środa, 1 stycznia 2014

"Katarzyna Wielka. Gra o władzę" E. Stachniuk - recenzja

"Katarzyna Wielka. Gra o władzę" autorstwa E. Stachniak "wisiała" u mnie na pewno przez kilka miesięcy. Męczyłam ją niesamowicie jak, rzadko którą książkę, jednakże nie wiedzieć czemu usilnie chciałam ją skończyć czytać - może dlatego, że sama sobie ją kupiłam? Nie mam pojęcia. 

Powyższa powieść podobno napisana jest z wielkim rozmachem i ma nam umożliwić podróż przez dziurkę od klucza do komnat i alków Pałacu Zimowego, aby odkryć historię przemiany oraz dochodzenia do władzy jednej z najśmielszych i najbardziej bezwzględnych kobiet w historii. 


Po tejże książce spodziewałam się ukazania dworskiego życia w zajmujący sposób, który będzie trzymał mnie w napięciu, albo przynajmniej nie będzie pozwalał mi na odejście od historii na zbyt długo. Jednakże rozczarowało mnie to, że akcja leje się niczym krew z nosa, a Warwara Nikołajewa, która jest narratorem powieści przedstawia nam nie tylko jak Katarzyna dochodziła do władzy, ale też dzięki niej dowiadujemy się jaką osobą była caryca Elżbieta, która sprowadziła ją na rosyjski dwór. Jest ona przy tym bardzo nieatrakcyjną postacią, która szybko się nudzi. Szkoda, że autorka skupiła się tylko na tym okresie, w którym Katarzyna Wielka dochodziła do władzy, bo jestem ciekawa jej rządów...ale być może dzięki powyższej powieści sięgnę po coś co mi je przybliży. 

"Katarzyna Wielka. Gra o władzę" nie jest najbardziej ambitną książką, którą przeczytałam. Niestety również nie jest ona wciągająca, ani napisana w sposób, który wzbudziłby moje zainteresowanie. Oczekiwałam wyrazistej powieści, o bardzo wymownej postaci. Jednakże znowu trafiłam na mdłą opowieść, która mnie nie porwała i nie wiem czy to ja straciłam nosa do książek, czy to po prostu chwilowy pech do sięgania po przeciętne powieści:/. Moim zdaniem można było przedstawić tą historię dużo ciekawiej i w krótszy sposób, ale nie mam na to żadnego wpływu, a sama nie czuję się na siłach, żeby stworzyć jakąkolwiek ciekawą książkę. No cóż - mam nadzieję, że przynajmniej z "Doktorem Snem", S. Kinga będzie inaczej...

4 komentarze:

  1. Życzę ci aby Doktor Sen spodobał ci się tak samo jak mi.
    A "Katarzynę..." czytałam i nawet na początku mnie wciągnęła jednak w pewnym momencie straciłam zainteresowanie i siła ciągnęłam czytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i mam nadzieję, że tak będzie.
      A "Katarzyna..." i mnie na początku wciągnęła, ale z czasem było tylko gorzej:(

      Usuń
  2. O raju, to ja ją odebrałam skrajnie inaczej - świetnie napisana, wciągająca i arcyciekawa. A to, dlaczego autorka skupiła się na tym fragmencie jej życia wyjaśnia według mnie sam tytuł :)

    Bardzo lubię książki tej autorki, są według mnie wyśmienite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz...w sumie każdy ma swój gust i własne upodobania. Do jednego coś trafi, a do kogoś innego nie.

      Usuń