piątek, 8 listopada 2013

Tary Moss "Krwawa hrabina" - opinia o książce;)

Bardzo rzadko sięgam po coś z szeroko pojętej fantastyki. Jednakże czasem lubię poczytać coś z tego gatunku. Podczas wizyty w jednej z miejscowych bibliotek sięgnęłam po Krwawą Hrabinę autorstwa Tary Moss.

Główną bohaterką powieści jest Pandora English - dziewiętnastolatka, która wyruszyła do Nowego Jorku, aby ruszyć w pogoń za swoimi marzeniami. Dziewczyna trafiła pod skrzydła ekscentrycznej i wyglądającej podejrzanie młodo ciotecznej babki Celii, która ułatwia jej start w nowym miejscu. Jak się okazuje zamieszkanie z ekstrawagancką krewną Pandorze wychodzi na dobre; okazuje się bowiem, że nastolatka nie tylko odkrywa swoją tożsamość, ale także zaczyna akceptować umiejętności, które inni do tej pory traktowali jako bujną wyobraźnie, albo zaburzenia psychiczne. Jednakże w Nowym Jorku na Pandorę oprócz nowych możliwości czekają nowe wyzwania oraz niebezpieczeństwa, z którymi będzie musiała się zmierzyć. 

W powieści jest dużo istot spoza realnego świata - duchów, wampirów i innych stworzeń (np. zombie), które sprawiają, że fabuła jest ciekawsza. Dodatkowo akcja rozwija się dość szybko, więc czytelnik nie ma czasu znudzić się historią. Poza tym interesująco nakreślone postacie są dodatkowym atutem Krwawej Hrabiny, która z każdą stroną coraz bardziej do siebie przyciąga. Moim zdaniem w przypadku, w którym autorka wplata w fabułę różne istoty w pewien sposób ociera się o kicz i przesadę, zatem automatycznie podejmuje ryzyko, że spartaczy swoją powieść doszczętnie. Na szczęście Tary Moss udało się uniknąć przejścia na badziewiastą stronę mocy, a ja dostałam pełnokrwiste postacie główne, które nadały charakteru całej powieści;]

Pandora to typowa nastolatka, która jak każda nastolatka marzy o karierze w wymarzonym zawodzie oraz spełnionej miłości. Z jednej strony zdecydowana jest przebojem podbić wielki świat, a z drugiej ciężko jest się jej przebić w nowym miejscu i uporać ze swoimi kompleksami w znacznej części hodowanymi u niej od najmłodszych lat. 
Natomiast Celia jest dla mnie uosobieniem idealnego nauczyciela, który prowadzi i uczy, a nie poddaje wszystkie odpowiedzi na tacy. Poza tym nie ułatwia swojej podopiecznej życia i pozwala, aby swoje walki stoczyła sama, a co za tym idzie uczyła się funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Bardzo ją polubiłam, za jej ciepło, tajemniczość oraz to w jaki sposób odnosiła się do Pandory. 
W całej fabule przewija się jeszcze wiele postaci, ale nie były dla mnie tak ciekawe jak te dwie powyższe...no może poza przystojnym żołnierzem nawiedzającym Pandorę we śnie;). 

Tary Moss umiejętnie zbudowała niezwykłą atmosferę, do której chętnie wracałam. Poza tym autorka nieźle poradziła sobie ze zbudowaniem zainteresowania fabułą. W pierwszym tomie serii nie zdradziła czytelnikowi wszystkiego o głównych bohaterach i nie zakończyła wielu wątków - w sumie rozwiązała się tylko zagadka Atanazji, Krwi młodości i tego, kto stoi za tym całym zamieszaniem związanym z kremem i kto tak na prawdę jest tytułową krwawą hrabiną;). Reszta wątków to dla mnie większe znaki zapytania niż były na początku. Bo kim w końcu jest cioteczna babka Pandory? Nie jest wampirem, a jest przecież nienaturalnie młoda i ma alergię na czosnek;]. Co się stało z mężczyzną, z którym Pandora była na randce - czy na prawdę nie żyje? Co takiego wyjątkowego ma zdziałać nastolatka? Kim jest tajemniczy sangwinik, z którym umawia się Celia? I kilka innych...

Uważam, że Krwawa Hrabina to świetna powieść nie tylko dla młodzieży. Ja spędziłam z tą książką bardzo ciekawy czas i targałam ją wszędzie w nadziei, że będę mogła przeczytać chociaż krótki fragment. 

Tak po prawdzie dziwie się, że tak bardzo spodobała mi się ta książka. Do tej pory spotkania z współczesną wersją wampirów i innych nieumarłych (albo umarłych, którzy nie przeszli na drugą stronę;)) nie były zbyt udane, poza klasycznym Draculą Brama Stokera. W tym przypadku pisarka oddała w nasze ręce ciekawą i lekką historię, którą trzeba traktować z dystansem i przymrużeniem oka. Na pewno spodoba się ona wszystkim tym z Was, którzy szukają lekkiej historii na długie jesienne lub zimowe wieczory. 

Jestem ciekawa czy czytaliście tą książkę i jakie macie po niej wrażenia?

7 komentarzy:

  1. Jak zobaczyłam tytuł to pomyślałam, że to książka o Elżbiecie Batory ;D Takie książki to ja zazwyczaj czytam po sesji żeby się odstresować i odmóżdżyć, wydaje mi się, że ta właśnie wpadnie na taką listę "w razie stresu"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie dużo się nie pomyliłaś;]. Jest tam Elżbieta Batory, chociaż w dość zaskakującej roli;]

      Usuń