środa, 24 sierpnia 2016

Marissa Meyer, "Scarlet"

Uwielbiam wszelkie książki zainspirowane baśniami. Dlatego też sięgnięcie po "Scarlet" Marissy Meyer było jedynie kwestią czasu, tym bardziej, że jest to kontynuacja "Cinder", którą tak bardzo polubiłam. 

Tym razem drogi Cinder i Scarlet się krzyżują. Następuje to w chwili, w której Ziemia zostaje zaatakowana przez Lunę... Cinder - dziewczyna cyborg zarabiająca na życie jako mechanik usiłuje wydostać się z więzienia, chociaż wie, że jeżeli jej się uda, stanie się najbardziej poszukiwanym zbiegiem we Wspólnocie Wschodniej. Natomiast po drugiej stronie kuli ziemskiej ginie babcia Scarlet Benoit. Okazuje się, że Scarlet nie miała świadomości wielu związanyc z nią spraw oraz śmiertelnego zagrożenia, w którym żyła. Kiedy spotyka Wilka, mającego prawdopodobnie wiadomości o miejscu pobytu babci czuje powstającą między nimi więź, chociaż nie umie przełamać nieufności. Wspólnie rozwiązują zagadkę, ale wówczas los zderza ich z Cinder, co przynosi nowe pytania bez odpowiedzi. 

Byłam bardzo ciekawa tej książki i miałam przed nią małe obawy, ale okazało się, że jest równie wciągająca jak poprzednia część. Trzeba przyznać, że autorka bardzo sprawnie łączy i przeplata wątki, które sprawiają, że człowiek zatapia się w dystopijnym świecie, który fascynuje coraz bardziej z każdą stroną. Marissa Meyer sprawiła, że mogłam odstresować się przed swoim ślubem. Bardzo ciężko mówić o tej powieści nie zdradzając szczegółów. Jednak zdradzę Wam w sekrecie, że zakochałam się w Wilku i atmosferze całej opowieści...jedyne czego żałuję to, to, że nie ma kontynuacji po polsku...najwyraźniej muszę nauczyć się angielskiego...

1 komentarz:

  1. ja też bardzo żałuję, że nie ma trzeciej części! ;c a to byłoby coś..

    OdpowiedzUsuń