poniedziałek, 17 marca 2014

Jak szybko pozbyć się fajnej niani?

Dobra niania to skarb. Dobra to znaczy taka, która ma kontakt z dzieckiem i stara się dbać o dziecko tak jak ją o to prosimy. Jednakże niania to też człowiek i swoją cierpliwość ma. Dlatego też chciałabym Wam napisać kilka słów o tym jak można szybko stracić całkiem fajną nianię. Chciałabym Wam napisać, że tu opieram się głównie na własnych doświadczeniach, więc jak czegoś Wam brakuje to po prostu piszcie w komentarzach. 

Mało sprecyzowane polecenia i nie korygowanie błędów w pracy na bieżąco

W jednej z rodzin, w której zrezygnowałam z pracy rodzice ogólnie przedstawili mi co powinnam wziąć pod uwagę w opiece nad dziećmi. Jednak nie ze wszystkim dokładnie sprecyzowali co mam robić. Dlatego też robiłam jak uważałam i przez jakiś czas nie było żadnych uwag. Między innymi chodziło o pory posiłków. Rodzice nie powiedzieli wprost, że dzieci mają zjeść obiad przed ich przyjściem, tylko zaznaczyli, że fajnie by było jakby zjedli, ale nic na siłę. Więc jeżeli zamiast jedzenia przewidzianego na obiad chciały powiedzmy bułeczkę to nie wmuszałam w dzieci obiadu, tylko dawałam im to na co mają ochotę pilnując przy tym, żeby się nie przejdały przed obiadem. Przez długi czas nie miałam informacji zwrotnej, więc założyłam, że ten obiad jedzą, więc nie zmieniałam niczego. Po jakimś czasie zostałam poproszona o to, żebym zwróciła na to uwagę, co oczywiście zrobiłam, ale zdziwiło mnie to, że nikt nie zwrócił mi uwagi wcześniej. 

Zmiana grafiku w ostatniej chwili i zarobki. 

Bardzo często zdarzało się tak, że przychodząc rano do pracy dowiadywałam się, że będę krócej, ponieważ przyjedzie jakaś babcia, ciocia, albo ktośtam zająć się dzieciakami, co mnie denerwowało, bo planowałam sobie dzień tak, aby móc być tyle czasu na ile umawialiśmy się wcześniej. Często wieczór wcześniej dowiadywałam się jak pracuję następnego dnia. To mnie bardzo demotywowało, bo nie mogłam sobie zaplanować czasu tak jakbym to mogła zrobić, gdybym z góry wiedziała jak pracuję. To miało przełożenie na moje zarobki, w efekcie zdecydowałam, że nie opłaca mi się tak pracować, ponieważ np. stawka za tydzień wychodziła mi mniej niż 100 zł. Dlatego też zdecydowałam się na zmianę pracy. W końcu jeżeli nie chcecie płacić niani to po co ją w ogóle zatrudniać? 

Stwarzanie dziwnej atmosfery

Otóż czasem dziwiło mnie, że jedno z rodziców (tutaj myślę o ojcach) np. było zdziwione, że dałam choremu dziecku dłużej pospać (bo przecież będzie szalało w nocy;p). Ale przecież nie zedrę dziecka z łóżka, bo tym bardziej będzie marudne, a jest już nieznośne przez to, że choruje. Wiem, że może myślę też tu o swojej wygodzie, ale z drugiej strony po co męczyć dziecko, jak można zrobić tak, żeby ulżyć nie tylko jemu, ale żeby i nam było je łatwiej opanować jak wstanie. Poza tym zwykle chore dzieci w nocy nie śpią, więc trudno wymagać, żeby je jakoś próbować programować - to nie maszyna;]. 

Mnie głównie przeszkadzały wyżej wymienione rzeczy. Dajcie znać czy wy spotkałyście się z czymś podobnym w pracy niani, a jak jesteście rodzicami to dajcie znać jakie jest Wasze podejście do tematu;). 

8 komentarzy:

  1. Chyba można to uogólnić i powiedzieć: Jak pozbyć się pracownika.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana uwielbiam te twoje wpisy o dzieciach :-) Ja wypowiem się od strony rodzica zatrudniającego nianię:
    Co do pkt 1 to ja byłam zawsze zła jak osa na nianię ponieważ gdy pytałam czy zjadł obiad to zawsze mi odpowiadała że zjadł bez problemu i to podwójną porcję. Trochę to było dziwne bo ode mnie, od męża czy od kogokolwiek nigdy nie chciał nic jeść. Zawsze było zabawianie do przez trzy osoby aby czwarta niepostrzeżenie łyżeczkę zupki di buzi przemyciła :-) Więc coś tu nie grało :(
    Pkt 2 Ja dawałam grafik niani pod koniec miesiąca na cały następny miesiąc. Zmiany grafiku wynikały tylko i wyłącznie z choroby niani lub dziecka.
    pkt 3 Moja niania z mężem widziała się raptem kilka razy przez 3 lata jakie u nbas spędziła więc miali ograniczony kontakt ze sobą :-) Co do spania dziecka w chorobie jest to oczywiście uzasadnione iż dziecko może spać cały dzień. Takie uroki chorób. A co do drzemek południowych to prosiłam nianię aby usypiała tylko raz mojego urwisa (spał ok 3 godzin w południe).

    Czy miałam jakieś inne zastrzeżenia? Chyba tylko zbyt częste i długie spacery do wszystkich znajomych niani :-) Bo czy moje dziecko mile czas spędza siedząc dwie godziny w sklepie z odzieżą kiedy niania rozmawia ze swoją przyjaciółką? I ja musiałam jeszcze za to płacić.
    Ach i jeszcze zostawianie synka pod opieką mamy niani ponieważ ta musiała "załatwić" pewne sprawy na mieście. Gdy takie rzeczy wyszły na światło dzienne to mieliśmy kilka spięć :-)
    No ale cóż dziecko się przyzwyczaiło do niani i nie chciałam wprowadzać innej osoby (w sumie to nie było do wyboru innej osoby :-)) i zostało tak przez prawie trzy lata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja zawsze mówiłam szczerze co dziecko zjadło, czego nie chciało, albo, że zamiast obiadu wolało coś innego. A swoich spraw nie załatwiałam nigdy jak byłam w pracy - no chyba, że szłam na spacer z dzieckiem i po drodze wstąpiłam po drodze po coś do picia:). W sumie to kwestia podejścia niani do pracy;). I cieszę się, że spodobały Ci się moje notki o dzieciach;]

      Usuń
  3. Myślę, ze mozna dodać jeszcze dokładanie obowiązków bez zwiększania płacy, czyli stopniowe dokładanie na nianie rzeczy typu pranie (włoży pani parę ubrań, nie ma z tym dużo roboty) sprzątanie (jak będziesz zbierać zabawki to czy mogłabyś jeszcze przy okazji odkurzyć) robienie obiadu dla całej rodziny (nie opłaca się robić porcji tylko dla dziecka, rób większe to wszyscy zjemy) itp, itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie masz rację - takim sposobem moja koleżanka z niani stała się gosposią, przy tej samej pensji, a jak zwróciła szefom uwagę, to usłyszała, że przecież tak się umawiali;p

      Usuń
  4. niedoprecyzowanie oczekiwać jest jedną z najbardziej irytujących mnie rzeczy.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń