sobota, 31 stycznia 2015

Neil White, "Zagłuszyć krzyk"

Mam słabość do seryjnych morderców i różnej maści psychopatów. Między innymi to właśnie ta ciekawość dotycząca funkcjonowania powyższych delikwentów popchnęła mnie na podyplomówkę z kryminologii, która była uzupełnieniem resocjalizacji;]. Ta sama ciekawość sprawia, że z chęcią sięgam po kryminały, w których to właśnie seryjni zabójcy grają jedną z głównych ról. Dlatego też, kiedy na jednej z bibliotecznych półek zobaczyłam książkę „Zagłuszyć krzyk” Neila White’a nie mogłam się jej oprzeć. Tym bardziej, że postać zabójcy została zainspirowana prawdziwym seryjnym mordercą.

Otóż w małym angielskim mieście dochodzi do serii zabójstw. Ofiary to młode kobiety, których ciała zostają znalezione nagie, a usta mają wypchane ziemią. Policja podejmuje śledztwo i jak zawsze w takich przypadkach do działania wkracza również prasa. Jack – młody dziennikarz, będący wolnym strzelcem zajmuje się m. in. tematem serii zabójstw. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że jego narzeczoną jest policjantka, prowadząca śledztwo. Ta sytuacja ma swoje plusy i minusy, ponieważ oboje muszą pogodzić swoją pracę z życiem osobistym. Zarówno Jack, jak i jego partnerka usiłują trzymać się określonych zasad i ich nie łamać. Dziennikarz rozumie, że nie uzyska od swojej narzeczonej informacji, których po prostu nie może mu zdradzić. Tymczasem nieoczekiwanie okazuje się, że prywatne śledztwo Jacka doprowadza do przełomu w śledztwie. Wszystko zaczyna się od reportażu o jednym z biednych osiedli, na którym pojawia się prywatna „ochrona” i listów od mordercy. Okazuje się, że w trakcie pracy nad reportażem, nie tylko wypływają powiązania między ofiarami, ale także powoli ukazują się oraz nam motywy sprawcy. Jedyne co mnie irytowało, to brawura Jacka, która doprowadziła go do otrzymywania gróźb nie tylko od lokalnych przestępców, ale również od mordercy. Jednak mężczyzna zostaje wierny ideałom nawet w obliczu śmierci... i tu Wam więcej nie zdradzę, ponieważ mogłabym zdradzić zbyt dużo ;).

Sama powieść może nie powala na łopatki, bowiem nie znajdziemy tu trzymających w napięciu opisów i zaskakujących zwrotów akcji. Tutaj śledztwo prowadzone jest dość spokojnie i monotonnie, chociaż autor zadbał o to, żebyśmy się nie nudzili. W „Zagłuszyć krzyk” znajdziemy przyczajonego w cieniu mordercę, całkiem ciekawie zarysowaną mentalność biednych osiedli małych miast oraz lokalną działalność przestępczą. I to moim zdaniem są najlepsze części powyższej powieści. Jednakże cala reszta nie niesie ze sobą niczego odkrywczego, bo prowadzone śledztwo przypominało mi multum śledztw z innych powieści, tak samo jak inne wątki gdzieś, kiedyś już się przewinęły... W każdym bądź razie często mamy wrażenie, że o pewnych rzeczach czy sytuacjach, już gdzieś kiedyś czytaliśmy...

Dlaczego mimo wszystko warto sięgnąć po „Zagłuszyć krzyk”?

·         Postać mordercy zainspirowana prawdziwym seryjnym zabójcą – Dennisem Raderem, który jest podobno jednym z najbardziej znanych amerykańskich zabójców. Rader był szanowanym członkiem lokalnej społeczności, wiernym lokalnej kongregacji oraz przewodniczącym rady kościelnej. Postać stworzona przez White’a nie jest taka sama, ale zawiera pewne cechy wspólne z mordercą, który żył naprawdę. Obaj wysyłali listy i obaj byli kimś, kogo nie podejrzewa się o takie zbrodnie.
·         Mentalność ludzi z biednych osiedli. Moim zdaniem w książce całkiem nieźle zostaje ukazana, chociaż tak naprawdę nie przytłaczała sobą całej powieści.
·         Chęć dokonania zemsty za krzywdę  swoją i bliskich. I to nie tylko chodzi o ból rodziców ofiar, ale również o mordercę, który przez popełniane zabójstwa chcę zadośćuczynić nie tyle sobie, co komuś bliskiemu...

Podsumowując:


         „Zagłuszyć krzyk” może nie jest najlepszym kryminałem, ale warto po niego sięgnąć, jeżeli akurat szukamy czegoś mało wymagającego, co jednak nas zaciekawi. Nawet pomimo tego, że nie obdarzyłam sympatią Jacka przeczytałam tą książkę z przyjemnością. 

12 komentarzy:

  1. Też mam słabość do ciężkich opowieści o seryjnych mordercach jak i zbrodniarzach wojennych, ostatnią książką z tej serii, którą przeczytałam była: "Pisarz, który nienawidził kobiet. Podwójne życie seryjnego mordercy".
    Kryminały baaardzo wciągają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że mamy wspólne zainteresowania - przynajmniej w tej kwestii:). Jeżeli chodzi o zbrodniarzy wojennych to szczególnie zapadła mi w pamięci biografia Josefa Mengele. Chyba najbardziej drastyczna książka jaką czytałam. Ale warta przebrnięcia.

      Usuń
  2. Okej, to zainspirowanie się prawdziwym seryjnym mordercą zupełnie do mnie przemawia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie jak najbardziej...niezależnie od tego czy jest to legendarny zabójca jak Kuba Rozprówacz czy jakiś współczesny.

      Usuń
  3. Ja również mam słabość do takiej tematyki i często sięgam po tego rodzaju książki ;)
    Gdy będę miała kiedyś okazję, to chętnie przeczytam tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat ja kryminały kocham w każdym wydaniu i nawet te nieco gorsze z chęcią czytam, więc chętnie zapoznam sie w przyszłości z tą pozycją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli o tą tematykę chodzi to często też tak mam:)

      Usuń
  5. I ja mam słabość do seryjnych morderców w kontekście powieści kryminalnych, dokumentalnych etc, a jednak ta pozycja mnie nie przekonuje, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie są dużo lepsze kryminały, ale ten też nie jest zły

      Usuń
  6. Zaciekawiłaś mnie, zapiszę sobie i może uda mi się ją jakoś ściągnąć.

    OdpowiedzUsuń
  7. o nie wiedziałem, że masz słabość do seryjnych morderców, czego ja się tutaj dowiaduję

    OdpowiedzUsuń