wtorek, 11 listopada 2014

Soap&Glory, The righteous butter body, recenzja

Soap&Glory to firma, która przez długi czas była niedostępna w Polsce. Jednak od jakiegoś czasu kosmetyki z tej firmy są dostępne w naszym kraju, co bardzo mnie ucieszyło. Tym razem ta informacja znalazła mnie sama;)

Balsam The righteous butter body jest jednym z pierwszych kosmetyków z Soap&Glory, które znalazły się w mojej kosmetyczce.

Ten produkt ma być idealny na łuszczącą się skórę. Zawiera w sobie m.in. masło shea, olejek migdałowy, aloes, nasiona dzikiej róży, glicerynę oraz witaminy. 

Pojemność: 500 ml, 
Cena: 64 zł, 
Dostępność: http://glambeauty.pl/ (Świetna obsługa - szybkie reakcje nawet - chyba zwłaszcza wtedy - jak coś dzieje się nie tak. Czuć, że dbają o klienta;))

Pierwszą rzeczą, która urzeka w tym produkcie jest opakowanie, które jest prześliczne. Moim zdaniem oprócz funkcji praktycznych bardzo ładnie wygląda w łazience, którą wręcz w pewien sposób ozdabia. Kiedy wyciągamy produkt z opakowania i go wąchamy czujemy bardzo intensywny zapach, w którym dominuje róża (przynajmniej moim zdaniem). Jednych on odstręcza, inni się w nim lubują (czasem wręcz się nim zachwycają). Ja jestem z tych drugich;]. Na początku bardzo często go wąchałam, bo tak mi się podobał, ale na szczęście teraz nie czuję potrzeby tego ciągłego niuchania, bo do niego przywykłam. Kiedy smaruję się tym balsamem jeszcze rano pachnie nim moja piżama;]

Jeżeli chodzi o działanie to jest ono zadowalające. Dość dobrze nawilża (choć mogłoby być ciut lepiej) i szybko się wchłania. Z tego produktu na pewno będą zadowolone posiadaczki normalnej i niezbyt suchej skóry, chociaż i przy większych przesuszeniach nawet dobrze sobie radzi. Jednak jeżeli chcecie użyć go rano to pamiętacie o tym, że będzie się gryzł z perfumami i najlepiej użyć jakiegoś dezodorantu o neutralnym zapachu, a do torebki schować sobie mały flakonik perfum i skorzystać z nich w momencie, kiedy zapach balsamu się ulotni. 

Jeżeli chodzi o konsystencję to nie jest ona zbyt treściwa, ani zbyt lejąca - taka w sam raz, co tym bardziej mnie dziwi, że jak na razie daje sobie radę o tej porze roku z moją skórą. Fakt, że jesień mamy piękną, ale mimo wszystko już powoli zaczynają grzać, a poza tym jest wiatr i działa klimatyzacja, co też swoje robi. 

Moim zdaniem powyższy produkt jest bardzo dobrym kosmetykiem, który jednak odstrasza swoją ceną. Mimo to jeżeli macie jakąś dodatkową kasę lub szukacie dla kogoś prezentu to przy znajomości preferencji zapachowych osoby, którą chcecie obdarować to nie ma nad czym się zastanawiać. Niestety jest ten minus, że nie słyszałam o tym, żeby kosmetyki Soap&Glory były dostępne u nas stacjonarnie, więc nie można go pójść powąchać:/. 

Nie mam pojęcia czy do niego wrócę właśnie ze względu na tą cenę. W końcu chociażby Neutrogenę można dostać dużo taniej, a sprawdza się przynajmniej równie dobrze, jak ten produkt. 

6 komentarzy:

  1. Opis zachęcający ale cena znacznie mnie. Cenią się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak cena bardzo odstrasza. Szczęśliwie ja ten balsam dostałam;)

      Usuń
  2. Jak tylko zaczęłam czytać rzuciła mi się w oczy ta cena. Ja na twoim miejscu bym do tego nie wróciła, a sama pewnie nie kupię. Nie ma sensu przepłacać, skoro istnieją tańsze produkty o podobnej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, no chyba, że zacznę zarabiać duże pieniądze i nie będzie mi żal wydawać tyle na jeden balsam;]

      Usuń
  3. Ja używam ziaji, i żadnego innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń