czwartek, 28 kwietnia 2016

Jestem zalatana...ale szczęśliwa ;)

Ostatnio czas przecieka mi przez palce. Nowa praca, nowe obowiązki i wielka ekscytacja związana z nowymi wyzwaniami. W nowej pracy mam w końcu poczucie, że jestem na właściwym miejscu. Rano wchodząc do "mojej szkoły" nie psioczę, że oto muszę się przemęczyć kilka godzin, ale wiem, że to co mnie czeka będzie tym o czym marzyłam przez wiele lat - możliwością wyciągnięcia ręki do małego człowieka i pokazania mu pewnego kierunku, w którym może podążać. I chociaż zwykle wychodzę z pracy z bólem głowy, to nie zamieniłabym swojej pracy na żadnej innej. Cieszą mnie postępy dzieci i ich wyrazy sympatii. Bardzo miło jest widzieć rodziców, którzy cieszą się z miłych słów usłyszanych o dziecku - w szczególności kiedy mile ich zaskakuje. Naturalnie codziennością są też trudne chwile - tęsknoty za mamą, dokuczanie, pyskowanie czy niesłuchanie pani lub jakieś drobne nieporozumienia. Jednak w całym tym ferworze czuję, że to jest, to co mogłabym robić jeszcze długo. 

Jednak po kilku godzinach pracy z przyjemnością wychodzę z niej, aby moc odetchnąć w ciszy. Z radością daję możliwość odpocząć zarówno gardłu, jak i nerwom, które często są nadszarpnięte przez te dzieci, które danego dnia zapędziły się za daleko.  


Dzisiaj czuję, że jestem szczęśliwa. Mam pracę, którą lubię i, w której mam nadzieję zostać na nieco dłużej niż na zastępstwo; zakładam rodzinę i mam w głowie pełno planów w realizację, których w końcu zaczęłam wierzyć. 

5 komentarzy:

  1. Świetnie, że robisz to co lubisz i sprawia Ci przyjemność, bo nie ma nic lepszego jak wstawać rano do pracy i czerpać z tego tylko to co dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znalazłam widzę bratnią duszę! Ja dostałam pracę w przedszkolu jakieś trzy tygodnie temu, i mimo, że właśnie zdziera się gardło, nerwy są, to nie ma nic wspanialszego niż uśmiechy dzieci i ich rodziców pod koniec dnia... Uwielbiam swoją pracę i nie wyobrażam sobie siebie w innej roli. Wiadomo, że kokosów się nie zarabia, ale co z tego, że zarabiałabym więcej robiąc coś, czego bym kompletnie nie czuła i nie kochała? :)

    Trzymaj się cieplutko! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo...nawet pracę dostałyśmy w tym samym czasie :D

      Usuń
  3. Cieszę się bardzo, że robisz to co daje Ci szczęście, tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  4. Najważniejsze jest własnie to, żeby pokochać swoją pracę. A jak się robi, to co się lubi, to praca jest bardziej efektywna :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń