środa, 1 kwietnia 2015

Wedding Day od Yankee Candle

Na moim stoliku nocnym wciąż leży zapas wosków i olejków do kominka. Dlatego też postanowiłam w końcu zrobić z nich użytek i je zacząć regularnie zużywać. Na pierwszy rzut poszedł wosk WEDDING DAY od Yankee Candle.

Ten wosk jest dość kontrowersyjny i z tego co zauważyłam bardzo mało lubiany, a, że zapach jest kwestią bardzo indywidualną postanowiłam sprawdzić to na sobie, więc przy pierwszej lepszej okazji zaopatrzyłam się w wosk...i dobrze, że tylko w wosk, bo w przypadku świecy byłyby to pieniądze wydane w błoto.  Zanim napiszę o tym dlaczego nie polubiłam się z tym woskiem, najpierw opis...

Otóż ten zapach ma pachnieć niezwykle dziewczęcą i wyjątkową oraz niewinną kompozycją składającą się na bukiet białych kwiatów i nutą szlachetnych słodkich owoców. Brzmi nawet zachęcająco i ostatnio postanowiłam zrelaksować się przy nim, jednakże skutek był zupełnie inny. W momencie kiedy zapach w końcu zaczął być wyczuwalny miałam nikłą nadzieję, że rozwinie się w piękny, lekki i przyjemny zapach kwiatów, który będzie mi mógł towarzyszyć również w dniu mojego ślubu. Jednakże poczułam duszny i babciny zapach, którego na pewno nie chciałabym kojarzyć, z tym wyjątkowym dniem. Dlatego cieszę się, że powąchałam go dużo wcześniej;)

Jeżeli znacie ten wosk to dajcie znać jakie macie z nim doświadczenia.


3 komentarze:

  1. szkoda, ze zapach zawiódł, a zapowiadało się świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Inaczej go sobie wyobrażałam. Kupiłam, bo wiele osób się nim zachwycało, a dla mnie śmierdział i bardzo mnie po nim bolała głowa ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurczę, a liczyłam, że będzie zniewalający :P

    OdpowiedzUsuń