sobota, 28 listopada 2015

Nasiona Chia - idealnie szczególnie przy okazji przejściu na wege

Kiedy odstawiałam mięso wiedziałam, że będę musiała bardziej zwracać uwagę na to co jem i będę musiała zwracać uwagę na to, żeby jeść rzeczy, które zawierają chociażby żelazo. Muszę też zadbać o dobre źródło białka i witamin z grup B. Dajcie też znać w komentarzach czy chcecie cykl żywieniowy na tym blogu (przepisy, wegetarianizm, etyka a jedzenie, jak pogodzić dwie odmienne diety itp.), czy wolicie, żeby zrobić z tą tematyką zupełnie innego bloga. 

Ale wracając do odstawienia mięsa i zamiany go na produkty, które nie wymagają zabijania zwierząt...

Na pierwszy rzut jeżeli chodzi o uzupełnienie sobie odpowiednich witamin i minerałów poszła oczywiście wszelaka zielenina i czerwone warzywa i owoce. Jednak im więcej wiem o zastępowaniu sobie wartości odżywczych mięsa tym lepiej i bardziej różnorodnie jestem w stanie sobie je zastąpić. 

Ostatnio w mojej kuchni pojawiły się nasiona chia, o czym zapewne wiedzą Ci z Was, którzy śledzą FP Mojego Portretu - czyli mojego głównego bloga. 


Zaopatrzyłam się w nie głownie ze względu na: 

  • wysoką zawartość błonnika, 
  • wysoką zawartość białka, 
  • wysoką zawartość: wapnia, potasu, magnezu, żelaza i fosforu, 
  • wysoką zawartość: kwasów tłuszczowych Omega-3, 
Warto też wspomnieć, że nasiona chia zawierają też tłuszcze wielonieasyconych (cokolwiek to by nie oznaczało...) i nienasyconych. Poza tym nie zawierają cukru i soli. 


Kiedy mój narzeczony zobaczył co wkładam do koszyka w trakcie zakupów bardzo sceptycznie, chociażby dlatego, że nie wiedział do czego to będę dodawała. A zatem dla niewtajemniczonych powyższe nasiona można używać jako: 
  • dodatek do wypieków (ciast, chleba), 
  • dodatek do dań (zupy, gulasze, bigos, do potraw na bazie warzyw),
  • dodatek do sałatek, płatków śniadaniowych (musli, owsianki), 
  • dodatek do produktów mlecznych (kefirów, jogurtów), 
  • do koktajli owocowych - zarówno na bazie mleka jak i napojów roślinnych.
Jak na razie moje pierwsze spotkanie z nasionami chia jest całkiem udane i na plus. Wykorzystałam je do koktajlu bananowego, a dzisiaj zrobiła sobie przekąskę z płatków owsianych, bananów, masła orzechowego, oleju kokosowego, syropu z agawy i właśnie z nasion chia. Mam nadzieję, że będą mi służyły w kuchni bardzo długo, a ja jeszcze nie raz będę o nich pisać. Naturalnie chia nie zastąpią nam wszystkich właściwości mięsa, ale na pewno załatwią sprawę z żelazem i białkiem, zatem nie zamierzam z nich rezygnować.

2 komentarze: