czwartek, 31 grudnia 2015

Grudzień w zdjęciach

Jak już wspomniałam grudzień nie był dla mnie łatwym miesiącem. Dopiero pod koniec miałam więcej luzu. Jednak jakieś pierwsze 3 tygodnie spowodowały, że myślałam tylko o śnie, odpoczynku i dniu wolnym na czytanie. 

W życie udało mi się wprowadzić pewne zmiany. Do części z nich przymierzałam się już od lat, a niektóre z nich pojawiły się w moim umyśle niedawno.  Mam nadzieję, że dam radę ze wszystkim co sobie zaplanowałam, chociaż wysoko postawiłam sobie poprzeczkę. 

A teraz przejdźmy do tego co działo się w grudniu u mnie: 


 Zaczęłam wykańczać woski z Yankee Candle. Na pierwszy rzut padło na "Wild sea grass". Nie powalił na kolana, ale uprzyjemniał życie :)






#takareklama 



Wprawdzie "Naszego skrzywionego bohatera" przeczytałam jeszcze w listopadzie, ale napisałam o nim dopiero w grudniu. >>>KLIK<<<.




Do tego oleju na pewno będę wracać. >>>KLIK<<<




W moim domu zagościło ostatnio więcej owoców i...




...ziół ;)

Jednak czasem trzeba sobie podnieść cukier we krwi...orzeszki ziemne w karmelu...szkoda, że nie w solonym ;/.



Taka wiosna tej zimy ;)



Plany czytelnicze, które miałam na ostatnie dwa tygodnie grudnia...jednak plany nieco się zmieniły jak mogliście się domyśleć chociażby po publikowanych recenzjach;)

Książki, które do mnie dotarły w grudniu. Stosik już był lub niebawem będzie;)


Jeden z najciekawszych tytułów 2015 roku (oczywiście to jest tylko moje zdanie).


Spóźniony prezent imieninowy...trafiony w sedno i na pewno będę używać ;). 


W końcu wzięłam się za niemiecki...angielski też pewnie niebawem pójdzie w ruch;)

Wybaczcie, że nie pokazałam Wam więcej, ale były takie momenty (jak np. święta) kiedy nie myślałam o tym, żeby latać z aparatem i robić zdjęcia. Jedak postaram się poprawić i od stycznia robić więcej zdjęć ;). 

Swoją drogą jak wróciłam do pracy po świętach koleżanka zauważyła, że ładnie wyglądam...tak na wypoczętą i chyba miała dużo racji, bo grudzień do świąt nie był dla mnie łatwym czasem. 

Natomiast nowy rok żegnam na lajcie i mam nadzieję, że początek roku nie da mi w kość...

3 komentarze:

  1. bardzo fajne podsumowanie miesiąca ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to jak zwykle zazdroszczę książek no i wosku. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne podsumowanie - ja mam mały woskowy sukces - nie dokupuję następnych i też staram się zużywać zapasy. Wyzwanie językowe też sobie postawiłam :)

    OdpowiedzUsuń