niedziela, 26 czerwca 2016

G. R. R. Martin, "Taniec ze smokami. Cz.1 "

Taniec ze smokami, George R. R. Martin
Nie wiem jak mają inni, ale moje życie od dłuższego czasu nabrało tempa i wątpię czy to się zmieni jeszcze przez długi czas. Jednak na szczęście staram się jak najlepiej zarządzać sobą w czasie i póki co mi się to udaje - chociaż nie zawsze tak jakbym chciała. Dzięki temu oraz temu, że wygonili mnie na urlop mam za sobą pierwszą część "Tańca ze smokami" G. R. R. Martina

Kiedy sięgałam po tą książkę nie spodziewałam się, że jej akcja tak bardzo będzie się różnić od tej serialowej, gdyż mimo to, że serial nieco się różnił i wybiegał w przyszłość jeżeli chodzi o książkę to nie było jakichś drastycznych różnic - przynajmniej moim zdaniem. Jednak pierwsza część "Tańca ze smokami" bardzo różni się od serialu i czytałam ją z zapartym tchem. 

Przede wszystkim bardziej zrozumiałam bohaterów - stali się dla mnie bardziej ludzcy, a ich poszczególne działania oraz motywy bardziej klarowne. Jednak w książce wiele wątków poprowadzonych jest zupełnie inaczej niż w serialu...a to zmienia postać rzeczy pewnych sytuacji i może znacząco wpłynąć na dalsze losy innych bohaterów. Ciężko jest pisać nie zdradzając szczegółów z tego co się dzieje w książce, ale powiem Wam, że jeżeli w serialu w pewien sposób, określone wątki z książki się nam objawią to będzie grubo...w każdym razie mój narzeczony musiał znosić moje napomykania, że to czy tamto jest zupełnie inne niż w serialu, a ja musiałam znosić jego wypytywania o szczegóły - leniowi nie chce się sięgnąć po książkę ;p. Dodatkowo historia Brana jest o wiele ciekawsza w książce, w której jeszcze nie dotarłam do śmierci Hodora, więc nie pytajcie mnie jeszcze o to jak wyjaśniona jest kwestia imienia tego ostatniego bohatera...

Powiem Wam w sekrecie, że jeżeli znajomość serialowej "Gry o tron" powstrzymuje Was przed sięgnięciem po książki to niepotrzebnie. Serial i książka świetnie się uzupełniają oraz pozwalają na lepsze zrozumienie całej historii, poza tym w pewnym momencie wydarzenia opisywane w książce i w serialu zaczynają się różnić na tyle, że znajomość jednego czy drugiego nie ma większego znaczenia, co w obu przypadkach pozwala się niesamowicie wciągnąć w historię.

Książkowa wersja "Tańca ze smokami" ujmuje mnie dużo bardziej niż serial, bo jest bardziej mroczna i tajemnicza, a atmosfera powieści jest tak gęsta, że można ją pokroić nożem.

7 komentarzy:

  1. Fakt, że książka w wielu momentach jest inna od filmu jeszcze bardziej mnie do niej zachęca :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. O proszę - do tej pory nie spotkałam się, że ktoś mówi o "Grze o tron", że to nie jego gatunek.

      Usuń