy może i mają większy wybór, ale bardzo często opierają się na kilku przepisach, które ewentualnie modyfikują. A co za tym idzie nie korzystają z tej różnorodności, którą ponoć mają. Natomiast wegetarianie i weganie są zmuszeni do szukania produktów nie mięsnych, które im zapewnią odpowiednią ilość wartości odżywczych i tu dopiero zaczyna się różnorodność :)

      Usuń
  4. Rzeczywiście, temat rzeka. Zarówno zdrowe odżywianie, jak i wegetarianizm. Osobiście nie uważam, żeby wegetarianizm, czy weganizm były zdrowsze, niż, że tak powiem "odżywanie mięsne". Według mnie człowiek potrzebuje wszystkiego, ale oczywiście nie zaglądam nikomu do talerza. Do wegetarianizmu potrzebny jest jednak zdrowy rozsądek, by dana osoba dostarczała organizmowi wszystkiego, co potrzebuje.
    Może ta kwestia nie interesowałaby mnie jakoś specjalnie, ale mam koleżankę "chorobliwą wegetariankę", która potrafi odstawiać niezłe sceny przez to, że np. zjem w jej obecności jakieś mięso. Ja na jedzenie mięsa mam dość drastyczne poglądy (według tej koleżanki przynajmniej) i nie wyobrażam sobie dnia bez mięsnego dania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No faktycznie niezbyt fajnie zachowuje się ta Twoja koleżanka i tylko jeszcze bardziej uprzedza ludzi do wegetarian, którzy są postrzegani jako świry. Ja osobiście nie mam problemu z tym, że ktoś je przy mnie mięso, bo mam świadomość, że taka dieta to wybór każdego z nas i każdy postępuje tak jak uważa...
      Jak pisałam w komentarzach wyżej moje otoczenie jest mięsożerne i nie zaglądam im w talerz, jednak niestety oni sami niekoniecznie mogą mnie zrozumieć, ale póki co akceptują to jak jem, a to najważniejsze.

      Usuń
    2. Naprawdę cieszę się, że są takie osoby jak Ty, które nie dość, że promują samą świadomość o tym, co się właściwie je, ale także głoszą zdrowe poglądy. Najważniejsze, żeby każdy czuł się w porządku w stosunku do siebie samego.

      Usuń
    3. Cieszę się, że tak myślisz :). Moim zdaniem najważniejsze jest świadomie podejść do tematu...później to już kwestia wyboru i w sumie też w jakiś sposób sumienia.

      Usuń