czwartek, 17 lipca 2014

Nicky Pellegrino "Sycylijska opowieść", recenzja

Sycylijska opowieść - Nicky Pellegrino
Źródło: www.lubimyczytac.p


Po przeczytaniu książki o Josefie Mengele musiałam sięgnąć po coś lekkiego i niewymagającego. Mój wybór padł na "Sycylijską opowieść" autorstwa Nicky Pellegrino. I jak się okazało to był całkiem dobry wybór. 

W słonecznym sycylijskim miasteczku cztery kobiety uczestniczą w kursie gotowania, który nieoczekiwanie staje się niezwykły poprzez to, że zamienia się również w lekcję życia, nie tylko dla jego uczestniczek, ale również dla niektórych osób, które je otaczają. 

Luca Amore - szef szkoły kulinarnej w malowniczym Favio, nauczył już wiele osób gotować według przepisów przekazywanych w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie. Przygotowuje kolejną edycję kursu, spodziewając się, iż przebiegnie podobnie jak pozostałe: Luca będzie gotował i zabierał uczestniczki wycieczki do winnic oraz na plantacje oliwek, wszyscy będą wspólnie jeść, oswoją się ze sobą i po paru dniach się rozjadą do swojego życia. Mężczyznę jednak czeka kurs, który odmieni jego życie. Jak już wspomniałam tym razem na kurs zapisały się cztery kobiety i dla każdej z nich jest to punkt zwrotny w życiu. Każda oczekuje od pobytu na Sycylii czegoś więcej niż nowych kulinarnych umiejętności i doznań. Tak oto w szkole Luki spotykają się: rozwódka, wdowa, zapracowana samotna matka oraz niezrealizowana życiowo londyńska adwokatka. Rozpoczyna się intrygująca kulinarna przygoda w trakcie, której zawierane są przyjaźnie, dzieli się sekretami i opowieściami, ale również trzeba poradzić sobie z antypatiami rodzącymi się nie tylko między uczestniczkami kursu.. 

"Sycylijska opowieść" to historia o odnajdywaniu siebie, łapaniu życiowej równowagi, która opowiedziana jest w niesamowicie lekki sposób. Na tle Sycylii, wśród niesamowitych smaków i zapachów, na naszych oczach zmienia się życie bohaterek, które na nowo odkrywają siebie i swój świat. W kilku przypadkach życie bohaterów  powyższej powieści przewraca się do góry nogami i nie zawsze są to momenty szczęśliwe oraz dające nadzieję na to, że wszystko się poukłada. Powyższa książka pokazuje nam, że każdy z nas ma jakąś przeszłość, swoje ograniczenia, psychiczne blokady, nadzieje na przyszłość, jak również stwarza sobie rzeczywistość, w której czuje się bezpiecznie. Jednakże życie ma to do siebie, że często burzy nasze postawione wokół siebie mury i nie liczy się z usnutymi planami, które obraca w niwecz. Często wychodzi nam to na dobre, a czasem jesteśmy zmuszeni otworzyć oczy i zderzyć się z rzeczywistością, która nie zawsze zgadza się z tym czego byśmy sobie życzyli. Poza tym życie często bywa pełne niespodzianek i nieoczekiwanych zwrotów akcji, które są pełne zadziwiających zakończeń...chociaż właściwie może początków? 

W każdym bądź razie "Sycylijska opowieść" jest historią, która nie tylko urzeka, ale sprawia, że nabiera się ochoty na spróbowanie wina, albo degustację oliwy (swoją drogą kursantki uczą się też odróżniać oliwę dobrą od złej) czy też czekolady produkowanej w Favio. Dodatkowo czytelnik nabiera ochoty na nowe doświadczenia kulinarne, które może przeprowadzić w swojej kuchni oraz otwiera się przed tym co może nieść ze sobą każdy dzień. Jednakże wracając do bohaterek książki... Moll, Tricia, Valerie i Poppy nigdy nie by nie przypuszczały, że kurs gotowania tak bardzo wpłynie na ich życie, które jak już wspomniałam każda z nich w pewnym sensie odkryje na nowo oraz wróci do swojego świata z zupełnie innym podejściem...chociaż może w niektórych przypadkach pobyt na Sycylii nieco się przedłuży;). 

W powyższej książce nie znajdziemy skomplikowanej historii, przy której będziemy musieli myśleć, chociaż również ciężko się przy niej wzruszyć. Jednakże nie raz uśmiechniemy się do siebie, a już na pewno niemalże przeniesiemy się do malowniczego Favio i w jego okolice. Nicky Pellegrino oddaje nam do ręki ciepłą, pełną emocji, chociaż mało wymagającą lekturę. Jednakże czy nie takich właśnie powieści szukamy na lato, a tym bardziej np. na plażę? W każdym bądź razie dla mnie ta historia okazała się wybawieniem od myśli o Josefie Mengele i tym co robił ludziom w Auschwitz. z czego niesamowicie się cieszę.

12 komentarzy:

  1. z chęcią bym właśnie coś takiego lekkiego przeczytała!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie do tej lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze, że oprócz tych ciężkich i trudnych książek istnieją też takie, które umilają nam czas i są pełne ciepła :) Będę o niej pamiętać, gdybym potrzebowała czegoś na uspokojenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, często te lekkie książki są wybawieniem od myśli o tych trudnych (tak jak u mnie w tym przypadku) i potrafią dać odpocząć od dręczących myśli lub po stresującym okresie...

      Usuń
  4. No ja sie nie dziwie, ze po Mengele siegnelas po taka lekka powiesc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, przerywnik w formie lekkiej książki zrobiłam sobie też w międzyczasie, bo musiałam jakoś się uspokoić i nie mogłam znieść pewnych opisów.

      Usuń
  5. Słyszałam już o tej książce wiele dobrego, a znając moje upodobanie do takich klimatów myślę, że jej lektura będzie kwestią czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie daj znać, czy Ci się podobała, jak już ją przeczytasz;)

      Usuń
  6. Bardzo lubię tę autorkę, tworzy takie ciepłe, pełne zapachów i smaków powieści:) tej książki jeszcze nie znam i widzę, że muszę to szybko nadrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zainteresowałaś mnie tą książką. Znowu będę czytać, zamiast uczyć się do egzaminów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet podczas nauki potrzebna jest czasem jakaś odskocznia - tak dla zachowania równowagi psychicznej;]

      Usuń