niedziela, 8 grudnia 2013

Szlachetna Paczka - po raz kolejny w moim życiu;]

W ostatni piątek zaczął się weekend cudów w Szlachetnej Paczce. Z racji tego, że jestem wolontariuszką w akcji to miałam okazję uczestniczyć w każdym jej etapie, a finał jest jej uwieńczeniem. Wczoraj byłam z Paczką u "swojej" rodziny. Już od jakiegoś czasu mówiłam, że nie mogę się doczekać spotkania z Darczyńcą, a tym bardziej z Rodziną, której reakcji byłam bardzo ciekawa. 
Sama paczka może nie zawierała nie wiadomo jakich rzeczy, bo rodzina przede wszystkim chciała podstawowe rzeczy takie jak żywność, środki czystości czy ubrania. W szczególnych upominkach znalazły się zabawki dla najmłodszej pociechy i słodycze oraz kosmetyki dla reszty członków rodziny. Paczki zajęły rodzinie większość domu i wszyscy (łącznie z rodziną) zachodziliśmy w głowę jak to oni wszystko pomieszczą;]. 

Pan X. kiedy przynieśliśmy pierwsze 3 paczki przyjął to ze stoickim spokojem, który stracił na resztę dnia po tym jak dowiedział się, że do wniesienia jest jeszcze jakieś 10:]. W rozmowie przyznał, że się nie spodziewał, że ktoś będzie chciał przygotować dla jego rodziny tak dużo rzeczy i włoży w to tyle serca. Z trudem ukrywał łzy, a nam trudno było ukryć zadowolenie z tego, że udało nam się mile zaskoczyć rodzinę i sprawić, że ich dzień i święta będą lepsze. Miło było usłyszeć słowa o tym, że teraz o święta nie będą musieli się martwić, i że ciężko będzie się odwdzięczyć za to co dostali. Takim wydarzeniom zawsze towarzyszy wiele emocji zarówno przy spotkaniach z Rodziną, jak również w kontakcie z Darczyńcą. W takich chwilach towarzyszy nam wiele radości, wzruszeń i łez, a oczy nam się niesamowicie świecą ze szczęścia i świadomości, że pomogliśmy konkretnej osobie i mieliśmy wpływ na mały skrawek naszego świata. Takie chwile pamięta się długo i długo się wspomina.

Ja ze swoim Darczyńcą widziałam się już w piątek, bo niestety nie mogli przywieść paczki w sobotę. Pamiętam, że wtedy przyjechało kilku darczyńców na raz i wolontariusze w całym zamieszaniu często na siebie wpadali - no bo przecież trzeba było chwile siąść porozmawiać, pomóc przynieść paczki i dać przygotowany wcześniej prezent, a przy okazji nie zapomnieć o wszystkich formalnościach. No i jeszcze były wspólne zdjęcia! Duużo zdjęć;D. To zadziwiające, że wszystko ogarnęliśmy, ale geniusz panuje nad chaosem, zatem daliśmy radę. Na szczęście darczyńcy z wyrozumiałością podeszli do tego radosnego zamieszania. 

Dla wielu z nas to był radosny czas, ale zdarzały się też chwile konsternacji i zwątpienia, o których też długo się wspomina, ale one są po to, żeby wyciągnąć wnioski na przyszły rok. W Szlachetnej też spotykamy się z różnymi sytuacjami, z którymi musimy sobie radzić, bo jak w każdej dużej akcji zdarzają się sytuacje podbramkowe. Ale na szczęście kto ma je rozwiązać jak nie SuperW? Na szczęście tych trudnych i przykrych sytuacji jest dużo mniej, co sprawia, że sama akcja ma niesamowity wpływ nie tylko na rodziny, którym się pomaga, ale też na wolontariuszy i darczyńców.

Jestem ciekawa Waszych doświadczeń ze Szlachetną Paczką. Ja zawsze się stresuję podczas jej trwania i zmagam się ze swoimi słabościami, ale w gruncie rzeczy zawsze wspominam ją bardzo dobrze. Jednakże w tym roku były ofiary w ludziach. Mojego R. coś łamie w krzyżu...to chyba od przerzucania tych paczek...w sumie trochę tego było...

7 komentarzy:

  1. A ja postanowiłam być darczyńcą i udało się! Wiele osób mi w tym pomogło, a łzy i wzruszenie były najcudowniejszym podziękowaniem.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, na spotkaniach z rodzinami to i wolontariusze płaczą;). Dla nas też wyjątkowym doświadczeniem jest obecność w magazynie i spotkania z darczyńcami;]

      Usuń
  2. Jestem Darczyńcą od kilku już lat i doskonale wiem, co to znaczy cud Szlachetnej Paczki :) To fantastyczna inicjatywa. Już nie mogę doczekać się przyszłego roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mhm, Szlachetną Paczkę wspomina się bardzo długo. Ja też nie mogę się doczekać przyszłego roku - mam nadzieję, że będę w Polsce i jakoś się zaangażuje. Jak nie wolontariusz, to może jako darczyńca;)

      Usuń
  3. Ja w tym roku po raz pierwszy brałam udział w Szlachetnej Paczce i sprawiło mi to ogromną radość. W pracy udało nam się zorganizować i wysłać 15 paczek dla "naszej" rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku - to musieli się niesamowicie cieszyć. U mnie dostali 13 i radość była ogromna;)

      Usuń