piątek, 5 września 2014

LactaMED™ żel do higieny intymnej, Eveline, recenzja

Witajcie,
     dzisiaj będzie kosmetycznie, jednakże następna notka znów zapowiada się książkowo - a przynajmniej takie mam plany na następny post;p. Z resztą teraz będzie dużo więcej recenzji książek, bo mi marazm czytelniczy chyba przeszedł i jakoś szybciej mi idzie z książkami:D. Ale do rzeczy...


~*~

        Lato to czas, w którym osoby kochające słońce czują się jak w swoim żywiole, a ja cierpię niesamowicie, co każdy z mojego bliskiego otoczenia wie doskonale. Jednak to też okres, w którym trzeba zwracać uwagę na pewne rzeczy. Wielu z nas nakłada filtry ochronne na twarz, a dbanie o higienę osobistą jest o wiele bardziej znaczące niż w trakcie trwania chłodnych dni.
         U kobiet (szczególnie tych, które nie lubią nosić spódnic i sukienek, bo np. nie lubią pokazywać swoich nóg) zwiększa się ryzyko infekcji okolic intymnych. Dlatego też bardzo ważne jest szczególne dbanie o te części ciała, kiedy temperatura daje nam popalić.
        Dlatego też dzisiaj chcę Wam trochę opowiedzieć o produkcie, który przyszedł mi z pomocą w dbaniu o higienę intymną od sierpnia. Mowa tu o żelu do higieny intymnej LactaMED z Eveline, z serii dermapharm™.

         Powyższy żel przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji okolic intymnych dla kobiet w każdym wieku. Jego regularne stosowanie wspomaga zapobieganie infekcjom miejsc intymnych oraz ich podrażnieniom. Zalecany jest szczególnie w sytuacjach, w których odczuwalny jest dyskomfort spowodowany zaburzeniem równowagi kwasowej okolic intymnych, m. in.:
  • w czasie menstruacji,
  • po wysiłku fizycznym,
  • przy antybiotykoterapii i antykoncepcji,
  • w okresie menopauzy.
Zawiera takie składniki aktywne jak:
  • Pro Intima Care - zawiera łagodne substancje myjące pochodzenia aktywnego oraz składniki aktywne dbające o prawidłową równowagę mikroflory miejsc intymnych.
  • Ecodedmine™ odudowuje naturalny ekosystem naskórka i błony śluzowej miejsc intymnych. Dodatkowo zapobiega rozwojowi bakterii chorobotwórczych, zmniejszając ryzyko wystąpienia infekcji oraz stanów zapalnych. Przywraca równowagę immunologiczną, sprzyja rozwojowi korzystnej flory bakteryjnej. Poza tym nawilża, łagodzi podrażnienia i pieczenie.
  • Pałeczki kwasy mlekowego, skutecznie zapobiegają wnikaniu i rozwojowi drobnoustrojów mogących wywołać infekcję. Przywracają naturalne pH skóry oraz neutralizują nieprzyjemny zapach.
  • Wyciąg z aloesu, działa na skórę kojąco i tonizująco. Pozawala dłużej cieszyć się uczuciem świeżości oraz łagodzi podrażnienie i przyspiesza regenerację naskórka.
  • Alantonina, ma właściwości nawilżająco – regenerujące. Chroni błonę śluzową przed przesuszeniem i podrażnieniami. Wzmacnia mikrobiologiczną barierę ochronną naskórka, a także zapobiega infekcjom.
  • D-panthenol ma za zadanie łagodzić podrażnienia. Dzięki właściwościom pozwalającym na zatrzymanie wody w komórkach, długotrwale nawilża i ułatwia utrzymanie fizjologicznego pH miejsc intymnych.

Kiedy dostałam paczkę od Eveline ucieszyłam się praktycznie z każdego produktu, który tam znalazłam, bo wiedziałam, że każdego jednego będę używać i być może przynajmniej niektóre będą do mnie powracać. Właściwie kilka dni przed przesyłką zaopatrzyłam się żel do higieny intymnej z innej firmy, ale nic się nie zmarnuje. Te dwa produkty stoją w łazience pod ręką, jednak dużo łatwiej sięgać mi właśnie po ten z Eveline, z racji tego, że ma opakowanie z pompką, które ułatwia dozowanie produktu.
Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy przy pierwszym zastosowaniu to łagodny i całkiem przyjemny zapach produktu, który w żadnej mierze nie jest nachalny, co działa zdecydowanie na jego plus. W opakowaniu mamy 250ml, więc taka butelka kosmetyku starczy nam na bardzo długo.
Natomiast jeżeli chodzi o działanie to ciężko mi mówić o jakimkolwiek nawilżaniu, bo trudno to zaobserwować w tych miejscach, ale na pewno nie wysusza, więc jest ok. Bardzo fajnie odświeża oraz koi i łagodzi ewentualne podrażnienia. Poza tym nie zauważyłam, żeby mnie uczulił czy coś, więc to też jest sporym plusem, bo ten żel w końcu przeznaczony jest do dość delikatnych i wrażlwych miejsc.
         Myślę, że będę wracać do tego produktu, bo zdaje się, że się polubiliśmy;) 

7 komentarzy:

  1. Ja lubie emulsją z Biedronki, tą w zielono-białym opakowaniu. Dość tania i nie podrażniająca. Czasami pozwalam też sobie na "luksus" i kupuję Lactacyd. Gdyby nie cena to pewnie tylko ten produkt bym kupowała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuchałam wypowiedzi dotyczących takich żeli i pani doktor stwierdzała, że jeśli nie ma wskazań to nie powinno się ich używać, bo można się tylko podrażnić. I będę się tego trzymała.

    OdpowiedzUsuń
  3. pewnie go kiedyś wypróbuję bo lubię zmiany

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli zawiera kwas mlekowy to z chęcią wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój ginekolog mówi, że jedyną rzeczą możliwą do stosowania przy pielęgnacji okolic intymnych są mydełka dla dzieci. Te żele i płyny to sama wysuszająca chemia. Nasz organizm tego nie potrzebuje, szczególnie tak delikatne miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Również go dostałam do testów. Polubiłam się z nim.

    OdpowiedzUsuń