wtorek, 28 października 2014

"Cały, cały świat, jeden wąski most..." czyli kilka słów o niezwykłych warsztatach.

Kiedy w ubiegły weekend wybierałam się na warsztaty prowadzone przez pracowników Teatru NN w Lublinie nie spodziewałam się tego jak bardzo pierwsza część nada kierunek mojemu myśleniu w tym co robię na co dzień, a druga bardzo mnie poruszy i sprawi, że kilka razy w ciągu szkolenia pojawią się łzy wzruszenia. 

Pierwsza część, która odbyła się w sobotę dotyczyła wykorzystania nowych technologii w tym animacji kulturowej/społecznej. To własnie z tej części warsztatów pochodzi większość linków, które Wam wrzuciłam w poprzedniej garści linków i będzie ich jeszcze kilka w następnej notce z serii;]. Ta część warsztatów bardzo dużo mi uświadomiła i niewątpliwie w dalszej perspektywie przyniesie kilka owoców;]. Oj było bardzo inspirująco!;)

Jednak nic nie przebije niedzielnych warsztatów przeprowadzonych z Panem Witkiem, który wplótł w nie nie tylko teatr, ale także książkę i historię żydowską. Nie tylko zmotywował nas do działania na zajęciach, ale mnie osobiście wzruszał do łez opowiadanymi historiami i przygotowanymi materiałami. Kiedy prosił nas o wypowiedź nie raz najlepszym podsumowaniem było nasze milczenie i zaduma. Moim zdaniem to bardzo trudne tak zmotywować ponad 20 osób do aktywności i wzruszyć ich tak bardzo, że niektórym z nich odejmuje mowę i przysparza o świeczki w oczach. Myślę, że każdy z nas nie tylko wyszedł poruszony z tych warsztatów, ale wyniósł coś dla siebie. W moim przypadku te dwa dni okazały się bezcenne, bo nie tylko były bardzo adekwatne do tego co robię na co dzień, ale jeszcze idealnie wbiły się w tematykę, którą dopiero zaczęłam się interesować. Te dwa dni były bardzo inspirujące i motywujące do działania, więc nie żałuję, że na nich byłam - wręcz poszłabym jeszcze raz. 

Na koniec zdradzę Wam, że słowa Rabina Nachmana z Bacławia: 

"Cały, cały świat
jeden wąski most,
jeden wąski most,
jeden wąski most.

Ale ważne, ważne jest to
by się nie bać,
by się nie bać wcale.

Ale ważne, ważne jest to
by się nie bać, nie."

będą mi towarzyszyć jeszcze długo, a ja będę chciała nie tylko odwiedzić Lublin, by przejść się śladami tamtejszych Żydów, ale na pewno będę bacznie przyglądać się Bramie Grodzkiej i temu co robi Teatr NN. 

2 komentarze:

  1. Dobrze, że trafiłaś na ciekawe warsztaty. Takie spotkania zapadają człowiekowi w pamięć i motywują go do zmian.

    Większość linków, które podałaś, akurat znam, bo to coś, z czego standardowo trzeba korzystać na studiach.

    Natomiast jeśli chodzi o historię Żydów, to mnie zawsze do łez wzrusza poezja Władysława Szlengela. Zwłaszcza "Mała stacja Treblinki":

    "Na szlaku Tłuszcz-Warszawa,
    z dworca Warschau-Ost
    wyjeżdża się szynami
    i jedzie się na wprost...

    I podróż trwa czasami
    pięć godzin i trzy ćwierci,
    a czasami trwa ta jazda
    całe życie aż do śmierci...

    A stacja jest maleńka
    i rosną trzy choinki,
    i napis jest zwyczajny:
    tu stacja Treblinki.

    I nie ma nawet kasy
    ani bagażowego,
    za milion nie dostaniesz
    biletu powrotnego...

    Nie czeka nikt na stacji
    i nikt nie macha chustką,
    i cisza tylko wisi,
    i wita głuchą pustką.

    I milczy słup stacyjny,
    i milczą trzy choinki,
    i milczy czarny napis,
    że... stacja Treblinki.

    I tylko wisi z dawna
    (reklama w każdym razie)
    zniszczony stary napis:
    "Gotujcie na gazie.""

    Ale ma dużo więcej wierszy i sama jego historia jest poruszająca. Szlengel to dla mnie wyciskacz łez i emocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę po niego sięgnąć, bo już ten wiersz mnie bardzo wzruszył. Zresztą chyba nawet samej postaci się przyjrzę, skoro jego historia porusza. Chyba nie mogę tego nie zrobić, skoro to Ty polecasz:)

      Usuń