niedziela, 5 lutego 2017

K. Gier, "Silver. Pierwsza księga snów"

Kerstin Gier, Silver. Pierwsza księga snów. 

"Silver. Pierwsza księga snów." to książka, która prześladowała mnie już od dłuższego czasu i mimo tego, że jest przeznaczona dla młodzieży nie mogłam sobie odmówić jej przeczytania.  Otóż Liv zawsze przywiązywała dużą wagę do snów. A odkąd zamieszkała w Londynie, znalazły się w centrum jej zainteresowań. Tajemnicze zielone drzwi z klamką w kształcie jaszczurki, gadające kamienne posągi i niania, która ukryła się z tasakiem w schowku na miotły. To właśnie po kolejnej przeprowadzce Liv jej sny stały się bardzo dziwne.

Dodatkowo na horyzoncie zjawia się czterech chłopaków, którzy pojawiają się w jej śnie razem z łacińskimi inkantacjami oraz dziwnym rytuałem w środku nocy. Ci chłopcy chodzą z dziewczynką do szkoły, a kiedy spotykają się na jawie wiedzą o niej więcej niż powinni. 

Cała czwórka skrywa przed Liv jakąś tajemnicę, a dziewczyna nie potrafi się powstrzymać przed niczym, by dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. Wcale nie przeszkadza jej fakt, że każdy z chłopaków jest bardzo przystojny, a poczynania zarówno ich jak również reszty uczniów śledzi tajemnicza blogerka, która zadziwiająco dużo wie. 


Dlaczego sięgnęłam po tą książkę? 

Kiedy słuchałam tych wszystkich opinii na temat "Silver. Pierwszej księgi snów" miałam wrażenie, że ta historia bardzo trafiłaby do mnie jako do dorastającej dziewczynki. 

Z jednej strony nowe otoczenie, dorastanie i problemy nastolatek; a z drugiej demony, tajemnice i dziwne rytuały na cmentarzu oraz trochę osobliwa - momentami oderwana od rzeczywistości fabuła. To wszystko okraszone świetną  i lekką narracją, całkiem nieźle zbudowanymi postaciami oraz przyprawione kilkoma zaskoczeniami. 

"Silver..." to powieść, w której nie znajdziecie zbyt rozbudowanego wątku z demonami, ale jest on na tyle interesujący, że trzyma w napięciu, a  w dodatku wokół niego budują się relacje między głównymi bohaterami. 



Dodatkowo autorka wplata w swoją opowieść zabawne, choć  czasem wydawałoby się oderwane od fabuły wtrącenia. Jednak kunszt pani Kerstin Gier sprawia, że wszystko ze sobą współgra, a czytelnik nie ma ochoty odchodzić od książki. 

Efekt jest taki, że "Silver. Pierwsza księga snów" to niezła lektura na wieczór nie tylko dla młodzieży, ale także dla nieco bardziej posuniętych wiekowo osób...

Mimo swojej prostoty ta książka ma w sobie coś, co fascynuje i pozwala się zrelaksować. Dlatego też zapewne niebawem sięgnę po kontynuację, aby z niecierpliwością czekać na kolejną część.