środa, 4 marca 2015

Kolorowy trening antystresowy - nie dla idiotów.

Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z kolorowym treningiem antystresowym pomyślałam, że świat chyba oszalał, że dorośli ludzie rzucają się na coś co przede wszystkim interesuje małe dzieci. Kiedy zobaczyłam cenę (okładkowa 24,99; Aros - 17,49) stwierdziłam, że trzeba być idiotą, żeby kupić coś za taką kasę, co zabierze nam tylko kilka chwil. Jednak kiedy otrzymałam przesyłkę z dwoma wersjami tego treningu i nad nim przysiadłam zrozumiałam o co tyle szumu...już samo to, że nad jednym obrazkiem na całą stronę można spędzić ponad 5 godzin daje do myślenia;]



Jednak co jest takiego niezwykłego w tych niepozornych na pierwszy rzut oka publikacji? Otóż mogą nam się przysłużyć do kilku rzeczy, a mianowicie: 

Walki ze stresem

Nie wiem jak Wy, ale ja kiedy przeżywam silny stres nie umiem skupić się na rzeczach, które wymagają ode mnie np. zapamiętywania, albo innego wysiłku intelektualnego. Dodatkowo zwykle nie mogę spać i jeść oraz bardzo łatwo się rozpraszam. Często też trzeba mówić do mnie po kilka razy, żeby dotarło;p. W sumie nie ma w tym nic dziwnego, bo te objawy są w standardowym zestawie objawów stresu, które wymienia chociażby M. Clayton w publikacji "Zarządzanie stresem. Czyli jak radzić sobie w trudnych sytuacjach", o której pewnie jeszcze wspomnę nie raz, ale to już nieco inna historia;)

Wracając do sedna. Kiedy już jestem w stresie mam problemy ze skupieniem się na rzeczach, które wymagają ode mnie wysiłku intelektualnego i nie śpię to zadziwiająco dobrym rozwiązaniem dla mnie jest powyższy trening antystresowy... oczywiście na tapetę idzie jedna z posiadanych przeze mnie wersji. Od momentu, w którym dostałam obie książki nie raz złapałam się na tym, że odlatuję, bo zajęcie, które wydawałoby się przeznaczone tylko i wyłącznie dla dzieci bardzo mnie wciągnęło. Paradoksalnie po jednym posiedzeniu, które zazwyczaj nie jest krótkie mam wrażenie, że automatycznie mózg zaczyna mi pracować inaczej...jakoś tak bardziej efektywnie? Biorąc pod uwagę, że takie treningi podobno wyrównują pracę półkul mózgowych coś w tym może być...




W każdym bądź razie po jednej takiej "sesji terapeutycznej" mam wrażenie, że mózg mi niesamowicie odpoczął.

Relaks i pobudzenie kreatywności


Moim zdaniem dowolny "Kolorowy trening antystresowy" jest idealnym rozwiązaniem np. na czas po sesji czy po innym wysiłku intelektualnym lub takim, które dostarczyło nam mnóstwa stresu. Będzie on również świetny w momencie, kiedy mieliśmy męczący dzień i zmęczenie oraz ewentualny stres chcemy po prostu z siebie spuścić. Genialny w towarzystwie ulubionej muzyki, lampki wina lub czegoś innego do picia;p. To, że chcemy sobie wcześniej lub później wziąć kąpiel nie wyklucza sięgnięcia po własnie te kolorowanki...one niestety uzależniają. 

Powyższy trening jest polecany nawet zamiast jogi, medytacji czy jakichś szczególnych terapii. Idealny w szczególności dla osób narażonych na stres. Poza relaksem one na prawdę pozwalają się oderwać od codziennych spraw i pobudzić kreatywność. Chociażby dlatego, że poza kolorowaniem mamy możliwość dorysować sobie w pewnych miejscach wzory, albo wręcz stworzyć coś własnego!

Idealne do pracy z osobami cierpiącymi na dysfunkcję...np. dysgrafię


Szkoda, że te treningi pojawiły się tak późno, bo wiele lat temu mogły być dla mnie niezłym ćwiczeniem, które pomogłoby mi w zmniejszeniu objawów dysgrafii...cóż widocznie przyszło mi to nadrobić teraz;). I myślę, że jeżeli pracowałabym w poradni pedagogiczno - psychologicznej z powodzeniem pracowałabym na tych materiałach i polecałabym je rodzicom do pracy z dzieckiem z dysgrafią. Moim zdaniem jest idealnym sposobem na "wyrobienie" sobie ręki.

Tygrys na początku malowania

To co mi zostało do pomalowania na pewno zajmie mi jeszcze ponad godzinę, a nawet pewnie ok. dwóch godz.;)

Powrót do formy po urazach ręki


Nie mam tu na myśli jakichś ciężkich urazów typu zerwanie mięśni czy chorób takich jak zanik mięśni. Jednak myślę, że np. kiedy mieliśmy gips na ręce to ten trening z powodzeniem pomoże nam szybciej wrócić do normalnego jej funkcjonowania. Pewnie w innych podobnych urazach też się sprawdzi. 

Te treningi okazały się na prawdę świetną rzeczą, która dostarczyła mi nie tylko dobrej zabawy, ale także pozwoliła się zrelaksować i oderwać od codziennych spraw. To niezwykłe jak szybko możemy się oderwać od rzeczywistości dzięki tym niepozornym kolorowankom... A wzory są na prawdę piękne już bez pokolorowania, a kiedy weźmiemy w rękę kredkę lub flamastra z każdą chwilą stają się bardziej wyraziste, a my bardziej zrelaksowani. Już wiem, że jest to rozrywka na wiele godzin, a pieniądze, które trzeba na nie wydać nie idą wcale w błoto...



Zapewne przede mną jeszcze wiele godzin zarówno z "Kolorowym treningiem antystresowym. Esy-floresy" jak również "Kolorowym treningiem antystresowym. Wzory i ornamenty". Niestety jeżeli chcecie się przyłożyć do tego jak trzeba to musicie kolorowanie małych elementów zajmie Wam bardzo dużo czasu, ale na pewno nie będzie to zmarnowany czas. 

15 komentarzy:

  1. Mam Esy-floresy i mam wrażenie, że kolorowanek starczy mi na bardzo, bardzo długo :) Jest t fajna sprawa, ja koloruję przeważnie podczas oglądania seriali, ale szybko męczą mi się oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie poczucie, że i mnie będą długo towarzyszyć. I też szybko mi się męczą oczy, w końcu malowanie tych małych elementów jest dla nich wymagające;]

      Usuń
  2. pierwsze widze cos takiego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A warto się zainteresować - i to bardzo;)

      Usuń
  3. Wow :D Śliczny tygrysek :) Jest z tym na pewno dużo, świetnej zabawy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, a teraz po pomalowaniu wygląda jeszcze lepiej;p

      Usuń
  4. I to jest dopiero kolorowanka :D nie wiem czy mnie bardziej by nie zestresowała, bo rzeczy wymagające skupienia i pewnej ręki tak właśnie na mnie działają. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdziwiłabyś się. ja nie mam pewnej ręki - wręcz przeciwnie. Poza tym też nie spodziewałam się, że to mnie tak wciągnie;p

      Usuń
  5. Aż sprawdzę na sobie ;) :). Kredki już mam, więc jak dorwę te książeczki, to na pewno zobaczę co sprawia, że ten stres się tak ulatnia :). Naprawdę nie podejrzewałem, że to aż takie proste. Niemniej jeśli uwalnia kreatywność i wymaga pewnego skupienia, to podejrzewam, że naprawdę coś w tym być musi! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź, sprawdź, bo warto, chociaż Rafał sugeruje, że cofnęłam się w rozwoju;p, ale to co;). Nie zna się;p

      Usuń
  6. Mamy w domu takie kolorowanki.Uwielbiamy razem z córką je kolorować.Mnie to naprawdę uspokaja ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam wszystkie trzy rodzaje tych kolorowanek i po prostu je uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń