niedziela, 23 października 2016

Adam Brookes, "Wojny szpiegów"

"Wojny szpiegów" Adama Brookesa, roztoczyły przede mną obietnicę ciekawej, wciągającej i trzymającej w napięciu lektury, od której ciężko będzie się oderwać. 

Philip Mangan - dziennikarz związany z brytyjskim wywiadem zostaje zdemaskowany. Ze strachu o własne życie ukrywa się przed chińskimi służbami specjalnymi w Afryce Wschodniej. Wie, że ugrzązł w martwym punkcie, a jego kariera legła w gruzach. Mimo to pewnego dnia jest naocznym świadkiem zamachu terrorystycznego, a w środku nocy kontaktuje się z nim tajemniczy Chińczyk, który chce mu przekazać informacje na temat sprawców.

Przed oczyma miałam wizję głównego bohatera niemalże jako Jamesa Bonda - szpiega ze słabością do pięknych kobiet i drogich samochodów. Jednakże główny bohater bardzo rozczarował mnie swoim charakterem - wydawał mi się jakiś taki ciapowaty i jakby miał więcej szczęścia niż rozumu. Czytając tą książkę nie mogłam pozbyć się wrażenia, że w brytyjskich służbach specjalnych pracują same ofermy. Myślę, że to właśnie przez to czytało mi się tą książkę dość ciężko - mimo dobrego stylu autora, który starał się prowadzić akcję tak, aby zaskakiwać swojego czytelnika. 

Nie mogę powiedzieć, że ta książka jest całkiem zła, bo ma swoje momenty. Jednak dla mnie jest dość przeciętna i nie jestem pewna czy mam ochotę sięgać po inną powieść Adama Brookesa - chociażby dlatego, że przeciętność w kulturze jest dla mnie chyba najgorszym przewinieniem, jakie tylko może być...chociaż może ja jestem jakaś dziwna? W końcu "Wojny szpiegów" mają całkiem dobre noty na LC;]. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz