środa, 13 maja 2015

Wcale nie jesteś taki dobry jak Ci się wydaje - zło tkwi w Tobie!

Zło jest w nas i nie da się temu zaprzeczyć. Prawdą jest również to, że potrzebuje ono tylko odpowiednich warunków, aby moralność i to co kiedyś wydawało się mieć znaczenie straciło na wartości. Nasza ciemna strona ujawnia się wtedy kiedy ma możliwość i nie da się temu zaprzeczyć. Wystarczy przywołać przykład obozów koncentracyjnych i tego na co pozwalali sobie kapo oraz chociażby Josef Mengle. Bardziej współczesnym przykładem, że to, iż łatwo jest przejść na ciemną stronę mocy jest eksperyment więzienny, który przeprowadził w 1971 roku Philip Zimbardo. Chciał on zbadać zachowania ludzi, gdy stają się anonimowi i mogą traktować innych jak przedmiot oraz wpływ otoczenia na działanie jednostki. W dużym skrócie i uproszczeniu eksperyment polegał na tym, że grupę ludzi zamknięto w testowym więzieniu i podzielono ich na strażników oraz więźniów. „Więźniowie” nie mieli szczęścia. Do prawej stopy każdego skazańca został zamocowany ciężki łańcuch zapięty na kłódkę. Czapkę stanowiła damska pończocha. Byli oni niezwykle upokorzeni, a na dodatek zostali ubrani w białe koszule z numerem identyfikacyjnym po obu stronach ubrania i od tej chwili nie mieli imion, a numery. Do siebie mogli zwracać się tylko po nich, a do strażników musieli zwracać się formułą: „Panie oficerze penitencjarny”. [źródło] O tym jak przebiegał eksperyment możecie sobie przeczytać w linku, który macie powyżej. 


Od kiedy zetknęłam się z "Miastem ślepców" pomyślałam sobie, że może to być coś wzorowane na eksperymencie Philipa Zimbardo i może nieźle dać po garach...ale nie sądziłam, że, aż tak. Ale od początku...

W pewnym mieście bez nazwy nagle, tak bez żadnego uprzedzenia rozpoczyna się epidemia białej ślepoty. Podczas swoich codziennych czynności  z niewiadomych przyczyn ludzie tracą wzrok, a w mieście wybucha panika. Pierwszą grupę niewidomych władze zamykają w budynku, w którym kiedyś mieścił się zakład dla psychicznie chorych. Kiedy ślepców przybywa, a i tak już złe warunki socjalne się pogarszają, u mieszkańców opuszczonego do niedawna budynku zaczyna dochodzić do głosu ta ciemniejsza, praktycznie zwierzęca strona...

"Miasto ślepców" to moim zdaniem niezwykłe i bardzo dobre studium ludzkiej psychiki, które przypomina nam, że wcale nie jesteśmy tacy dobrzy jakimi chcielibyśmy być. Ponieważ wystarczają odpowiednie warunki, a jakaś pierwotna siła zaczyna przejmować nad nami kontrolę. Jednak przy okazji uświadamia nam, że mimo wszystko tkwi w nas bardzo dużo siły i samozaparcia. Jose Saramago snuje swoją opowieść w bardzo minimalistyczny i hipnotyzujący sposób, gdyż od "Miasta ślepców" niemalże nie sposób się oderwać, albowiem zaglądamy do świata, który jest bardzo realistyczny, i w którym my sami moglibyśmy żyć. Po lekturze tej powieści czujemy się psychicznie brudni, chociaż nie jestem do końca pewna czy dobrze mnie zrozumieliście. Dla porównania podobne uczucie towarzyszy nam po lekturze "Malowanego ptaka" Jerzego Kosińskiego i jeżeli go czytaliście dobrze wiecie o czym mówię. Jedyną wadą tej książki może być dość specyficzny styl autora, jednakże jak już się do niego przyzwyczaimy czyta się dużo lepiej. 

"Miasto ślepców" to niewątpliwie trudna powieść, bo przypomina nam, że każdy z nas ma swoją mroczną stronę, która na co dzień okiełznana jest pewnymi normami społecznymi i nadzorem, którym chociażby jest kontrola społeczna w chociażby w postaci rodziców oraz innych ludzi, którzy nas otaczają. W tejże historii autor w pewnym sensie uwalnia swoich bohaterów od wszelakich norm i kontroli, a co więcej stawia ich w złej sytuacji, a to nie może oznaczać nic dobrego...

Wiem, że ta książka może nie przypaść do gustu wielu z Was, jednak mimo trudnego tematu bardzo Wam ją polecam, gdyż zmusza do refleksji nad samym sobą i pozwala docenić to co mamy. Natomiast jeżeli już czytaliście i szukacie podobnej historii to polecam Wam "Eksperyment" w reżyserii Paula Scheuring'a. 
zBLOGowani.pl

28 komentarzy:

  1. Jest to wszystko oczywiste, nie skorzystalem z linka ale o ile sobie przypominam to był eksperyment który przerwano ponieważ stawał się niebezpieczny dla ,,więźniów'' i ,,strażników "" Taka jest nasza natura!!!!!!!!
    Warto przeczytać Hołuja. ,,Raj"". To był eksperyment prowadzony przez Niemców ( bez przemocy ) i miał dać odpowiedź w jaki sposób można kierować ludźmi i narodami bez zbytniej przemocy! Człowiek natura , temat rzeka .
    Kiedyś przeczytałem Biblie Tysiąclecia, ( nie jestem zbyt pobożny), to wszystko co się czyta, przypowieści, nakazy ,zakazy, przepowiednie proroków itd doskonale pokazują naturę człowieka. Miałem trochę psychologii, socjologii, marketingu itd, to wszystko też tam jest!!!!!! Pisane trudnym językiem, trzeba znać
    kontekst, trochę historii i można dużo się dowiedzieć o jednostce jak i o społeczeństwie i ich zachowaniu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem ten eksperyment został przerwany, bo był pod nadzorem, jednak "Miasto ślepców" to fikcja i autor mógł sobie pozwolić na pójście o krok dalej i przedstawić swoją wizję co by było gdyby... I owszem my mamy pewną wiedzę o tym jak funkcjonuje człowiek, ale obawiałam się, że nie wszyscy mogą zrozumieć o co mi chodzi, bo mogą mieć tej wiedzy mniej i stwierdziłam, że info o tym eksperymencie może być ciekawe dla tych, którzy nie mieli zajęć z psychologii tak jak my;p

      Usuń
  2. Nie przepadam za takimi książkami, ale po tej "recenzji" mogła bym ją przeczytać :)
    Niestety ostatnio nie mam czasu na czytanie dla przyjemności. Powinnam czytać lekturę szkolną, ale z tym też nie idzie łatwo 😕

    weromar.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, ale szczęśliwie idą wakacje, więc może wtedy uda Ci się po coś sięgnąć ;)

      Usuń
  3. Od dawna mam ochotę na tę książkę :) Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, że Ci się spodoba.

      Usuń
  4. Jest to genialna książka. I smutna zrazem, bo faktycznie ukazuje jacy ludzie są naprawdę. Bywały momenty gorszące i niosące niesmak.. Ale warto przeczytać, zdecydowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, warto po nią sięgnąć, chociażby po to, żeby przypomnieć sobie, że wcale nie jesteśmy lepsi od innych.

      Usuń
  5. Może się skusze i podaruje pewnej wrednej osobie, która uważa się za ideał dobroci do naśladowania. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie samozwańcze uosobienia dobroci do naśladowania są chyba najbardziej wredne;p

      Usuń
  6. Miałam podobne zagadnienia poruszane na dodatkowych zajęciach z psychologii na studiach. Był to taki zapychacz u mnie na roku bo co to ma wspólnego z prawem i administracją niemniej dowiedziałam się tam wielu ciekawych rzeczy i wspominam miło te zajęcia. :-) Lubie książki o podobnej tematyce jednak nie mogę ich czytać bo jestem zbyt wrażliwa. :D Książki bardzo na mnie wpływają i zawsze przeżywam je zbyt mocno niż bym tego chciała stąd tej raczej nie przeczytam chociaż wydaje się niezwykle interesująca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie psychologia to ciekawa rzecz...a poza tym zapychaczy chyba na żadnym kierunku nie brakuje. Ja natomiast mam tak, że lubię sięgać po takie ciężkie książki...chyba w ogóle odnajduję się w takich tematach, bo np. robiłam podyplomówkę z kryminologii a na pedagogice najlepiej czułam się w temacie różnorakich patologii i dysfunkcji...

      Usuń
  7. jak tylko uporam się z moją praca magisterską i będę miała dużo czasu zabieram się za czytanie tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, sto procent moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :), mam nadzieję, że uda Ci się ją przeczytać.

      Usuń
    2. W mojej bibliotece może być krucho, ale się nie poddam :D

      Usuń
    3. Jak ja znalazłam w swojej, to może i Ty znajdziesz w swojej ;)

      Usuń
    4. Ponoć cuda się zdarzają :D

      Usuń
    5. No podobno ;), więc liczę na cud w Twoim przypadku ;)

      Usuń
    6. Dam znać, jak tam sytuacja :)

      Usuń
    7. I przy okazji jak już ją przeczytasz, to jak Ci się podobała;]

      Usuń
  9. Książka czeka w kolejce do przeczytania. Zobaczymy, jakie ja będę miała wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  10. o nie, to zdecydowanie pozycja nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przypomniałaś mi, że kilka miesięcy temu chodziła za mną ta książka i chodziła, aż w końcu się "przechodziła" - zapomniałam o niej aż do teraz! Spieszę na Allegro zakupić :-D

    OdpowiedzUsuń