piątek, 2 stycznia 2015

Czytelnicze podsumowanie grudnia 2014 i ubiegłego roku

Witajcie, 
wraz z nowym rokiem postanowiłam wprowadzić podsumowania miesiąca pod względem przeczytanych książek i obejrzanych filmów. Jako, że mamy styczeń to podsumowanie miesiąca zbiegnie się z podsumowaniem roku - przynajmniej jeżeli chodzi o książki. 

Zatem lecimy z grudniem. 

W zeszłym miesiącu udało mi się przeczytać 5 książek: 
  1. George R. R. Martin "Nawałnica mieczy. Stal i śnieg" [recenzja]
  2. Phillip Pullman "Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży" [recenzja]
  3. Gok Wan "Lata chude, lata tłuste. Moja autobiografia" [recenzja]
  4. Paweł Szlachetko "Adwokat spraw ostatnich. Kontrakt" [recenzja]
  5. Marek Harny "Dwie kochanki" [recenzja]


Książki, które dostałam w ubiegłym miesiącu:
  1. Guillermo Del Toro, Chuck Hogan "Wirus" - z tego co wiem, to nie dla ludzi o wrażliwych sercach i żołądkach;)
  2. Gok Wan "Lata chude, lata tłuste" - uwielbiam tego gościa;)
  3. Konstanty Ildefons Gałczyński "Szarlatanów nikt nie kocha"
  4. Konstanty Ildefons Gałczyński "Portret muzy"
Jeżeli chodzi o filmy to w grudniu udało mi się obejrzeć następujące filmy:

  1. "Zbaw nas ode złego"
  2. "Zaginiona dziewczyna"
  3. "22 Jump Street"
  4. "Zły Mikołaj"
  5. "Listy do M."
Dajcie znać jeżeli chcecie, żebym zrecenzowała, któryś z filmów. 

Podsumowanie roku:

Ilość przeczytanych książek - 76  (mogło być więcej, ale i tak to mój rekord;))

Najlepsze książki przeczytane w ubiegłym roku: 
  1. Eric Emmanuel Schmitt, "Małżeństwo we troje"
  2. Nicola Cornick "Skandalista"
  3. Stephen Miller "Wysłanniczka" 
  4. Charlotte Link "Grzech aniołów" 
  5. Quanta A. Ahmed "W kraju niewidzialnych kobiet"
  6. Emma Donoghue "Ladacznica"
  7. Veit Etzold "Cięcie" 
  8. George R. R. Martin "Gra o tron", "Starcie królów", "Nawałnica mieczy. Stal i śnieg"
  9. Sarah Kate Lynch "Miód na serce"
  10. Paula Daly "Gdy przejdziesz przez próg"
  11. James Dashner "Więzień labiryntu"
  12. Suzanne Collins "W pierścieniu ognia", "Kosogłos"
  13. Phillip Pullman "Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży"
  14. Gok Wan "Lata chude, lata tłuste. Moja autobiografia"
  15. Paweł Szlachetko "Adwokat spraw ostatnich. Kontrakt"
Szkoda tylko, że na liście jest tylko jedna książka polskiego autora:(, ale może w tym roku będzie lepiej:)

Najgorsze książki przeczytane w zeszłym roku: 

  1. E. Stachniak "Katarzyna Wielka. Gra o władzę"
  2. Andrzej Komorowski "Miłość ci wszystko wypatrzy"
  3. Anais Nin "Delta Wenus"
  4. Piotr Cielecki "Zasypianie"
  5. F. Fioretti "Sekretna księga Dantego"
  6. M. M. Lamberg "Zasługa nocy"
  7. M. Izaguirre "Tamte cudowne lata"
  8. M. Harny "Dwie kochanki"

Pocieszające jest to, że tych gorszych książek jest dużo mniej. W tym roku życzę sobie, żeby tych dobrych było jeszcze więcej, a tych złych jak najmniej. Naturalnie wszystkie recenzje znajdziecie na blogu;). Jakby co zawsze możecie skorzystać z opcji wyszukiwania, które jest dostępne z prawej strony zaraz nad rybkami;]

A Wy robiliście sobie takie podsumowanie?

14 komentarzy:

  1. Rok podsumowałam jedynie pod względem przeczytanych książek. Nie określałam najlepszych i najgorszych tytułów ;)

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję! Oby w tym roku było jeszcze lepiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe podsumowanie miesiąca i roku ;) Fajnie, że przeczytałaś serię George R. R. Martina, bo ja chyba nie miałabym cierpliwości na te tomiska ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc to myślałam, że polegnę, na którymś z dwóch pierwszych tomów, ale okazało się, że było całkiem nieźle:

      Usuń
  4. Życzę pobicia obecnego rekordu w nadchodzącym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne podsumowanie, Gratulacje ilości przeczytanych książek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje Natalio! :)

    Ja również przeczytałem (a raczej przerobiłem, bo to szachowe) 76 książek. Jedyną różnicą jest to, że mi to zajęło 17 lat, a Tobie cały jeden (LOL).

    Ciekawość mnie zżera czy przypadkiem nie masz czegoś takiego, że po tak intensywnym czytaniu nie masz ochoty sama czegoś napisać, aby "upuścić nieco parę"? W końcu taka ilość informacji (a pamiętajmy, że czytujesz nie od roku czy dwóch) MUSI gdzieś się "zmaterializować", bo inaczej ci głowę rozerwie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj tam - to jednak dość przeciętny wynik na tle niektórych moli książkowych. Poza tym przypuszczam, że do napisania czegokolwiek to za cienka w uszach jestem;]

      Usuń
  7. To chciałbym być takim przeciętniakiem, co chociaż 20-30 książek rocznie wchłania. Natomiast co do bycia cienkim w uszach, to mnie to tysiące razy powtarzano i pomimo, że dalej niewielkie mam pojęcie o pisaniu, to jednak pisuję. I najciekawsze, że co jakiś czas muszę kasować moją radosną twórczość, ponieważ za bardzo odbiega od tzw. standardów minimum przyzwoitości.

    BTW: O ile się nie mylę, to komu jak komu, ale mi udowodniłaś, że coś napisać potrafisz. A jeśli byś zrobiła tak samo kilkadziesiąt razy, to wychodzi cała książka. Jeśli średnio jest to 240 stron, to 80 razy po 3 strony lub 60 razy po 4... i mamy już roboczą wersję. A wątpię, abyś nie czuła się dumna i po części spełniona, gdybyś napisała takową książkę. Nie musi być to od razu hit jak pisarze, którzy mają już wielkie sukcesy, ale na początek od czegoś trzeba/można zacząć. Tak mi się przynajmniej wydaje. Dla mnie pisanie już stało się jakieś takie naturalne jak niemalże oddychanie - to może takie zboczenie zawodowe :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przynajmniej Ty we mnie wierzysz. Może jak się oswoję z tą myślą to jednak coś z tego będzie;). Może nie teraz, ale za jakiś czas...

      Usuń
  8. Pewnie więcej osób wierzy, chociaż nie każdy będzie chciał ci dać szansę ;). Tak czy inaczej mnie się udało, a wiem, że Ty również potrafisz. Czemu? Bo pracujesz nad sobą od wielu, wielu lat. No i nie ukrywam, że występuję też w imieniu przyszłych czytelników. Kto jak kto - ale TY masz chyba już na tyle dużo wiedzy i doświadczenia związanego z czytaniem i pisaniem, że pozostaje czekać na "masę krytyczną".

    Ja w życiu nie dałem rady przez miesiąc pisać systematycznie (co 2-3 dni) notatki z przeczytanych książek. To MUSI o czymś świadczyć ;). No i nie ukrywajmy - Twojego bloga czyta kilkaset wiernych czytelników, a mojego tylko kilkanaście. To też wymaga pewnych umiejętności i solidnej, wytrwałej pracy.

    Oczywiście co do terminu, to sama zdecydujesz kiedy lampka ci się zapali w głowie. Z doświadczenia jednak wiem, że im starszy człowiek tym mniej pamięta. A o czym to ja chciałem powiedzieć? ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam - chyba mnie nieco przeceniasz:). Dla mnie będzie wystarczające jak mój blog stanie się moim sposobem na życie. A, że znani blogerzy często coś wydają na papierze, to może i książka kiedyś będzie czymś realnym;]

      Usuń