środa, 3 września 2014

M. Ulatowska, J. Skowroński, "Autorka"; recenzja

         Ile jesteście w stanie zrobić dla miłości? Sporo, prawda? Jednak czy dla ukochanej osoby jesteś w stanie zabić? Nie?, Tak?
         Historia, o której chcę Wam dzisiaj nieco opowiedzieć, jest właśnie o tym – o miłości często przyprószonej szaleństwem, która popycha do wielu czynów krzywdzących innych i nie raz do zabójstwa. A to ze względu na to, że jej bohaterowie bardzo często interpretują miłość w dość niekonwencjonalny sposób, który nie jednemu z nas nigdy nie przyszedłby do głowy.
        
Jednakże zacznijmy od początku.

Wszystko zaczyna się od pewnego rozwodu, który sprawia, że nasza tytułowa autorka z powieści M. Ulatowskiej i J. Skowrońskiego postanawia zrobić coś dla siebie i pisze książkę, która szybko okazuje się sukcesem. Głównie dlatego powstają kolejne powieści, dzięki czemu Justyna Sobolewska staje się bardzo popularną pisarką. W pewnym momencie ludzie z otoczenia kobiety zaczynają ginąć, a praca autorki zostaje zaburzona kolejnymi wiadomościami o tragicznych wydarzeniach. Z resztą kobieta sama staje się celem wyrachowanego prześladowcy. Policyjna profilerka oraz prowadzący śledztwo policjant usiłują przerwać łańcuch zbrodni. W trakcie rozwoju całej historii relacje osobiste między bohaterami komplikują się coraz bardziej, a zegar tyka, różne tropy wiodą na manowce, a rozwiązania wciąż nie widać...


Autorka - Jacek Skowroński
źródło: lubimyczytac.pl

„Autorka” to powieść, która łączy w sobie wątek kryminalny/sensacyjny z wątkami obyczajowymi, co sprawiało, że bałam się tej powieści i długo kazałam jej na siebie czekać. Pamiętałam bowiem, że mając w rękach inną tego typu powieść jej lektura nie była dla mnie przyjemna. Jednak tym razem niepotrzebnie się obawiałam. Ta historia jest zarazem lekka i wciągająca, ponieważ mimo to, że wiele rzeczy wydaje się być dość oczywistych to i tak zaskakuje zakończeniem oraz lekkim stylem. W ogóle się przy niej nie męczyłam, tak jak chociażby przy "Zasłudze nocy".
 Tłem dla tych wszystkich morderstw i śledztwa jest miłość - nie tylko ta partnerska, ale także rodzicielska. Jednakże to co zaskoczyło mnie najbardziej to motywy morderstw, które po szybkim przemyśleniu stają się jasne i zrozumiałe oraz prowadzą prosto do mordercy...

Wiele odcieni miłości, które są ukazane przez autorów popycha do refleksji, a przynajmniej mnie do niej zmusiło. Otóż w książce zamieszczone jest bardzo życiowe zdanie:
 „Mężczyznom wydaje się, że raz rozpalony płomień płonąć będzie wiecznie, a w każdym razie wybuchać na sam jego widok.”
To nie tylko obrazuje postawę wielu mężczyzn z „Autorki”, ale wydaje mi się, że odnośnie wielu panów z reala też jest bardzo trafne (chociaż w przypadku niektórych kobiet można napisać to samo). Moje wnioski na ten temat to coś na odrębny post, więc nie ma sensu się o tym rozpisywać i zbaczać z tematu;). Jednakże wróćmy do wspomnianych wcześniej męskich bohaterów powyższej książki. Przytoczone przeze mnie zdanie jest według mnie w 100% trafne, gdyż często zapominają o potrzebach i pragnieniach kobiety, którą rzekomo kochają, a skupiają się na sobie i tym co im sprawia przyjemność.
Wiem, że w znacznej mierze skupiłam się na wątku obyczajowym, ale to chyba własnie on przemówił do mnie bardziej i to on w moim odczuciu odgrywa bardziej istotną rolę w tejże powieści. Poza tym nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele z wątku kryminalnego, bo mogłoby Wam zepsuć lekturę ;p. Chociaż jakbym napisała nieco więcej o "Autorce" w ogóle też mogłabym ją Wam zepsuć. 

Na koniec zdradzę Wam jeszcze, że słowa:
"Miłość nie prosi o pozwolenie, by wkroczyć do twojego życia. Zbrodnia również..." 
są bardzo adekwatne do tego co znajdziecie w środku - sama nawet nie spodziewałam się jak bardzo...

Moim zdaniem „Autorka” jest jedną z najlepszych rodzimych powieści, które ostatnio miałam w rękach, a które nie są klasyką sprzed wielu lat. A jak sami wiecie z tą naszą polską literaturą naprawdę różnie bywa, dlatego też sięgnięcie po coś autorstwa naszego rodaka często jest całkiem sporym ryzykiem. Zatem skoro trafia się coś dobrego to grzechem jest po to nie sięgnąć, a w tym przypadku tak jest! Zatem jeżeli gdzieś spotkacie tą pozycję, nie wahajcie się, tylko bierzcie;). Tymczasem jeżeli ten duet jeszcze cokolwiek wyda, to ja jak tylko będę mogła na pewno sięgnę po ich kolejną propozycję. 
xoxo
Natalia;)

8 komentarzy:

  1. Mam ochotę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie ale mam teraz jakąś blokadę czytelniczą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa, ja czasem też tak mam, ale to mi szybko mija;]

      Usuń
  3. Kochana zostałaś nominowana, zapraszam :)
    http://wmojejtoaletce.blogspot.com/2014/09/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurczę...znowu;p:), ale bardzo mi miło;)

      Usuń
  4. Jakie fajne zdjęcie! :) Zwróciłam uwagę na tę książkę już podczas czytania zapowiedzi, a teraz jeszcze ty zachęcasz (swoją drogą, niewiele recenzji tej pozycji widziałam, ta chyba jest druga). Widzę, że pojawia się też miłość rodzicielska - czy między matką a córką/córkami? Pytam, bo to jeden z moich ulubionych motywów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, to chyba dobrze, że jest jakaś kolejna, bo przecież będziesz mieć większy ogląd sytuacji;).
      Miłość rodzicielska pojawiła się w niezbyt dużym stopniu, ale zawsze. Była to bardziej miłość ojcowska, a ten wątek wprowadził nieco zamieszania.

      Usuń