niedziela, 9 października 2016

Antykoncepcja jako irracjonalne działania magiczne

Bardzo zaintrygował mnie fakt, jak podchodzono do pewnych zagadnień dotyczących kobiet w moim regionie. Tym bardziej, że miało to miejsce stosunkowo nie tak dawno temu. Chciałabym wiedzieć o tym więcej, dlatego też postanowiłam pisać o tym dalej - notki zawsze wpływają na mnie motywująco jeżeli chodzi o poszerzanie wiedzy na jakiś temat lub testowanie czegoś ;]. Tym razem chciałabym podjąć temat dotyczący tego jaki był stosunek do spraw związanych z prokreacją. 

Antykoncepcja jako irracjonalne działania magiczne. 

Otóż młode kobiety - zarówno te uwiedzione, jak i te, które przed ślubem z własnej woli zeszły z drogi cnoty oraz rozpoczęły życie seksualne przed ślubem, a bały się ciąży biegały o północy pod drzewko owocowe i skrobiąc korę jabłonki lub wiśni błagały: noś za mnie, a ja zakwitnę za ciebie. Do tego grona należały też wiarołomne mężatki. O tego typu praktykach, które były znienawidzone przez Boga wspominają głównie średniowieczne źródła kościelne. M. in. w XIII opisywał je zakonnik Rudolf, który stworzył poradnik i kwestionariusz dla spowiedników (Katalog magii Rudolfa) nakazując, aby szczegółowo wypytywali o nie swoje penitentki. 

Antykoncepcja czy też zabiegi poronne sprowadzały się w zasadzie do irracjonalnych czynności magicznych. Niestety zdarzało się, że stosowano prymitywne i niebezpieczne próby mechanicznego usuwania płodu, które niejednokrotnie kończyły się tragicznie. Były to np. dźwiganie ciężarów, skoki z dużej wysokości, gorące kąpiele i okłady, a także zabiegi z użyciem ostrych przedmiotów. Nie trudno się domyśleć, że niezamężne ciężarne kobiety były traktowane przez swoje najbliższe środowisko (w tym też rodzinę) bardzo surowo i bezlitośnie - w końcu to one były wszystkiemu winne. 

Natomiast zupełnie inaczej traktowano mężczyznę.  Tak zwane złe prowadzenie dotyczyło tylko kobiet - w końcu mężczyzna musiał się wyszumieć, a kobieta była tylko latawicą, wycieruchem czy nawet suką. To kobieta - wiarołomna żona i dziewczyna, kiedy zaszła w ciążę bez ślubu hańbiła siebie i rodzinę. 

Sposoby radzenia sobie z niechcianą ciążą. 

Kobiety i uwiedzione dziewczyny w panice i desperacji starały się pozbyć tej hańby, chociażby pijąc różne mikstury, np. wodę zmieszaną z prochem strzelniczym, mocny odwar ze sporyszu, który ma silne działanie obkurczające, wywar z jarego żyta, z piołunu, z nagietek, z mydlnicy, wodę mydlaną, albo zażywając różne, silne środki przeczyszczające itp. 

Sądzono, że takie praktyki powinny być obce porządnym dziewczętom i kobietom, tzn. takim, o których mówiono, że się szanują, bo zachowują dziewictwo aż do ślubu, są posłuszne mężowi i przez całe życie dochowują mu wierności, a rodzenie i wychowywanie gromadki dzieci uważają za swój przyrodzony i święty obowiązek. 

Przedmałżeńskie pożycie intymne kobiet, ciąża pozamałżeńska i nieślubne dzieci, wzbudzały zgorszenie i społeczną dezaprobatę. Tak zwane panny z dzieckiem były lekceważone, wytykane palcami, a niekiedy nawet represjonowane. W skrajnych przypadkach taka ciężarna mogła zostać nawet wydziedziczona, wygnana z domu (biorąc najpierw ojcowskie cięgi), skazana na najgorszy los - na opuszczenie, nędzę, a nawet na przedwczesną śmierć. 

Bibliografia: 
  • Polskie tradycje i obyczaje. Rodzinne., dr B. Ogrodowska
Zdjęcia/obrazy: 

2 komentarze:

  1. W niektórych regionach naszego ślicznego kraju niewiele się zmieniło. Ba, może już się nie stosuje czynności magicznych.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, i dowiedziałam się nowej rzeczy. Dobrze, że nie żyjemy w tamtych czasach.

    OdpowiedzUsuń