niedziela, 28 czerwca 2015

Jak wyglądają hodowle przemysłowe zwierząt?

Od kilku lat coraz bardziej skłaniałam się do nie jedzenia mięsa. Owszem jadłam je, jednak coraz bardziej je ograniczałam, przy tym wprowadzając do swojej kuchni więcej opcji wegetariańskich. Jednak jakiś czas temu zdarzyło się coś, co sprawiło, że postanowiłam z niego całkowicie zrezygnować. A mianowicie trafiłam na książkę "W obronie zwierząt" pod redakcją P. Singera: 




Pisałam Wam o niej jakiś czas temu >>>TU<<<. W tej publikacji znalazłam treści, które skutecznie zniechęciły mnie do tego, żeby w ogóle przestać jeść mięso, chociażby ze względu na to jak wyglądają hodowle przemysłowe zwierząt. Chyba najbardziej uderzył mnie opis tego jak wygląda hodowla kur niosek: 
"Słabe światło naszych latarek czołowych ratowało nas przed wdeptaniem w rozkładające się szczątki kur, które uciekły ze swych klatek tylko po to, by wpaść do kanału i zdechnąć otoczone zewsząd gnojem. Jakieś wciąż jeszcze żywe ptaki błąkały się bez celu po kanale, z dala od automatycznych poideł i podajników karmy w klatkach nad nimi. Powoli weszliśmy po schodach tam, gdzie trzymano kury starając się nie myśleć o nieuchronności stanięcia oko w oko z koszarami systemu klatek bateryjnych. (...) Cztery rzędy klatek bateryjnych, każda mniej więcej wielkości szuflady na dokumenty i zwykle mieszcząca osiem ptaków, ustawione były po obu naszych stronach, na długości niemal stu osiemdziesięciu metrów. Wzdłuż jednego przejścia rozmieszczone było ponad dziesięć tysięcy niosek." 
M. Park, "Otwieranie klatek, otwieranie oczu. 
Dochodzenie i jawne oswobodzenie w przemysłowej hodowli jajczarskiej"
 [w:] P. Singer, "W obronie zwierząt"
Ten mały fragment sprawił, że chyba już nigdy nie kupię jajek ze sklepu - całe szczęście zdarza mi się mieć dostęp do tych wiejskich, gdzie kury biegają sobie luzem po trawie, a nie gnieżdżą się w hali, więc na razie na szczęście udaje mi się przeżyć bez tych sklepowych:). 

Dający do myślenia jest też rozdział dotyczący tego jak wygląda hodowla innych zwierząt i warunki, w których są trzymane są wręcz niewyobrażalne. Już sam opis kojców ciążowych i jarzmowych, w których trzymane są ciężarne świnie zmusza do refleksji. 
"W obu przypadkach locha nie może się poruszać, a nawet się obrócić, przez niemal cztery miesiące. Szesnaście tygodni ciąży locha spędza w wąskiej, metalowej zagrodzie, zaledwie trochę większej od niej samej. Typowe kojce ciążowe mają około 0,6 metra na 2 metry i zazwyczaj nie wykłada się ich ściółką. 
Lochę można też przykuć do betonowej podłogi za pomocą łańcuchów przyczepionych do  ciężkiego jarzma na szyi lub owiniętych wokół brzucha. Metalowe ogrodzenie wokół lochy częściowo oddziela ją od sąsiadek, co zapobiega walkom. Lochy trzymane są wystawionych rzędami kojcach ciążowych lub jarzmowych, w których mogą jedynie stać lub leżeć na niewygodnej betonowej lub rusztowej podłodze." 
C. Druce, P. Lymbery, "Zakazane w Europie" 
[w:] P. Singer, "W obronie zwierząt"

W tym samym rozdziale możemy też przeczytać, że cielęta również są przetrzymywane w podobnych warunkach - bez możliwości odwrócenia się. W tej książce jest też fragment o tym jak hoduje się cielęta przeznaczone na rzeź. Niestety nie mogłam go znaleźć, jednak zapadło mi w pamięć to, że, aby mięso było dobre, cielęta nie tylko mają bardzo ubogą dietę, ale też są głodzone.  

To co przeczytałam sprawiło, że zapragnęłam coś zmienić w moim życiu. Wiem, że może przez moje codzienne wybory przemysłowa hodowla zwierząt nagle nie zniknie, ale wierzę w to, że dzięki moim decyzjom i dzieleniu się wiedzą na ten temat będzie chociaż trochę lepiej. Mam też nadzieję, że uda mi się zachęcić kogoś przynajmniej do zminimalizowania mięsa w czyjejś codziennej diecie - a to będzie działało tylko na plus. Poniżej zostawiam Wam też dwa filmiki, które dodatkowo przekonały mnie do tego, że jestem na dobrej drodze:


Powyższy materiał jest podany w bardzo przystępnej i przyjemnej formie, jednak ten poniższy momentami zawiera dość drastyczne sceny. 


Mam nadzieję, że mój dzisiejszy post dał Wam nieco do myślenia i od dzisiaj będziecie świadomie dokonywali wyborów.

7 komentarzy:

  1. Już pisałam, że nienawidzę krzywdy wobec zwierząt i ubolewam, że kary wobec tych którzy tak działają są tak małe... To straszne w jakich warunkach hodowane są zwierzęta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i myślę, że im więcej osób będzie o tym wiedzieć, to tym lepiej, bo wtedy będziemy w stanie szybciej coś zmienić.

      Usuń
  2. Od jakiś dwóch lat jestem wegetarianką i musze przyznać, ze jako człowiek bardzo dobrze się z tym czuję. Doszłam do takiego etapu, że denerwuje mnie zachowanie ludzi spożywających mięsą. Zdecydowanie przeczytam tą ksiażę, aby nieco więcej dowiedziec się na ten temat jak i równiez obejrzę proponowane przez ciebie filmiki.


    Przy okazji chciałabym zaprosić Cię do Kruczego Gniazda i poprosić abyś wyraziła opinię na temat mojego nowego cyklu. Podsyłam Ci link abyś nie szukała.
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com/2015/06/krucze-wiesci-czyli-przeglad.html#comment-form
    Nie traktuj tego jako spam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też denerwują pewne zachowania ludzi, którzy jedzą mięso. Mój narzeczony niestety upatruje się w moim wegetarianizmie wszelkiego zła - bo na pewno właśnie od tego ostatnio bolał mnie brzuch i pochoruję się na 100% i na pewno umrę...no i bardzo go martwi co ja będę jeść jak pojadę do niego do domu i do rodziców...ale dla mnie to problem do rozwiązania. A do Ciebie zaraz zaglądam.

      Usuń
  3. skoro tak jest, jeżeli to prawda to coś nie gra w naszym społeczeństwie, przecież są normy, prawo regulujące hodowlę zwierząt, nie chce mi się wierzyć, że takie postępowanie jest zgodne z prawem, myślę że w Polsce na pewno, może gdzieś na dzikim zachodzie tak jest ale u nas to wydaje mi się, że takie traktowanie zwierząt jest zabronione

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem tego taka pewna, bo trochę już czytałam na ten temat i przepisy są mniej więcej takie same, tylko nie zawsze się o tym mówi jak to wszystko wygląda. Szczerze mówiąc wątpię, żeby Polska była szczęśliwą wyspą pod tym względem...niestety realia są raczej dość brutalne :(.

      Usuń
  4. Od zawsze słyszałam, że mam "mięsożerną" grupę krwi i na podstawie mojego sposobu żywienia to by się zgadzało. Ostatnio dostałam wręcz zakaz przejścia na jakąkolwiek radykalną dietę (dotyczy to zarówno wegetarianizmu/weganizmu, jak i diety wysokobiałkowej itd). Wszystkożerność ponoć najlepsza dla sfatygowanego układu pokarmowego.
    I smutne jest to, że człowiek musi wybierać czasem między własnym zdrowiem. Jestem przerażona tym, co zobaczyłam/przeczytałam. Do myślenia dało na pewno.

    OdpowiedzUsuń