piątek, 13 grudnia 2013

Zrób sobie stop klatkę: BingoSpa, Maska do twarzy ze 100% olejkiem winogronowym

Dzisiaj w ramach cyklu Zrób sobie stop klatkę. Chciałabym Wam napisać o produkcie, którego możecie użyć podczas domowego SPA. Miałam ostatnio możliwość przetestowania maseczki do twarzy z BingoSpa ze 100% olejkiem winogronowym. 

Ten produkt zawiera 5% czystego oleju winogronowego i ujędrniający kompleks algowy. Z informacji jakie znalazłam na stronie firmy dowiedziałam się, że składniki zawarte w produkcie mają nam pomóc w regeneracji płynności i aktywności enzymów błony komórkowej - cokolwiek by to miało oznaczać;]. Kwas linolowy odgrywa istotną rolę w procesach metabolicznych skóry, a frakcja niezmydlająca się w postaci fitosteroli ma wzmacniać lipodową barierę naskórka (chronić przed wieloma czynnikami zewnętrznymi np. wiatrem, chłodem czy promieniowaniem słonecznym lub detergentami). Kosmetyk mamy nałożyć na twarz na 15 minut. 

Nie wiem jak Wy na to patrzycie, ale moim zdaniem informacje na stronie mogłyby być napisane w bardziej przystępny sposób (chociaż i tak starałam się nieco uprościć to co tam zastałam), ale to tylko i wyłącznie moja mała dygresja;). 

Jeżeli chodzi o sam produkt to pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę to jego zapach. Mianowicie jest on nieco chemiczny, co stanowi mały dyskomfort w jego używaniu (przynajmniej w moim przypadku). Jednakże powyższy kosmetyk jest czymś, po co sięgam zawsze jak chcę w delikatny sposób dodatkowo odświeżyć i odżywić moją skórę twarzy. W porównaniu do słynnej już błotnej maseczki z Avon jest słabsza, więc jeżeli np. chcecie silnego oczyszczenia możecie być zawiedzeni. Teoretycznie jest to maseczka przeznaczona do skóry tłustej, mieszanej i zanieczyszczonej, ale w moim wypadku (mam suchą i wrażliwą cerę) też się sprawdza pod warunkiem, że nie używam jej zbyt często. Ważną informacją może być również to, że powyższy produkt nie wywołał u mnie podrażnienia i uczulenia, co też coś o nim mówi;). Natomiast jeżeli chodzi o konsystencję produktu to jest ona galaretowata. 

Cena, którą znalazłam na stronie: 12 zł

Podsumowując:

Powyższa maseczka jest całkiem dobrym produktem, który może nas nie zaskoczy, ale spełni swoją rolę. Jeżeli pominąć zapach, który mi nie do końca przypadł do gustu (co jest sprawą bardzo indywidualną) nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. 

Nie mogę Wam powiedzieć czy macie go kupić czy nie, ale jeżeli kogoś interesuje moje zdanie to ja mogę polecić ten kosmetyk ze spokojnym sumieniem. 

8 komentarzy:

  1. Bardzo ładnie się tu u Ciebie zrobiło :) - słowem stępu ;)

    Ja akurat używam siostry Twojej maseczki, tej błotnej i też jestem zadowolona. Mam podobne odczucia co Ty - fajna maska, ale nieładny ma zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję;]

      Ja jestem ciekawa jak pachną też inne produkty tej firmy, bo w sumie nie każdy musi tak pachnieć jak te...

      Usuń
    2. Nie wiem, nie miałam przyjemności ;)

      Usuń
  2. Ach te opisy producentów, oni wychodzą chyba z założenia, że im bardziej naukowo to brzmi tym lepiej.
    Jakby ta maseczka była w Rossmannie czy w innym bliskim sklepie to może bym się skusiła ale z BingoSpa to tylko peelingi czy sole do kąpieli widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a czasem wychodzi zupełnie inaczej.
      Co do BingoSpa, to u mnie jest strasznie ciężko dostępny:/

      Usuń
    2. Mój "oszołom" jest bardzo dobrze zaopatrzony w Bingospa, będę miała szansę popróbować inne ich produkty.

      Usuń
    3. U mnie w mieście niestety "oszołoma" brak...również nie słyszałam, żeby był gdzieś w okolicy:/

      Usuń