sobota, 1 sierpnia 2015

S. Bolton, "Mroczne przypływy Tamizy",

Sharon Bolton to autorka, która jest moim osobistym odkryciem tego roku. Pamiętam, że "Ulubione rzeczy" jej autorstwa wypożyczyłam z biblioteki na tak zwanego czuja i przepadłam. Autorka niewątpliwie ma pomysł na tą serię i w każdej części znajdziemy oryginalne motywy, które nie występują zbyt często w innych książkach - a przynajmniej ja rzadko lub wcale się z nimi spotykam. 

Tym razem Lacey Flint przeniosła się z wydziału zabójstw do londyńskiej policji rzecznej. Mieszka na jachcie i codziennie pływa w Tamizie. W rzece szuka spokoju i zapomnienia o traumatycznych śledztwach oraz mężczyźnie, którego kochała. Pewnego dnia na swojej stałej trasie pływackiej Lacey znajduje zawinięte w całun zwłoki zaczepione o pal pomostu. Tak jakby ktoś chciał, żeby to właśnie ona je znalazła. Wkrótce Tamiza wyrzuca kolejne ciała kobiet - zawsze tam, gdzie pływa Lacey. Morderca jest bardzo blisko i zna jej tajemnicę oraz zmusza do gry. 

I w tym przypadku S. Bolton podejmuje trudne tematy, które dają do myślenia. Jednak mimo ciekawych wątków oraz posunięcia innych do przodu moim zdaniem to była najsłabsza część. Brakło jej tej dynamiki, do której przyzwyczaiła mnie autorka i tych ciągłych zwrotów akcji. Niemniej jednak tematy społeczne, które towarzyszą śledztwu i jego zakończeniu sprawiają, że ciężko jest się od tej książki oderwać. 

"Mroczne przypływy Tamizy" mimo to, że moim zdaniem są najsłabsze z serii to i tak wybijają się wśród tematyki na tle innych powieści z tego gatunku, właśnie ze względu na oryginalną tematykę. Jednakże S. Bolton postawiła sobie wysoką poprzeczkę i mam nadzieję, że w przyszłości seria wyrówna poziom ;). Powyższą powieść czyta się dość lekko i przyjemnie. Jej lektura nie wymaga od nas większego skupienia, dlatego świetnie się sprawdzała w poczekalniach u lekarza lub w komunikacji miejskiej...chociaż w tym drugim przypadku dość łatwo można przegapić swój przystanek;). 

Swoją drogą już nie mogę się doczekać kolejnych książek autorki i mimo to, że "Mroczne przypływy Tamizy" są nieco słabsze od reszty to i tak polecam;). 


4 komentarze:

  1. Przyznam szczerze, że nie słyszałam wcześniej o tej autorce, ale kryminał zapowiada się interesująco. Poszukam tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj Bolton bardzo lubię i właśnie chcę rozpocząć przygodę z jej wszystkimi książkami. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio przeczytałam dwie książki kryminalne pod rząd i... póki co mam chyba dość tego gatunku na najbliższy czas ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też czasami zdarza się wziąć coś na czuja i trafić na idealną książkę! :) Nie znałam tej autorki, jednak zaciekawiła mnie ta tematyka, może kiedyś sięgnę po nią. Na razie zrobiłam życiowy postęp, ponieważ sięgam po thrillery i kryminały, za namową mojego chłopaka :)

    OdpowiedzUsuń