czwartek, 9 lipca 2015

S. J. Bolton, "Zagubieni",

Uwielbiam kryminały, chociaż o dobrą książkę z tego gatunku jest dość ciężko. Zwykle mam wrażenie, że autor opisuje coś co już gdzieś kiedyś było i niewielu jest w stanie zaskoczyć mnie swoją oryginalnością. Jednak S. J. Bolton jest dla mnie wyjątkiem. Ta autorka zauroczyła mnie swoją twórczością, już od "Ulubionych rzeczy" wciągających tak, że nie ma się ochoty kończyć.

"Zagubieni", czyli trzecia część serii o Lacey Flint przyciąga nie tylko wartką akcją, ale także intrygującymi bohaterami. 

Tym razem młoda policjantka z tajemniczą przeszłością tropi mordercę chłopców, z pomocą jedenastolatka, o którym nie wie wszystkiego. 

Dwa ciała znalezione pod Tower Bridge, są kolejnymi morderstwami w ciągu pięciu tygodni. Ofiary to tak jak poprzednio chłopcy w wieku jedenastu lat, z przeciętą tętnicą szyjną - zgon z powodu upływu krwi. 

Zabójcy, który porywa chłopców, szuka cała policja w południowym Londynie, jednak własne śledztwo prowadzi również Barney - jedenastolatek cierpiący na zaniki pamięci. Chłopiec mieszka z ojcem  tym samym domu, co Lacey Flint, która po sprawie samobójstw w Cambridge wciąż jest na zwolnieniu lekarskim i rozważa odejście z policji. 

To właśnie Barney trafia na coś, co przeoczyła policja - coś czego wolałby nie odkryć. Wie, że morderca znowu zaatakuje, a ofiarą będzie kolejny chłopiec, taki jak on. Zabójca znowu upuści całą krew i pozostawi ciało nad Tamizą, nie zostawiając żadnych śladów, które mogliby znaleźć policjanci.

W "Zagubionych" autorka jak zwykle porusza ważne tematy, które ciężko szukać w innych kryminałach. Zresztą jak dotąd całą serię charakteryzuje wyjątkowy morderca, albo nietypowa zbrodnia. A to czyni każdą książkę z tego cyklu wyjątkową. Dlatego też w przypadku "Zagubionych" nie mogło być inaczej. 

W tym przypadku bardzo ciekawym motywem jest wampiryzm, albowiem jeden z psychologów karierowiczów zasugerował, że morderca może pić upuszczoną z ofiar krew, przez co został ochrzczony wampirem. Bardzo spodobało mi się nawiązanie do "Draculi" oraz wiktoriańskiej zabudowy Londynu, ponieważ zarówno literaturę gotycką, jak również okres panowania królowej Wiktorii bardzo sobie cenię. 

W tej swojej powieści S. J. Bolton również serwuje nam zwroty akcji, podsuwa różne tropy oraz bardzo dyskretnie naprowadza nas na trop sprawcy. Przyznam się Wam w sekrecie, że w pewnym momencie zaczęłam się domyślać kto jest mordercą, jednak autorka powieści podrzucała na tyle dużo różnych tropów, że zaczęłam wątpić w mój wybór, który w efekcie okazał się trafny. Poza tym przywiązałam się do Barney'a, który nie tylko wzbudził moją sympatię i współczucie, ale również podziw - ponieważ bardzo dobrze sobie radził z tym co go spotkało.

Mam nadzieję, że S. J. Bolton opublikuje jeszcze wiele kryminałów, bo jej powieści nie ma się dość i ciągle chce się więcej. Przede mną jeszcze dwie książki jej autorstwa i jak tylko je przeczytam nie omieszkam się z Wami podzielić swoją opinią. 

4 komentarze:

  1. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, więc z chęcią spróbuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam jedną książkę tej autorki, a mianowicie ,,ulubione rzeczy" i całkiem mi się podobała. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też lubię kryminały, może sie skuszę?
    Zapraszam na mojego bloga o życiu http://mysecretlife157.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. klimaty moje uwielbiam takie dreszczyki:D

    OdpowiedzUsuń