Przejdź do głównej zawartości

Introwertycy to nie dziwacy!

Z natury jestem introwertykiem i strasznym wrażliwcem (co niestety wiąże się z tym, że mam oczy na mokrym miejscu:/). To sprawia, że mam wrażenie, iż nie urodziłam się w swojej epoce. Cóż...pewnie nie ja jedna, bo wg. Wikipedii takich osób jak ja jest w społeczeństwie 26% - 46%. 

Introwersja jest to cecha osobowościowa, która polega na tendencji kierowania swojej percepcji i działań do wewnątrz - na własne myśli i emocje. Przy tym jest zmniejszone zainteresowanie i aktywność skierowana na świat zewnętrzny.

Niestety introwertyzm często jest mylony z nieśmiałością i osobowością schizoidalną:/. Co nie jest do końca fajne:/ 

Generalnie introwertycy zwykle: 
  • zyskują energię kiedy są w samotności, a tracą wśród ludzi, co nie oznacza tego, że nie lubią ludzi. U mnie jest tak, że lubię się od czasu do czasu spotkać z ludźmi, ale w miejscu, w którym np. mogę z nimi porozmawiać. Poza tym zwykle wykonywałam bardzo społeczne zawody (wychowawca, asystent rodziny, koordynator wolontariatu itd.) i byłam koordynatorką wolontariatu lub jakichś inicjatyw, więc siłą rzeczy dużo przebywałam z ludźmi. Jednak potrzebowałam w ciągu dnia kilku chwil dla siebie - spaceru, czasu: na kawę, książkę czy chociażby kąpiel. A to dlatego, żeby odzyskać siły i naładować się pozytywnie na następny dzień. 
  • czerpią energię ze świata wewnętrznego (np. uczuć idei czy wrażeń), 
  • są dobrymi słuchaczami - oj tak. Nie raz zauważyłam, że ludzie się przy mnie otwierają, bo czują się słuchani. Często dowiaduję się wielu rzeczy, o których niekoniecznie chciałabym słyszeć...
  • myślą zanim coś zrobią lub powiedzą - przeważnie tak, chociaż nie zawsze;]. 
  • utrzymują większy kontakt wzrokowy podczas słuchania kogoś, niż podczas mówienia do niego - też prawda, chociaż dzięki swojej pracy zawodowej nauczyłam się patrzeć ludziom w oczy jak do nich mówię;]. Mimo wszystko ludzie często czują się ignorowanie jak nie patrzy się im w oczy, kiedy się do nich mówi. 
  • mają niewiele zainteresowań, ale w każde zainteresowania bardzo się zagłębiają - nie zawsze, chociaż coś w tym jest. Ja mam kilka rzeczy, które mnie interesują i zwykle się ich trzymam, bo nie lubię się rozmieniać na drobne.
  • tylko głębokie relacje międzyludzkie nazywają "przyjaźnią" - oj tak. Poza tym, że z natury jestem introwertykiem to mam już kilka nieprzyjemnych doświadczeń za sobą i wolę dmuchać na zimne niż później cierpieć. 
  • wolą rozmowy w cztery oczy niż w grupie - coś w tym jest. Chociaż ja z racji tego co robiłam w życiu polubiłam również rozmowy w grupie, o ile nie jest ona zbyt liczna. 
  • mówią wolno, z przerwami - oj chyba nie zawsze...czasem mam słowotok, który ciężko przerwać;] 
  • aby się skupić potrzebują ciszy, nie lubią gdy im się przerywa pracę lub jakiekolwiek inne zajęcie - oj tak. Jak się uczyłam, przygotowywałam do pracy, albo robię coś co wymaga skupienia to muszę mieć ciszę. W innym wypadku nie umiem się skupić. Jeżeli ktoś mi przerwie bywa i tak, że go ochrzaniam jeżeli robi to notorycznie, chociaż wie, że tego nie lubię;] 
  • korzystają z pamięci długotrwałej przez co często mają uczucie "pustki w głowie" i mogą mieć problemy ze znalezieniem odpowiedniego słowa podczas rozmowy - da się zniwelować chociażby przez czytanie książek;]
  • lepiej niż ekstrawertycy radzą sobie z zadaniami wymagającymi skupienia uwagi,
  • na studiach osiągają lepsze wyniki niż ekstrawertycy - możliwe, chociaż ja miałam zawsze ambitne grupy i nie wypadało przyjść nieprzygotowanym, więc siłą presji i tak dostawałam dobre oceny;]
  • łatwiej uczą się czytając niż przez rozmowę z innymi - a to różnie z tym bywa, ale ten kto mnie chce czegoś nauczyć musi mówić w interesujący sposób, bo inaczej mnie nudzi i nie zapamiętuję wiele (ale chyba każdy tak ma). Poza tym nie raz na egzaminach uratowało mnie to, że coś gdzieś od kogoś usłyszałam. 
  • wolą dowcip ujawniający niestosowność i niedopasowanie,
  • pracują tak samo niezależnie od tego, czy są chwaleni, czy nie, - chociaż pochwały mimo wszystko bardzo mnie motywują,
  • nie lubią rozmów "o pogodzie" - oj tak, bardzo mnie to wkurza. Tak jakby nie można było porozmawiać o czymś sensownym, a nie o pierdołach, z których nic nie wynika. Przecież jest tyle ciekawych tematów, o których można porozmawiać! 
  • mogą mieć trudności w zapamiętywaniu twarzy i nazwisk - tak jak twarze jestem w stanie zapamiętać, to czasem mam problemy z zapamiętaniem imienia i nazwiska. Chociaż u mnie zapominanie twarzy, czy to jak ktoś się nazywa wynika z tego,
    że...znam dużo ludzi;]
Introwertycy są kojarzeni z samotnikami, którzy żyją w swoim świecie często oderwanym od rzeczywistości. Jednak to, że ktoś woli sięgnąć po książkę, zamiast często spotykać się z ludźmi nie oznacza tego, że jest gorszy czy jakiś upośledzony społecznie. Ja mimo tego, że jestem typem domownika też lubię się spotykać z ludźmi. Chociaż wolę, żeby było to znajome grono, z którym mam o czym pogadać, niż nie wiadomo ile osób, z którymi będę rozmawiać o pierdołach. Jednak mam wrażenie, że w wielu ludzi ma potrzebę zmieniania nas na siłę, bo przecież tempo życia i funkcjonowanie współczesnego społeczeństwa wymaga zupełnie innej postawy od tej, którą prezentują osoby podobne do mnie. Jednak mimo to uważam, że każdy typ osobowości jest potrzebny w społeczeństwie, bo odgrywa swoją rolę. 

 Na koniec chciałabym jeszcze zaznaczyć, że nie ma czegoś takiego jak czysty introwertyzm, ekstrawertyzm czy cokolwiek innego. Zwykle ludzie mają przewagę określonych cech, które pozwalają ich zakwalifikować np. jako introwertyka, ale mają też kilka cech z ekstrawertyka;]. Chociaż podobno spotyka się ludzi ze skrajną introwersją, ekstrawertyzmem itd. ...

P.S. Większość informacji do postu zaczerpnęłam z Wikipedii: 

Komentarze

  1. Ostatni akapit nieco mnie uspokoił, bo w trakcie czytania zaczęłam podejrzewać, że jestem jakimś szalonym eksperymentem bogów ;) Generalnie baaardzo dużo mówię i zdecydowanie mniej skora jestem do słuchania (brzydka cecha, ale naprawdę trudno się z nią walczy), bardzo lubię ludzi, bardzo dużo gestykuluję itd., ale na przykład nie jestem zbyt rozrywkowa, a już na pewno mniej niż większość moich znajomych, która z kolei nie mówi i nie macha tyle rękami co ja :) Więc to wszystko rzeczywiście chyba się miesza ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż - najważniejsze to mieć dystans do wszystkiego i szanować inność innych;]. Wtedy wszystko będzie ok.

      Usuń
  2. Jak bym o sobie czytała. Chyba dlatego tak dobrze mi w Internetach :) Czasami jestem ogromnie speszona, ale to nie znaczy, że nie lubię ludzi. Bo lubię. jestem bibliotekarką, ogarniam małą ilość ludzi na raz, nie lubię tłumów, bo jestem wtedy taka bezradna i "utopiona" w morzu ludzi. Czasami jak kogoś lubię, to mam wrażenie, że jakbym miała ogon, to bym nim merdała, a jak nie lubię - to niestety daję to po sobie poznać. Źle się czuję na przykład w centrum uwagi, ale lubię być chwalona. Lubię czytać dziecku, ale nie na głos komuś obcemu. Mój synek jest taki sam jak ja. Nie przepada za innymi dziećmi, chyba, ze dobrze je zna, nie lubi występować w teatrzyku, bo się wstydzi.
    Co do słowotoku to czasami mam, ale właśnie przy osobie, którą bardzo lubię. Niestety, czasem potrafię zrobić taki supełek i skrót myślowy, że wychodzę na upośledzoną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię tłumów i głównie dlatego np. nie lubię chodzić np. na plenerowe koncerty.

      Usuń
    2. Właśnie. Wszyscy się dziwą, że skoro uwielbiam muzykę, nie jeżdżę na koncerty, ale mam problem nawet na takich kameralnych.

      Usuń
  3. Jako nastolatka zastanawiałam się, jakim jestem typem osobowościowym, ale kiedy dowiedziałam się, że nie ma ludzi, którzy są tylko introwertykami czy ekstrawertykami, poniechałam dalszych poszukiwań. Ale rzeczywiście mam sporo cech wyżej opisanych - jestem domatorką, która po dniu pełnym emocji lubi zaszyć się w samotności, np. przy książce ;-). Lubię ludzi, ale czasem mam ich dosyć:P. Co nie znaczy, że nie potrafię ich słuchać. Odkąd nauczyłam się słuchać, zauważyłam, że ludzie bardziej do mnie lgną... Tak jakby potrzebowali takiego zrozumienia. Ale co tam, najpiękniejsze jest to, że każdy z nas jest inny. Jaki świat jest bogaty dzięki temu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie i najważniejsze, żebyśmy umieli uszanować tą inność, chociaż niestety nie zawsze tak jest;/

      Usuń
  4. pamięć długotrwała hm to by się zgadzało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś doświadczył tego na swojej skórze?;]

      Usuń
  5. Ja kiedyś byłam totalnym introwertykiem, teraz jestem pomieszaniem z poplątaniem :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Lioele V-Line Waterdrop Sleeping Pack, maska całonocna.

Jakiś czas temu kupiłam maskę do twarzy Lioele V-Line Waterdrop Sleeping Pack. Jest to całonocna maseczka do twarzy w postaci lekkiego żelu. Zawiera wiele ekstraktów roślin alpejskich, które dogłębnie pielęgnują i nawilżają skórę. Specjalna formuła zapewnia szybkie wchłanianie nie pozostawiając lepkiej warstwy na skórze. Powyższa maska ma za zadanie regenerować naszą skórę nocą i sprawiać, że rano nasza cera wygląda na wypoczętą i zdrową. Maseczka jest odpowiednia do każdego typu cery - szczególnie suchej i zmęczonej. 
Sposób użycia:  maseczkę nakładać wieczorem, przed pójściem spać, produkt rozprowadzać po całej twarzy delikatnie masując, nie zmywać - pozostawić na całą noc. 
Już od dawna chciałam wypróbować jakąś całonocną maskę, bo wiem, że są takie, które na prawdę potrafią zdziałać cuda. Dlatego też, kiedy robiłam zakupy w jednym ze sklepów internetowych, w którym je najczęściej robię i zobaczyłam taką maskę bez wahania po nią sięgnęłam. Ten produkt ma przyjemny, delikatny zapach, k…

Zapraszam na konkurs:)

Grudzień jest miesiącem, w którym ludzie obdarowują się prezentami. Sprzyja temu nie tylko data 6.12, ale też Wigilia. I mnie nadarzyła się okazja, żeby obdarować jednego/jedną z Was czymś, o czym ostatnio zdarza mi się pisać. A mianowicie audiobookiem.  Mam dla Was Opowieści niesamowite autorstwa Edgara Allana Poe. 

Muszę przyznać, że sama przyczajam się na tego audiobooka, bo odpowiada mi nie tylko autor, ale również lektor:) Co trzeba zrobić? To proste. Trzeba tylko odpowiedzieć na pytaniedlaczego warto słuchać audiobooki? Tylko jest haczyk.  Macie mnie zaskoczyć - formą odpowiedzi, argumentami, albo czymkolwiek innym. Zwycięzcą będzie ten, kto wykaże się największą pomysłowością:) 
Jak dostaniecie audiobooka? Z racji tego, że fundatorem nagrody jest serwis Audeo, dostaniecie na maila kod na darmowego audiobooka razem z instrukcją jak z niego skorzystać:)
Jeżeli macie konto na Facebooku będzie mi miło jak mnie polubicie: >>>KLIK<<<. Nie jest to warunek konieczny, al…

Soap & Glory oraz Urban Decay dostępne już w Polsce;)

Witajcie;)
Dzisiaj chciałabym Wam napisać słów kilka o moim ostatnim odkryciu sklepowym;].Otóż ostatnio znalazłam sklep Glam Beauty (http://glambeauty.pl/), a właściwie to on znalazł mnie, ale to długa i nudna historia, więc nie będę nią Was katować;]. Powyższy sklep w asortymencie ma kosmetyki z Anglii, które do tej pory w Polsce nie były dostępne. Chodzi mi przede wszystkim o Urban Decay oraz Soap & Glory. Piszę o tym, bo być może jest wśród Was ktoś, kto chciałby sobie coś wypróbować, a nie ma dostępu do wyżej wspomnianych kosmetyków;). 
Ci z Was, którzy śledzą mnie na Facebooku wiedzą, ze wczoraj dostałam przesyłkę z tajemniczą zawartością, która była nie tylko dobrze i bezpiecznie zapakowana, ale po tym jak już ją wyjęłam z tych wszystkich wiórek i folii moim oczom ukazało się to: 

Czyż nie uroczo zapakowane? Niczym gigantyczny cukieras, albo opakowanie ciastek z odpustu, które kojarzą mi się z dzieciństwem :D.

Przesyłkę miałam dostać już w piątek, ale niestety kurier nawalił i z…

Silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

Bardzo chętnie sięgam po kosmetyki koreańskich firm. Dlatego też jakiś czas temu sięgnęłam po silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

To serum zawiera wyciąg z kawioru oraz jemioły. Producent podaje, że ten produkt doskonale ujędrnia skórę, wygładza drobne linie i nierówności, redukuje zmarszczki mimiczne, neutralizuje działanie wolnych rodników oraz opóźnia proces starzenia się skóry. 

Z racji tego, że w moim wieku trzeba już stosować pewne środki zapobiegawcze zdecydowałam się wypróbować powyższe serum. Do tej pory niemalże w 100% miałam bardzo dobre doświadczenia z koreańskimi kosmetykami. Jednakże tym razem trafiłam na produkt, który z moją skórą nie robi totalnie nic. Nie zauważyłam nawet minimalnych zmian na mojej skórze, a produkt zaraz po rozprowadzeniu się wchłaniał nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. 

Zatem 69 zł. poszło się paść, a szkoda. Nie wiem może trafiłam na serum, na które moja skora nie …

Biszkopt z bitą śmietaną i borówkami.

Pisząc ostatnią notkę, pośrednio zainspirowałam się x. Janem, który obok życia lubił smakować również jedzenie. To mnie poniekąd zmotywowało, żeby w końcu zacząć korzystać z moich książek kucharskich i w końcu przestać czekać na lepszy moment czy więcej czasu ;). No i popełniłam ciasto.

 Składniki:
Biszkopt:
200 g drobnego cukru, 180 g mąki,8 jajek,sól.Nadzienie: 500 ml śmietanki 30% z Biedronki,cukier puder lub nieco zwykłego cukru - do smaku, 500 g borówek

Przygotowanie:  Białka oddzielić od żółtek. Do białek dodać szczyptę soli i ubić je mikserem na sztywno. Ciągle miksując, powoli dodawać cukier, a potem po jednym żółtku. Zmniejszyć obroty i powoli dodawać mąkę zmieszaną ze szczyptą soli. Ciasto przełożyć do formy o średnicy ok. 23 cm. i piec ok. 40 min. w temperaturze 175*C. Upieczony biszkopt ostudzić i przeciąć w poprzek na pół. Śmietankę ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodać cukier puder lub cukier. Ubitą śmietankę z cukrem pudrem podzielić na dwie porcje. Jedną porcją przełoży…

M. Elsberg, "Zero"

Marc Elsberg to pisarz, którego nie sposób nie znać. Ja swoją przygodę z twórczością tego Pana zaczęłam od"BlackOut" i zapadła w moją pamięć na tyle, że wiedziałam, iż ukarze się jakaś kolejna Jego książka na pewno po nią sięgnę. 
Jednak "Zero" czekało na swoją kolej bardzo długo zanim po nie sięgnęłam. Jednak tak jak myślałam ta historia wywołała we mnie mnóstwo emocji.




Akcja powieści rozgrywa się w Londynie, gdzie podczas pościgu zostaje zastrzelony młody chłopak. Cynthia Bonsanth - dziennikarka i matka przyjaciółki chłopca usiłuje wyjaśnić jego śmierć. Trop wiedzie do popularnej platformy internetowej specjalizującej się w gromadzeniu i analizowaniu danych, obiecując swoim użytkownikom, lepsze, obfitujące w sukcesy życie. Równolegle oczy ludzi z całego świata są skierowane na poszukiwania "Zero", który stał się sprawcą niemałego zamieszania. I to właśnie on ostrzega dziennikarkę przed niebezpieczeństwem.

Każdy z nas jest obecny w Sieci. W Internecie nie t…

Holika Holika, After Taking a Trip.

Raz na jakiś czas, w miarę możliwości robię sobie zapasy maseczek koreańskich w płacie, które zużywam na bieżąco. Często te maski ratują mnie w kryzysowych sytuacjach i tak było w momencie, kiedy wróciłam z naszego wyjazdu nad morze ze skórą wołającą o pomstę do nieba. 
Wtedy w nieco bardziej specjalnej pielęgnacji niż na co dzień użyłam m. in. maskę ATER TAKING A TRIP z Holika Holika
Jest to maska rewitalizująca, która ma za zadanie nawilżyć oraz zrewitalizować naszą skórę po wycieczce. Ekstrakt z pomidora, kiwi, pomarańczy oraz kokosu rozjaśnia przebarwienia, odżywia i dodaje blasku zmęczonej cerze. 
Najbardziej zależało mi na nawilżeniu skóry oraz sprawieniu, żeby wyglądała zdrowiej. Moja skóra na twarzy była nie tylko zmęczona, ale także nieco podrażniona, więc zależało mi, aby również ją nieco wyciszyć. Powyższa maska może nie rozjaśniła mi przebarwień (które i tak są nieliczne), ale skutecznie nawilżyła moją skórę i sprawiła, że wróciła do zadowalającej formy. Na pewno będę do ni…

Pilaten, maską pod oczy - Girl Seaweed eye Mask

Skóra pod oczami jest bardzo delikatna i dlatego wymaga odpowiedniej troski. To właśnie te okolice starzeją się najszybciej. Naprzeciw potrzebom skóry wokół oczu wychodzi m. in. marka Pilaten wraz ze swoją maską pod oczy - Girl Seaweed eye Mask
Liście z wodorostów są bogate w witaminy, przeciwutleniacze oraz minerały.Zawarty w masce ekstrakt z wodorostów dogłębnie nawilża skórę i opóźnia jej starzenie. Maska skutecznie rozjaśnia skórę, likwidując cienie pod oczami. Skóra ma pozostać nawilżona i odżywiona przez długi czas, co niweluje obrzęki, poprawia jędrność oraz wygładza zmarszczki. 
Stosowanie: 
Po oczyszczeniu i wysuszeniu twarzy należy nałożyć na skórę pod oczami płatki żelowe i pozostawić na ok. 25 min. 
Producent zaleca, że aby uzyskać najlepszy efekt należy stosować tą maskę raz w tygodniu. 
Skład:
Skład: Water, Glycerin, chondrus Crispus Powder (Seaweed), Xantan Gum, Polysorbate 20, Collagen, Sodium Hyaluronate, Pearl Powder, Butanediol, Rosa Rugosa Flower Oil, Sargassum Pallidu…

Vis Plantis, olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltu.

Olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltuz Vis Plantis trafił do mnie w jednym z beautybox'ów. Inaczej pewnie jeszcze długi czas nie trafiłby do mojej kosmetyczki - tym bardziej, że wcześniej nie znałam tej marki. 
Olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltuz Vis Plantis - opis produktu. 
Olejek różany z nasion królowej kwiatów symbolu miłości, siły i piękna ma przeciwdziałać starzeniu się skóry. Jest bogaty w niezbędne kwasy tłuszczowe - kwas linolowy, linolenowy. Zawiera również witaminy. Ten kosmetyk sprzyja regeneracji skóry i odżywia ją. Ma również wygładzać zmarszczki oraz zapobiegać powstawaniu nowych. Podobno ma również łagodzić blizny i przebarwienia. Nawilża, odświeża, poprawia elastyczność i jędrność skóry. 
Polecany jest do wszystkich typów cery - zwłaszcza zniszczonej, z uszkodzeniami, suchej, wrażliwej, dojrzałej i skłonnej do zmarszczek.
Olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltuz Vis Plantis  - moja opinia. 
Tego olejku używam głównie…

Mój sposób na przesuszone włosy.

Kilka miesięcy temu zapragnęłam radykalnej zmiany koloru na włosach. Z niemalże czarnych włosów zmieniłam je na rudy przechodzący w blond. Wtedy szczególnie na końcówkach, które stały się najjaśniejsze wystąpił problem, którego do tej pory nie miałam, a mianowicie przesuszone włosy. Trzeba było coś z tym zrobić. 

W pierwszym odruchu sięgnęłam po zasoby kosmetyczne, które już miałam i o dziwo, które się sprawdziły :). 
1. Isana Hair, odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych. 

Jest to odżywka wzbogacona wyciągiem z bawełny, co ma zapewnić suchym i zniszczonym włosom odpowiednią dawkę wilgoci. W wyniku pielęgnacji tą odżywką nasze włosy mają odzyskać połysk. 
Ta odżywka leżała u mnie dość długo, bo nie mogłam się przekonać do jej używania. Pierwszy raz sięgnęłam po nią jeszcze przed farbowaniem, ale wtedy moje włosy były w tak dobrym stanie, że po prostu je obciążała. Jednak kiedy farbowanie je przesuszyło i moja dotychczasowa pielęgnacja włosów zaczęła zawodzić sięgnęłam po nią …

Popularne posty z tego bloga

Silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

Bardzo chętnie sięgam po kosmetyki koreańskich firm. Dlatego też jakiś czas temu sięgnęłam po silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

To serum zawiera wyciąg z kawioru oraz jemioły. Producent podaje, że ten produkt doskonale ujędrnia skórę, wygładza drobne linie i nierówności, redukuje zmarszczki mimiczne, neutralizuje działanie wolnych rodników oraz opóźnia proces starzenia się skóry. 

Z racji tego, że w moim wieku trzeba już stosować pewne środki zapobiegawcze zdecydowałam się wypróbować powyższe serum. Do tej pory niemalże w 100% miałam bardzo dobre doświadczenia z koreańskimi kosmetykami. Jednakże tym razem trafiłam na produkt, który z moją skórą nie robi totalnie nic. Nie zauważyłam nawet minimalnych zmian na mojej skórze, a produkt zaraz po rozprowadzeniu się wchłaniał nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. 

Zatem 69 zł. poszło się paść, a szkoda. Nie wiem może trafiłam na serum, na które moja skora nie …

Biszkopt z bitą śmietaną i borówkami.

Pisząc ostatnią notkę, pośrednio zainspirowałam się x. Janem, który obok życia lubił smakować również jedzenie. To mnie poniekąd zmotywowało, żeby w końcu zacząć korzystać z moich książek kucharskich i w końcu przestać czekać na lepszy moment czy więcej czasu ;). No i popełniłam ciasto.

 Składniki:
Biszkopt:
200 g drobnego cukru, 180 g mąki,8 jajek,sól.Nadzienie: 500 ml śmietanki 30% z Biedronki,cukier puder lub nieco zwykłego cukru - do smaku, 500 g borówek

Przygotowanie:  Białka oddzielić od żółtek. Do białek dodać szczyptę soli i ubić je mikserem na sztywno. Ciągle miksując, powoli dodawać cukier, a potem po jednym żółtku. Zmniejszyć obroty i powoli dodawać mąkę zmieszaną ze szczyptą soli. Ciasto przełożyć do formy o średnicy ok. 23 cm. i piec ok. 40 min. w temperaturze 175*C. Upieczony biszkopt ostudzić i przeciąć w poprzek na pół. Śmietankę ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodać cukier puder lub cukier. Ubitą śmietankę z cukrem pudrem podzielić na dwie porcje. Jedną porcją przełoży…

M. Elsberg, "Zero"

Marc Elsberg to pisarz, którego nie sposób nie znać. Ja swoją przygodę z twórczością tego Pana zaczęłam od"BlackOut" i zapadła w moją pamięć na tyle, że wiedziałam, iż ukarze się jakaś kolejna Jego książka na pewno po nią sięgnę. 
Jednak "Zero" czekało na swoją kolej bardzo długo zanim po nie sięgnęłam. Jednak tak jak myślałam ta historia wywołała we mnie mnóstwo emocji.




Akcja powieści rozgrywa się w Londynie, gdzie podczas pościgu zostaje zastrzelony młody chłopak. Cynthia Bonsanth - dziennikarka i matka przyjaciółki chłopca usiłuje wyjaśnić jego śmierć. Trop wiedzie do popularnej platformy internetowej specjalizującej się w gromadzeniu i analizowaniu danych, obiecując swoim użytkownikom, lepsze, obfitujące w sukcesy życie. Równolegle oczy ludzi z całego świata są skierowane na poszukiwania "Zero", który stał się sprawcą niemałego zamieszania. I to właśnie on ostrzega dziennikarkę przed niebezpieczeństwem.

Każdy z nas jest obecny w Sieci. W Internecie nie t…