wtorek, 9 września 2014

Home Decor #1

Od kilku lat nie mieszkam z rodzicami i samodzielne życie nauczyło mnie wiele rzeczy. Chociażby tego, że nic samo się nie zrobi i trzeba sobie wyprać, posprzątać czy ugotować, bo jak sama tego nie zrobię, to raczej nikt tego za mnie nie zrobi - to ja muszę zadbać o wszystko. Jednak mieszkanie bez rodziców ma swoje zalety, w końcu ja decyduję kiedy posprzątam i co będzie na obiad, chociaż czasem jakoś tak mi się tęskni chociażby do nastoletnich lat...ale nie ma lekko, trzeba z żywymi naprzód iść;p.

Tymczasem dom to nie tylko cztery ściany, ale też to jak i czym je zapełnimy oraz przede wszystkim ludzie. To ma być dla nas ostoja oraz schronienie, w którym czujemy się bezpiecznie i możemy odpocząć.

Dla mnie zaopatrywanie się w dodatki do domu to chyba jeden z najprzyjemniejszych aspektów takiego samodzielnego mieszkania. Do mnie poczucie bycia panią domu dopiero dochodzi, więc stosunkowo niedawno włączył mi się zmysł dekoracyjny. Zaczęło się niewinnie - od świec, a właściwie samplerów i wosków, które walały mi się po jednym z pokoi. Trzeba było coś z nimi zrobić. 

W Rossmanie znalazłam idealne świeczniki (o ile można to tak nazwać) na samplery z Yankee Candle. O ile mnie pamięć nie myli kosztowały ok. 7 zł za 4 sztuki.



Są na tyle uniwersalne, że idealnie wpasowują się w każdy wystrój;]




Jeżeli chodzi o woski, na ich przechowywanie idealnie nadają się słoiki, które kiedyś były w Biedrze;]. One kosztowały gdzieś 19,99 zł. za kilo (jeżeli się mylę to mnie poprawcie). Za te dwa na zdjęciu dałam 12 zł. z groszami. Teraz przynajmniej woski nie walają się po całym pokoju;]. 

Czymś co mnie zauroczyło to minutnik z Rossmana. Jest idealny do kuchni i jest idealną ozdobą do tego pomieszczenia;]. Kosztuje ok. 17 zł. 


Czymś co przewija się ostatnio bardzo regularnie w moich notkach są podkładki z Biedry. 



Kosztowały ok. 5 zł. za dwie. Teraz są już nieco sfatygowane, ale nadal stanowią "żywy" element w kuchni, w której nie jest już tak mdło;]. Jak widać czasem warto zaglądać do pobliskich sklepów, bo można znaleźć coś interesującego i taniego. 



Poznajcie też Filemona, który gości u mnie od jakiegoś czasu. Niestety nie powiem Wam ile kosztował i gdzie go można kupić, bo go dostałam. Towarzyszy mu świeca od Yankee Candle, która niestety już zaczyna się kończyć. 



Wracając jeszcze do podkładek, te z Biedry mają towarzystwo i podobają mi się dużo bardziej;). Na razie znalazły swoje miejsce w jednym z pokoi. Niestety też nie powiem Wam gdzie i za ile możecie je kupić, bo też je dostałam;]. 

Mieszkanie, w którym mieszkam wymaga dużo pracy, a już na pewno domaga się remontu, ale nawet małe elementy sprawiają, że nasze otoczenie staje się przyjemniejsze, i aż chce się do niego wracać. Mam nadzieję, że za jakiś czas też będę miała Wam co pokazać...może kogoś to zainspiruje...

6 komentarzy:

  1. oj, samodzielne życie dla mnie w pierwszych chwilach było szokiem, nie umiałam gotować, nie wiedziałam co z sobą zrobić:) ale wszystkiego się można nauczyć

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo podoba mi się minutnik, gdybym go miała jajka zawsze byłyby idealnie ugotowane

    OdpowiedzUsuń
  3. minutnik i podkładki są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Minutnik równie słodki widziałam w kauflandzie muszę kupić:) kiedyś tak jak ty zbierałam dużo pierdółek,ale ostatnio po remoncie odgruzowałam mieszkanie z takich bibelotów i się ich pozbyłam,gust mi się zmienił:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam identycznego kota ale go oddałam, bo niepotrzebnie się kurzył. A woski trzymam w podobnych słojach :)
    Minutnik ekstra.

    OdpowiedzUsuń