niedziela, 18 maja 2014

Fresh Cut Roses od Yankee Candle, recenzja

Jakiś czas temu "dorobiłam się" kilku wosków z Yankee Candle. Jednym z pierwszych, które otwarłam i użyłam był Fresh Cut Roses

Pierwsze wrażenie było mega pozytywne i stwierdziłam, że muszę mieć świecę! Dzisiaj też myślę, że jeżeli będę mogła sobie na nią pozwolić to kupię sobie przynajmniej średni słój. 

Co do samego zapachu, to na szczęście nie jest tak intensywny jak Salted Carmel, który jeszcze po kilku godzinach od palenia unosił się w całym mieszkaniu. Wprawdzie Fresh Cut Roses jeszcze długo od palenia czuć w pokoju, w którym był palony, to jest to delikatny, subtelny i nienachalny zapach, który nie przenosi się na resztę mieszkania (a przynajmniej ja tego nie wyniuchałam). Co do tego czy są to świeżo ścięte róże mam wątpliwości, bo zalatuje mi trochę różańcowo, jednak uderza w jakąś sentymentalną nutę, która sprawia, że mam ochotę palić ten wosk godzinami...

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam ich świeczkę o zapachu groszku pachnącego - coś przepięknego, bardzo wiosenna :) Ale ta karmelowa kusi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie znam tej z groszkiem, muszę ją obczaić jakoś;]

      Usuń
  2. Ja właśnie palę lawendę z cytryną uwielbiam ich woski:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio zdradziłam Yankee z Busy Bee i Organique. O tyle, o ile Busy było sporo zapachów i wybór był nieprzypadkowy i dobry, to z Organique wzięlam jeden (chyba) z siedmiu wariantów zapachowych, ale taki najbardziej podchodzący - grapefruit'owy.
    I to był ogromny błąd. Żałuję tych 5,90 wydanych na wosk, który po rozpaleniu śmierdzi jak najtańszy odświeżacz w aerozolu do toalet z Biedronki :/ Ohyda.
    A kobieta tak zapewniała, że to świetny zamiennik Yankee, bo są tak samo intensywne i superpachnące. :/

    A ten wosk chyba zakupię, bo jeśli pachnie różańcowo, to pozwoli mi powrócić do dzieciństwa i babci, która miała właśnie taki różaniec z kostek wiśni w pudełeczku z puszkiem, który pachniał różami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie zawsze da się trafić na fajne zamienniki:/
      I mnie ten wosk też się kojarzy m. in. z babcią;)

      Usuń
  4. Niuchałam ten wosk w sklepie ale jednak mi nie podszedł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile ludzi, tyle gustów węchowych, ja go pewnie będę kupować raz na jakiś czas;]

      Usuń
  5. Nie miałam jeszcze Yankee Candle. Muszę wreszcie sobie kupić jakiś, bo widzę, że ten wosk robi furorę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się zawsze zdawało, że te świeczki i inne dziwnością są zbyt drugie. Lubię świece zapachowe, jednak ceny, które przy nich widuje, to według mnie przesada. Chyba nie kupiłabym czegoś takiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem właśnie:/ Ale w sumie z drugiej strony jak ktoś ma na tyle pieniędzy to w sumie czego nie?;], chociaż ja póki co "jadę" na dużo tańszych rzeczach, a świece zapachowe zastępuję woskami.

      Usuń
    2. O, tego akurat zawsze byłam zwolenniczką, dobrze, że zwróciłaś na to uwagę: jak kogoś stać, to nic nikomu do tego, co sobie kupuje. W sumie po to się zarabia, aby pieniądze wydać a nie, żeby je włożyć do trumny :)

      Ja akurat mam aktualnie poziom finansowy na poziomie średnim i niby mogłabym raz na jakiś czas coś takiego kupić, ale szkoda mi kasy. Z drugiej strony, nie posiadam własnego mieszkania. Może dlatego jeszcze nie włączył mi się zmysł dekoratorki :)

      Usuń
    3. Ja w sumie własne mieszkanie już niby mam, ale na drogie świece też mi szkoda kasy, więc dlatego jadę na woskach, olejkach i tańszych zamiennikach...póki co daję radę i jak dobrze pójdzie dostanę w tym tygodniu jedną pachnącą przesyłkę w ramach blogowej współpracy:D

      Usuń
  7. A ja jeszcze nigdy nie miałam żadnego wosku z Yc :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. mhm zapowiada się cudownie :)
    http://sunshineex33.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Yankee Candle to moje ulubione świeczki. Zapachy są obłędne i niesamowicie długo się palą :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co pocieszam się woskami, bo mnie nie stać na świece;]

      Usuń