poniedziałek, 3 marca 2014

Relacja na linii niania - rodzic.

Witajcie, 
dzisiaj kolejna notka z serii tych okołodziecięcych. 


Zanim przejdę to chciałabym Wam wspomnieć o tym, że w sklepie Prosto z natury z okazji Dnia Kobiet jest 10% zniżki i wysyłka gratis:). To tak dla tych z Was, które chcą zrobić sobie i może bliskim kobietom prezent z okazji zbliżającego się święta. To też dobra okazja dla panów, bo to jest kolejne miejsce, w którym można wybrać prezent;). 



Mam od nich kilka rzeczy i niebawem możecie się spodziewać recenzji kilku naturalnych kosmetyków właśnie z tego sklepu;]. 

A teraz do rzeczy...

Dziś na tapecie są stosunki na linii niania - rodzice. 

Otóż na jednym szkoleń, na których byłam mówiono mi, że jedną z żelaznych zasad, których nie możemy złamać to utrzymywanie dystansu z rodzicami i nie przechodzenie z nimi na Ty (co jest podobno wielkim nadużyciem;p). Z tym dystansem to się zgadzam (o tym za chwilę), ale od razu Wam się przyznam, że w każdej rodzinie, w której zajmowałam się dzieckiem byłam z jego rodzicami na ty i nie było z tego powodu żadnych nieprzyjemnych konsekwencji. Kobieta, która prowadziła szkolenie, o którym wspomniałam mówiła nam, że takie wykroczenie jak mówienie sobie po imieniu z rodzicami dziecka, którym się opiekuje, może np. być pierwszym krokiem m. in. do opóźniania się z wypłatami, albo do prób zbytniego wykorzystywania niani. Być może i tak jest, ale ja trafiałam do normalnych rodzin, którzy traktowali mnie po ludzku - niemalże jak przyszywanego członka rodziny;]. Zatem jeżeli trafiasz na normalną rodzinę to mówienie sobie po imieniu z jej członkami nie ma tu moim zdaniem nic do rzeczy. 

Więc jak to jest z tym dystansem? 

Otóż ze strony niani (czyli głównie mam tu na myśli siebie) jest tak, że nie zaglądasz tam gdzie nie musisz, nie grzebiesz w osobistych rzeczach szefów i nie kradniesz (!). To zawsze dla mnie było oczywiste...w końcu przyszłam w określone miejsce w celu zaopiekowania się dzieckiem, a nie inwigilacji życia rodziny i dorobienia sobie do pensji;p. Poza tym zawsze kiedy, któreś z rodziców wracało zdawałam sprawozdanie z dnia (zauważyłam, że szczególnie mamy lubią mieć szczegółowe informacje;p), chwile rozmawiam o pierdołach i się zmywam. Proste, że jasne;p. 

Moim zdaniem w tym przypadku można być w jak najbardziej przyjacielskich relacjach, z rodzicami i dzieckiem, bo w końcu jesteś kimś, kto tą rodzinę wspiera w jej codziennym funkcjonowaniu i spędzasz znaczną część dnia z ich dzieckiem. Oni mają się czuć z Tobą dobrze, tak jak ty z nimi;]. 

Co robić, kiedy rodzice jednak próbują przekroczyć granicę? 

Otóż najpierw sprawę zaczyna się załatwiać po ludzku wykorzystując znajome sobie techniki asertywności. Jeżeli to nie pomaga to w zależności od sytuacji trzeba po prostu sięgnąć po odpowiednie środki. Na szczęście w swoim środowisku nie słyszałam o zbytnich nadużyciach:). 

A Wy jakie macie doświadczenia w tej kwestii?

2 komentarze:

  1. Ja nie mam żadnych doświadczeń, ale i tak coś powiem :D Wydaje mi się, że każdy, kto potrafi funkcjonować w społeczeństwie szanując podstawowe zasady i jednocześnie dbając o swój interes jest w stanie mieć przyjacielskie, ale też odpowiednio zdystansowane stosunku z pracodawcą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w sumie wychodzi na to, że myślimy tak samo:)

      Usuń