środa, 9 lipca 2014

Sarah - Kate Lynch, "Miód na serce" - recenzja


Kiedy zaczęłam czytać książkę o Josefie Mengele, szybko zrozumiałam, że nie obejdzie się, bez lżejszych przerywników...dużo lżejszych... Dlatego też w między czasie postanowiłam sięgnąć po Miód na serce autorstwa Sarah - Kate Lunch. 

Z opisu, który znalazłam na portalu Lubimy Czytać wynika, że dostajemy do ręki zabawną i błyskotliwą historię miłosną, której lektura będzie czystą przyjemnością dla wielbicielek romansów oraz obyczajowych powieści dla kobiet. 
Pewnego dnia Sugar Wallace zjawia się na Manhattanie ze swoimi pszczołami, zagadkową przeszłością i niedzisiejszym upodobaniem do taktu i manier. Życie mieszkańców domu, do którego się wprowadza staje na głowie, właśnie dzięki nowej lokatorce. Sugar, pełna wiary w cudotwórczą moc uśmiechu, od lat nieustannie jeździ po kraju, ale nigdzie nie osiada na stałe. Kiedy ponownie nadchodzi czas przeprowadzki, pakuje ul i przenosi się, w kolejne miejsce, pozostawiając liczne grono przyjaciół, których życie odmieniła na zawsze. Jednak kto zdoła naprawić jej własne? I czy ona pozwoli sobie na zmiany?

Sugar uciekając przed przeszłością wraz ze swoimi pszczołami nieoczekiwanie znajduje się w miejscu, które może zmienić jej życie na zawsze. Jej towarzyszki podróży są bardzo inteligentnymi stworzeniami. Nie tylko zapewniają jej środki na utrzymanie, ale również pomagają nakierować jej życie na właściwe tory, co robiły już nie raz i to z zadziwiająco dobrym skutkiem. Dodatkowo miód produkowany przez Sugar pomaga jej przełamać lody w stosunkach z sąsiadami, a żeby tego było mało, to ma cudowne właściwości. Jednak urządzając się w nowym miejscu i bardziej przejmując się problemami innych niż swoimi nieoczekiwanie w jej życiu zachodzą pewne zmiany, na które niekoniecznie chce pozwolić... Jednakże pisząc więcej mogłabym Wam zdradzić zbyt wiele dlatego też może na tym poprzestanę. Jak chcecie się dowiedzieć więcej, to sięgnijcie po książkę. Ja ze swojej strony mogę Wam powiedzieć, że mimo to, iż nie jest to ambitna lektura, to może wam się spodobać właśnie przez swoją lekkość i przewidywalność, jak również przez ciekawych bohaterów. 

Sięgając po Miód na serce wiedziałam, że dostanę bardzo przyjemną opowieść, która mnie odstresuje, zabierze do niezwykłego i urokliwego świata, a dodatkowo sprawi, że nie będę musiała zbytnio myśleć, ani skupiać się nad fabułą. Domyślałam się, że jak w przypadku Za oknem cukierni tej samej autorki i tym razem dostanę wzruszającą opowieść o miłości i poszukiwaniu siebie oraz własnego miejsca na świecie. Tak też się stało i moje oczekiwania jak najbardziej się spełniły. Mimo to, że tą powieść ciężko jest wziąć za realistyczną, to nie raz się przy niej wzruszałam i uśmiechałam do siebie podczas czytania niektórych fragmentów. Moim zdaniem nie ma co się nad nią zastanawiać, tylko wręcz wypada po nią sięgnąć, gdyż jest to historia idealna na lato. 

6 komentarzy:

  1. Chętnie bym przeczytała, ale niestety teraz mam tak mało czasu, że nawet moje książki czekają w kolejce ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak bywa. Ja czasem też miewałam mało czasu na czytanie, ale na szczęście zwykle udawało mi się poczytać chociaż trochę.

      Usuń
    2. "Mam tak samo jak tyyyyy...." (sorry, akurat mam nastrój na wyjca :D). Też niby "nie mam czasu", ale tak naprawdę nawet 10-15 minut w autobusie jest powodem do radości. A takie lekkie powieści są właśnie w sam raz na podróże, kiedy ciężko jest się skupić. Zawsze jest czas na przeczytanie paru linijek.

      Usuń
    3. Dokładnie. Ja nauczyłam się w Brukseli czytać nawet na stojąco;]...wystarczyło, żebym znalazła coś, czego mogłabym się przytrzymać, albo miejsca, w którym mogłabym stabilnie stanąć i się nie przewrócić w razie czego;]

      Usuń
  2. Nie przepadam za książkami o miłości, jednak skoro ta jest taka przyjemna i lekka to czemu by nie spróbować? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to też nie do końca moje klimaty, ale czasem potrzebuję poczytać coś lekkiego.

      Usuń