czwartek, 6 lutego 2014

"Ludzie Boga", reż. Xavier Beauvois - recenzja

Ostatnio ponownie obejrzałam Ludzi Boga w reżyserii Xaviera Beauvoisa i wzruszył mnie niemniej niż w momencie, w którym oglądałam go po raz pierwszy. 

Powyższy obraz jest oparty na faktach i opowiada nam o ośmiu francuskich mnichach mieszkających w górach w Algierii. Zakonnicy żyjąc w określonym środowisku poza życiem klasztornym zajmują się pomocą ludziom żyjącym w miejscu, w którym się znaleźli. Można powiedzieć, że wrośli w lokalną społeczność, której życiem autentycznie żyją. Mnisi w naturalny sposób stali się częścią społeczności i ostoją ludzi, wśród których żyją i którzy nie wyobrażają sobie, aby ich miało zabraknąć. Kiedy wybucha wojna domowa na tle religijnym również życie mnichów jest zagrożone i muszą wybrać między pobytem w klasztorze a wyjazdem w bezpieczne miejsce. Widzimy, że zostali oni postawieni przed bardzo trudnym wyborem, którego muszą dokonać. W trakcie oglądania filmu widzimy z jakimi emocjami i wątpliwościami muszą się zmagać i automatycznie próbujemy wczuć się w ich sytuację (ja przynajmniej tak miałam). 

Podziwiałam postawę tych mnichów, ponieważ coraz mniej jest duchownych, którzy z takim oddaniem służą Bogu i ludziom, licząc się z tym, że mogą zginąć. 

W trakcie filmu widzimy zmieniającą się sytuację, poznajemy mnichów i ich życie oraz przede wszystkim zaczynamy odczuwać sympatię do tych mężczyzn. Kiedy widziałam ten film pierwszym razem mimo wszystko miałam nadzieję, że ten film będzie miał dobre zakończenie, jednakże niestety jest inaczej...po śmierci mnichów twórcy "Ludzi Boga" przenoszą nas do klasztoru, w którym żyją - bez swoich mieszkańców jawi się on jako puste i smutne miejsce noszące znamiona życia, które w nim się niegdyś toczyło. Powiem Wam w tajemnicy, że po raz kolejny popłakałam się na tym filmie, który chyba już zawsze będzie tak na mnie oddziaływał. 

Ten film jest dla mnie bardzo ważny, bo w pewnym sensie sprawia, że przypominam sobie o wielu ważnych rzeczy i dochodzę do wniosków, które bardzo mnie zadziwiają. Na pewno będę do niego wracać raz na jakiś czas, bo niesie ze sobą pewien określony przekaz, który przypomina mi o rzeczach, o których zdarza mi się zapominać...

8 komentarzy:

  1. Film niestety bardzo aktualny biorąc pod uwagę sytuację polskich misjonarzy w RŚA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie mój R. też to zauważył, chociaż ja (aż wstyd) się przyznać nie wiedziałam. Normalnie nie wiem na jakim ja świecie żyję:/

      Usuń
  2. nie powinno się zdradzać zakończenia xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenie i tak jest znane, jeżeli ktoś słyszał o tej historii;]

      Usuń
  3. koniecznie muszę obejrzeć ten film ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Historia jest oparta na faktach autentycznych, każdy francuz pewnie zna zakończenie filmu choć wcale nie musiał go oglądać, przepraszam, że tak powiem nie mam zamiaru ubliżać "czemu kwiaty pachną" ale to jak jakby robić zarzut np z tego powodu, że się zdradza zakończenie "Krzyżaków". Film jest godny uwagi, pokazuje różne oblicza islamu i jego relacji z chrześcijaństwem z punktu widzenia islamu. Temat na czasie. To jeden z dwóch filmów na których widziałem, że Natalii pociekła łezka, a naprawdę ona nie zamyka oczu nawet na horrorach. Mam nadzieję, że już wkrótce pozwoli mi dodać recenzję na swoim blogu tego drugiego filmu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie widziałam filmu, ale na pewno to nadrobię.

    Czytając ten wpis przyszli mi na myśl duchowni przebywający aktualnie w Środkowej Afryce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko Tu masz takie skojarzenia.
      Myślę, że dzięki niemu możemy sobie wyobrazić co przeżywają nasi misjonarze.

      Usuń