wtorek, 7 października 2014

Marian Izaguirre, "Tamte cudowne lata", kilka słów

źródło: www.lubimyczytac.pl
Kiedy zobaczyłam zapowiedź "Tamtych cudownych lat" nie mogłam się doczekać, kiedy dostanę je w swoje ręce. Ta porównywana do powieści C.R. Zafona historia, ma opowiadać o wielkiej mocy książek i prawdziwej miłości. 

Dawna egzystencja Loli, pełna marzeń, była poświęcona książkom, dyskusjom w kawiarniach, leniwym sjestom i snuciu wizji lepszej Hiszpanii, która powoli uczyła się demokracji. Jednak w chwili wybuchu hiszpańskiej wojny domowej również życie zamieniło się w walkę. Po 15 latach, Loli i jej mężowi pozostał zaledwie mały antykwariat ukryty w jednej z madryckich uliczek. To w tym miejscu Lola poznaje Alice - kobietę, która w literaturze odnalazła sens istnienia. Obie kobiety zbliżają się do siebie wspólnie czytając jedną książkę, opowiadającą o dziewczynie dorastającej w nieświadomości, kim byli jej rodzice...

Niestety w tym przypadku na mnie mocno zadziałał marketing. Porównanie "Tamtych cudownych lat" do twórczości Zafona, było niczym obietnica podróży w magiczny świat literatury, miłości oraz poszukiwania siebie i siły do walki o miłość i marzenia. Jednak już na początku przyszło rozczarowanie. Niespiesznie tocząca się akcja nie zabrała mnie wcale do świata, który znam z powieści Zafona. Owszem podczas lektury można pewne elementy skojarzyć z tymże autorem, jednakże umieszczenie fabuły tej opowieści w Hiszpanii i wplecenie wątków ewidentnie kojarzącym się z książkami Zafona okazały się niewystarczające. Dlaczego? 

Otóż bardzo irytowały mnie zmiany narracji i wrażenie, że powieść składa się z fragmentów luźnie ze sobą połączonych, przez co odniosłam wrażenie, że cała historia jest bardzo chaotyczna. Poza tym brak w niej magii i tego czegoś co sprawia, że książki tego typu na długo zostają w pamięci. Dodatkowo moim zdaniem autor niepotrzebnie rozbudowywał pewne obserwacje bohaterów lub opisy otoczenia, albo sytuacji, co jest mocno irytujące, chociażby dlatego, że ma się wrażenie, że autor na siłę chce przedłużyć książkę. Jedyną rzeczą, która ratuje "Tamte cudowne lata" to wątek Loli i Matiasa, ale to za mało, żeby uznać książkę za dobrą. 

Moim zdaniem to kolejna spierniczona książka, która ma w sobie potencjał, a przecież miał być to hołd złożony literaturze:/. Cóż marketing robi swoje, chociaż o dziwo spotkałam się też z pozytywnymi opiniami o tejże powieści, więc całkiem możliwe, że Wam się jednak spodoba. Dla mnie Marian Izaguirre, jednak chyba już zawsze pozostanie rzemieślnikiem, który męczy się przy pisaniu i przez nawiązania do popularnych autorów chce zrobić karierę:/. Cóż...nikt nie powiedział, że będę trafiać na same dobre książki...

11 komentarzy:

  1. Ja jestem zachwycona tą książka. Według mnie ma wspaniały klimat i chciałabym przeczytać książkę w podobnym stylu. Gusta są rożne :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, gusta są różne i na szczęście każdy może znaleźć coś dla siebie. Ja wiem, że do tego autora już raczej nie wrócę.

      Usuń
    2. Ze Sparksa polecam "Bezpieczna przystań" oraz "Prawdziwy cud" :)

      Usuń
  2. Jak tylko zobaczyłam okładkę i tytuł od razu skojarzyła mi się z twórczością Zafona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam takie skojarzenia:). I bardzo mi się spodobała.

      Usuń
  3. Oooooooooo! A ja myślałam, że to naprawdę coś interesującego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat się rozczarowałam, ale już po pierwszym komentarzu widać, że są różne opinie na temat tej książki...

      Usuń
  4. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, no ale z tego co tu czytam to nic mnie nie ominęło. Co prawda, okłada i ten dopisek pod tytułem są bardzo zachęcające, ale jak widać to nie wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to zwykły chwyt marketingowy;]

      Usuń
  5. Mam wrażenie, że przez pisanie takich rzeczy na okładkach jak "porównywalna do..." "jak kochasz... to na pewno ci się spodoba" "dla fanów..." ludzie odpowiedzialni strzelają sobie w stopę. Czytelnik od razu ma większe oczekiwania i nawet dobra sama z siebie książka może okropnie rozczarować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, chociaż mam wrażenie, że powinnam być mądrzejsza po kilku zawodach, właśnie przez tego typu chwyty marketingowe...

      Usuń