piątek, 21 listopada 2014

James Dashner, Próby ognia"

Próby ognia są kontynuacją dobrze znanego Więźnia Labiryntu

W pierwszej części Streferzy liczyli na to, że znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem prób. Jednakże kiedy oburzili się w miejscu, które miało być bezpieczne i stanowić początek nowego życia, od razu dociera do nich, że jeszcze wiele prób przed nimi. 

Życie w Labiryncie było łatwe - mieli jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Wraz z przybyciem Teresy zaczął się koniec, który w świecie poza Labiryntem został zapoczątkowany już dawno temu. Ziemia stała się miejscem penetrowanym przez ludzi zarażonych Pożogą. 

Dlatego też Streferzy nie mogą przestać uciekać, a zamiast upragnionej wolności muszą stawić czoła kolejnym próbom. 
W Próbach ognia nasi bohaterowie muszą przejść w linii prostej przez otwartą przestrzeń. Tym razem nie mają schronienia i zbyt wiele jedzenia, a palące słońce dodatkowo utrudnia podróż. Rzecz wydawałaby się stosunkowo prosta po tym co przeszli w Labiryncie, jednakże James Dashhner przygotował dla nas wiele zwrotów akcji i fabułę trzymającą w napięciu, chociaż nie jest ona pozbawiona wad.

Po przeczytaniu Więźnia Labiryntu nie mogłam się doczekać kiedy sięgnę po kolejną część serii. Zżerała mnie ciekawość co do dalszych wydarzeń i prób, którym mają zostać poddani Streferzy. I mimo tego, że również w drugiej części Autor nie pozwala nam się nudzić przy czytaniu Prób ognia czułam niedosyt. Obietnica wielu krwawych niespodzianek okazała się praktycznie bez pokrycia. To co spotykało Thomasa i jego przyjaciół może i zaskakiwało obrotem spraw oraz czasem trzymało w napięciu to jednak wydawało się dość miałkie. Po sukcesie Więźnia Labiryntu jednak oczekiwałam czegoś więcej niż bandy Popaźeńców, którzy przez jakieś pół powieści przyczajają się na Streferów i chcą im zrobić krzywdę. Dodatkowo intryga uknuta przez Stwórców przy użyciu Teresy wydaje mi się dość bezsensowna i bardzo mnie irytowała. Na chwilę obecną nie jestem w stanie sobie wyobrazić czemu miałaby służyć. No, ale może w ostatniej części coś się wyklaruje i bardziej stanie się jasne co i jak. 

W każdym bądź razie tak jak pisałam czuję niedosyt, bo oczekiwałam nieco czegoś innego. Jednakże myślę, że książka jako całokształt nie jest zła, bo mimo swoich mankamentów pochłania się ją oka mgnieniu i ma się ochotę na więcej. Jako lekkie czytadło dla zabicia czasu jest idealna. 

4 komentarze:

  1. W tej chwili nie mam czasu na zaczynanie nowej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja chyba jednak spasuję i podziękuję, ale nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety rzadko się zdarza by kolejne części powieści były równie dobre co pierwsza :(

    OdpowiedzUsuń
  4. To książka chyba nie dla mnie ;) teraz kończę czytać Cosmopolis :)

    OdpowiedzUsuń