Dlaczego małe księgarnie znikają?

Od jakiegoś czasu trąbi się o upadku małych księgarni i przeważnie słyszy się sztandarowy argument, że to przez zalew sieciówek takich jak Empik (który swoją drogą też ma problemy). Owszem trochę racji w tym jest, ale jest jeszcze coś, co zaobserwowałam na dwóch małych księgarniach, które jakimś cudem jeszcze ostały się w moim mieście. Czasem lubię do nich zachodzić, żeby sprawdzić co mają, albo czy mają coś na czym mi szczególnie zależy i czy są jakieś ciekawe promocje i czasem coś mi u nich wpadnie w ręce. Jednak zwykle nie znajduję niczego dla siebie, a już na pewno nie ma zbyt często ciekawych promocji i sprzedają książki po cenie okładkowej :(. a buu... 


Mi osobiście nasunęły się 4 powody takiej sytuacji...

1. Kiepski wybór książek.

Już o tym nieco wspomniałam powyżej. Kiedy wpadam do tych dwóch małych księgarni - nawet tylko dlatego, żeby sprawdzić co mają i po prostu wyjść, zauważam, że wybór jest na prawdę mało atrakcyjny. Czasem nie patrzę tylko pod siebie, ale porównuję to co jest polecane i promowane na blogach z półkami, w księgarni i wychodzi to na prawdę kiepsko. Może to dlatego, że rynek jeszcze nie do końca przekonał się do blogerów, którzy promują czytelnictwo i tego jaki mają wpływ na to co czytają ich odbiorcy?

2. Rzadkie i mało atrakcyjne promocje. 

Przez ostatnie miesiące natknęłam się tylko na jedną (słownie jedną) promocję na książkę, na którą polowałam i to tylko dla tego, że moja koleżanka była wcześniej i dowiedziałam się, że jest ona na promocji. Normalnie bym ją dorwała w jednym z ulubionych dyskontów internetowych w porównywalnej cenie, za którą ją dorwałam, ale niestety nie mieli :(. 

3. Brak pomysłu na marketing. 

W dobie internetu i facebooka często dobrze prowadzony FanPage potrafi zdziałać cuda, co przy niskich kosztach mogłoby być dobrym sposobem na autopromocję. Jednak miejscowi księgarze nawet jeżeli mają FP swojej firmy, to chyba nie doceniają jego siły :/. To w połączeniu z ciekawą ofertą i promocjami (nawet organizowanymi raz na jakiś czas) mogłoby przynieść na prawdę duże korzyści. 


4. Duża konkurencja. 

Jak już wspomniałam wyżej jeżeli już kupuję książki to w dyskontach książkowych. Tam jest duży wybór i raczej zawsze razem z przesyłką zakup książki wyniesie mnie mniej niż w którejkolwiek księgarni na miejscu ;p. Cóż...życie;]. Nie widzę powodu wspierania lokalnego rynku księgarskiego, skoro mi się to zazwyczaj nie opłaca;]. 


A Wy co zauważyliście w małych księgarniach w Waszych miejscowościach? 

Komentarze

  1. Właściwie masz rację w każdym punkcie. Po prostu małe księgarnie nie dopasowały się do współczesnego rynku. Mogłyby chociażby przetworzyć się na urokliwe księgarnio-kawiarnie. Ale też nie wiem, czy ich właścicielom łatwo byłoby dostać środki finansowe na rozwój swojego biznesu, bo inwestycje pewnie idą w wielkie sieci i skupiają się na zysku i marketingu, a nie na kulturze książki. Nie żeby mnie to dziwiło, ale na pewno trochę smuci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie promocja i normalny wybór książek już dużo by zrobił. Normalny tzn. taki, gdzie nie ma książek, które nie interesują tak właściwie 99% ludzi;p. Poza tym tak na prawdę zawsze można podratować się jakimś stowarzyszeniem działającym przy księgarni i na nie pisać projekty ;p. Kontrowersyjne, ale możliwe.

      Usuń
  2. Cena książek jest tutaj chyba kluczową sprawą, bo jednak w sieciowych księgarniach jest dużo taniej, a nikt przepłacać nie lubi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego w sumie ja przeniosłam swoje zakupy książkowe gdzie indziej niż do małych księgarni, a mianowicie do Arosa i Bonito;]

      Usuń
  3. Ja myślę, że po prostu przyczyna są ceny książek, każdy kupuje tam gdzie jest najtaniej. Ja nawet zazwyczaj nie kupuję nowości, tylko różne książki z promocji i wyprzedaży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie tak. Ja przez to przeniosłam swoje książkowe zakupy tak jak pisałam wyżej do Arosa i Bonito;p

      Usuń
    2. Nie każdy kupuje gdzie jest najtaniej. Czasem ludzie kupują tam gdzie jest wygodniej.

      Usuń
    3. Ja tak miałam, zanim odkryłam dyskonty książkowe.

      Usuń
  4. U mnie księgarnia jak stała, tak stoi. A nawet dwie. Ale to prawda, moim zdaniem najgorzej wychodza na złej promocji i braku rabatów, bo to przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też jeszcze stoją, ale ewidentnie im się coraz gorzej powodzi.

      Usuń
  5. Bardzo ubolewam nad tym, że takie księgarnie znikają. Jednak biorąc pod uwagę, że mamy XXI wiek i większość książek można ściągnąć z internetu w formie ebooka lub audiobooka nie dziwi mnie to bardzo. Chociaż kocham książki w formie papierowej biorąc pod uwagę, że czytam je na okrągło zbankrutowałabym zupełnie gdybym każda musiała kupić. Niestety takie małe księgarnie nie mogą sobie pozwolić na promocje stąd i klientów mało bo ludzi najzwyczajniej nie stać. Zostaje więc książnica, biblioteka i ebooki właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Dodatkowo niestety są bardzo mało konkurencyjne i jakoś ludzie jak już kupują to tam gdzie jest taniej...

      Usuń
  6. Zgadzam się z punktami odnośnie małych księgarni.. rzadko mogę tam coś dla siebie znaleźć, no i godziny otwarcia też mi średnio pasują zazwyczaj. Natomiast zawsze śmieszy mnie ten argument, że przyczyną upadku tych księgarni jest empik.. klasyczne szukanie kozła ofiarnego :) Empik nie ma wpływu na to co sprzedają te księgarnie i jakie ceny oferują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale chociażby Empik i Matras mają wiele ciekawszą ofertę i wybierając między małą i dużą księgarnią zwykle wybieramy tą drugą. I chyba o to chodzi większości ludziom. Jednak duże księgarnie się bardziej dostosowują do rynku - małe niekoniecznie :/

      Usuń
    2. Litości. Właśnie widać, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Mała księgarnia nie dostaje książek na wyłączność z 25% rabatem (dla klienta) od ceny okładkowej. Mała księgarnia nie ma płatności do wydawnictw po kilku miesiącach.

      Usuń
    3. Może i tak, ale na księgarnie patrzę z perspektywy klienta i nie muszę się znać na tym jak funkcjonują poszczególne księgarnie. Poza tym chyba właściciel ma wpływ na to co sprzedaje i nie jest zwolniony ze znajomości rynku...ale jak się sprzedaje to co nie schodzi to nic dziwnego, że biznes nie przynosi zysków.

      Usuń
    4. Ja mówię jako klient. Jeżeli mała księgarnia ma nowość za 40 zł, a w tym samym czasie Empik ma wyłączność na rabat 25% przez pierwszy miesiąc od wydania (dodatkowo oglaszaną na fb wydawnictwa)... gdzie większość osób kupi książkę?

      Jakie "sprzedaje się co nie schodzi"? Nie upraszczaj sobie tak rzeczywistości, bo to nie jest prawda.

      Usuń
    5. Po pierwsze jeżeli chodzi o księgarnie u mnie w mieście to mam oczy i widzę co jest - w większości przypadków, jeżeli ja lub moi znajomi szukamy to trzeba to ściągać, podczas gdy książki zawodowe dla zawodów, które są powiedzmy, że niszowe w naszym mieście w porównaniu do innych zajmują cały regał. Nie lepiej przenieść ten mało potrzebny regał do sprzedaży do neta na rzecz rozbudowania innych książek? Poza tym kiedyś będąc w jednej z mniejszych księgarni w naszym mieście słyszałam, że panie narzekają, że szefowa nie słucha ich sugestii odnośnie do sprzedawanego towaru - przecież to one wiedzą co najlepiej schodzi, a tu okazuje się, e szefowa, która rzadko bywa w firmie wie lepiej.

      Usuń
  7. Myślę, że marketing i nienadążanie za współczesnymi trendami (patrz: fb) to najsłabsze strony takich księgarń.Gdybym ja takową chciała założyć, ograniczyłabym się chyba jedynie do sprzedaży wysyłkowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie podobnie, chociaż pewnie z tą sprzedażą internetową to przeniosłabym się w pewnej części, a resztę zamieniła na kawiarnio - księgarnię ;)

      Usuń
  8. Myslę, że dużo zależy od cen, jakie te księgarnie proponują. Rzadko kupuję w księgarniach stacjonarnych. Szukam ksiązek w dobrej cenie. Rabaty są mile widziane. I to chyba najbardziej przyciąga klienta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio też tak robię, dlatego aktualnie wszystkie książkowe zakupy robię w necie ;)

      Usuń
  9. Lekko odbiegnę od standardu komentarzy ;) :). Mianowicie zrobię drobną symulację ekonomiczną.

    1. Mam do wydania (raz na pół roku) kwotę 300 PLN.
    2. Chcę kupić książki, które potrzebuję (i będę niebawem potrzebował)
    3. Wydaję jednorazowo więcej, aby nie (w)chodzić co kilka dni do księgarni (nie wnikam czy tę w realu czy w Internecie).
    4. Poszukuję interesujących mnie tytułów
    5. Kupuję w księgarni internetowej (zwłaszcza tych, które przesyłają mi na mejla informacje na temat promocji).
    6. Dzięki temu oszczędzam 25-40%, więc kupując normalnie w realu 10 książek (każda po 30PLN) w księgarni Internetowej kupuję ich 14-15 (bo w promocji od 20 do 40%).
    7. Powtarzam proceder co pół roku.
    8. W ten sposób po kilku latach zamiast 80-100 książek (kupowanych tradycyjnie) mam ich 140-160 (czyli co najmniej połowę więcej).

    Jedynymi minusami kupowania w Internecie (dyskontach czy księgarniach Internetowych) jest to, że:
    1. Muszę poczekać 3-4 dni na to co mógłbym od ręki kupić w realu.
    2. Muszę klikać, wpisywać dane oraz płacić za pomocą Internetu (czyli jak "nie mam neta to zakupy są wstrzymane").
    3. Muszę wszystko sprawdzić (zwłaszcza dane do wysyłki i kwoty oraz nr telefonu).

    Niemniej te 3 niedogodności (wady jak kto woli) mogę zaakceptować, gdy wiem, że zamiast kupić 10 książek... kupię 14-15 (za tę samą cenę).
    Dodam, że książki w normalnych (tj. okładkowych cenach) kupuję jedynie w około 5% przypadków - resztę staram się kupować po cenach promocyjnych, w pakietach, wyprzedażach, itd.

    Największą przewagą (poza ceną) jest jednak to, że mam do wyboru kilka albo nawet kilkanaście tysięcy (!) pozycji wśród których szybko mogę wyszukiwać (i kupować) konkretne tytułu. Dlatego jeśli strona internetowa księgarni ma słabą wyszukiwarkę, to nie kupuję w takich miejscach książek.

    Jakieś pytania? ;) Komentarze? Czyżbym był osamotniony w moich poglądach czy też doświadczeniach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak po prawdzie, to w księgarniach stacjonarnych też nie zawsze mają to co chcesz, więc i w tym przypadku czasem musisz czekać. W dyskontach, w których ja kupuję zwykle czekam dzień lub dwa, więc chyba nieco krócej niż Ty ;p. Poza tym zawsze można zamówić za pobraniem - wtedy odpada problem z płatnością internetową;p

      Usuń
  10. Cena i wybór tosą dwa istotne elemeny, bardzo zależne od siebie. Jak nie mam niskich cen to nie sprzedaje dużomi nie mam na kolejne zakupy, które trzeba robić choćby ze względu na promowane przez to nośne nowości. Ponadto dla małego księgarza, często wiekowego przygotowanie księgarni internetowej jest często ponad siły i możliwości finansowe. Aby byc na bieżąco to jest co najmniej jeden etat tylko do wprowadzania książek, o etapie wdrożenia nie wspomnę. A jeżeli już sie porwać to znowu sie robi zagadanienie. Bo albo bedziemy jak większość małych księgarni internetowych, zadnych ciekawych funkcjonalności ceny takie sobie nic ciekawego -niewroze sukcesu. Wariant drugi to wybrac kilka tytułów, kupić po tirze u wydawcy, sprzedać na allegro za bezcen żeby na tirze książek zarobić 100zł. Sieciówki maja siłę nowości i czesto dobrego miejsca, ale w zyciu nie będą mieli dobrych cen, ani dobrej oferty specjalistycznej. Rynek księgarski zaczyna uciekać z tych powodów do internetu, przykładem może być moja ulubiona księgarnia internetowa grzbiet.pl Specjalizują się w histori, ale każdej wiec i starożytność i biografie współczesnych postaci. Specjalizacja daje im szansę zbudowania oferty nie osiagalnej dla żadnej sieciówki, ceny też mają znacznie niższe. Ponadto specjalizacja pozwala im na tagowanie książek i dodawanie przykładowych rozdziałów - czego nie da się spotkać gdzie indziej. Te cechy pozwalają im sprzedawć na tyle dużo, że mają cały caas nowości i promocje a co za tym idzie dobrą ofertę. I jak mały ksiegarz ma z tym konkurować? Chyba tylko tanią książką albo antykwariatem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdzieś na górze pojawił się wątek o tym, że wyjściem byłyby chociażby małe, klimatyczne klubokawiarnie, co w pewien sposób stanowiłoby rozwiązanie. W moim mieście jest księgarnia nie będąca sieciówką, która ma trzy piętra, a szefem jest młody mężczyzna, który mógłby coś zmienić przy odrobinie kreatywności. A taka księgarnio-kawiarnia mogłaby się u nas dobrze przyjąć (oczywiście moim zdaniem). A tak mam wrażenie, że księgarnia zarabia tylko na podręcznikach i malej sprzedaży detalicznej :(. Ja sama mam wprawdzie tam 10% zniżki, ale fakt, że książki są sprzedawane po cenach okładkowych sprawia, że i tak lepiej jest mi coś kupić z 20% lub większym rabatem w internetowych dyskontach książkowych...

      Usuń

Prześlij komentarz