środa, 25 grudnia 2013

Nie chcę zostać matką...na obecnym etapie mojego życia

Ostatnie święta (te zeszłoroczne) upłynęły pod znakiem wypominania mi niejakiego K., którego miałam czelność spławić, a który tak bardzo był we mnie zakochany, że pewnie miałabym już na palcu obrączkę i zapewne przynajmniej oczekiwałabym potomstwa. Jednak wiedziałam, że to nie jest ten mężczyzna, z którym chcę spędzić życie, bo uważałam (i nadal tak myślę), że będzie ono zmarnowane z jednego prostego powodu - nie darzyłam K. żadnym innym uczuciem poza sympatią. Zatem nie chciałam się związać z Nim tylko dlatego, że sam mnie kochał. W związku męczylibyśmy się oboje, a ja przysporzyłabym cierpienia nie tylko sobie, ale naszym potencjalnym dzieciom.

Na początku tego roku pojawił się w moim życiu R., który mam nadzieję, że zostanie w nim do końca. Ostatnio do mojej rodziny dotarło, że z R. planujemy na poważnie wspólne życie. Najpierw zaczęły się pytania o ślub, a od niedawna nieśmiało pojawiają się pytania o dzieci. Budzi się we mnie bunt, kiedy słyszę, że powinnam postarać się o dziecko zaraz po tym jak się pobierzemy, bo do 30stki powinnam się ostatecznie wyrobić z pierwszym dzieckiem i że powinnam się poświęcić. Bo przecież z pierwszym dzieckiem w pewnym momencie może być za późno... A co to ja matka polka jestem, żeby się poświęcać w zupełności dziecku i mężowi? 

Kocham swojego R. i jestem dla niego w stanie zrobić bardzo dużo, ale to czy, kiedy i ile będziemy mieć dzieci jest tylko i wyłącznie naszą decyzją - moją i R..  Póki co ja się po prostu boję...ciąży, spróchniałych zębów, porodu i nieprzespanych nocy; tego, że nie sprawdzę się w roli matki... Był w moim życiu taki czas, w którym chciałam zajść w ciążę w trybie pilnym, ale jakiś czas temu mi przeszło...chyba od tego niańczenia cudzych dzieci:/ Kto wie...może za jakiś czas mi przejdzie ogólna niechęć i strach przed ciążą oraz porodem i przyjmę na klatę swoją przyszłą rolę matki, ale chciałabym móc chociażby nacieszyć się bliskością mężczyzny, którego kocham, a nie od razu zachodzić w ciąże, bo oczekują tego ode mnie wszyscy naokoło, włącznie z moimi dziadkami, rodzicami i rodzeństwem... Wiem jedno - na tym etapie mojego życia nie chcę mieć dzieci.

Nie wiem...może jestem okrutna, nienormalna, albo zaburzona, jednak nie chcę, żeby inni decydowali o tym, co i w którym momencie mam robić. W tej chwili pozostaje mi  jedynie udzielać wymijających odpowiedzi typu...najpierw ślub później pomyśli się o dzieciach... Co nie zmienia faktu, że naciski rodziny są dość męczące.

18 komentarzy:

  1. ja na razie nie mam co myśleć o dzieciach i nie wiem, czy w ogóle bym chciała je mieć. To osobista decyzja, nie każdy musi albo chce dzieci, ale rodzina nalega, jak to rodzina. Nie przejmuj się i rób tak, żeby dla was było dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, cieszę się, że nie ja jedna tak myślę...spodziewałam się raczej fali krytyki pod hasłem jaką ja to złą kobietą jestem...

      Usuń
    2. Kolejne "owocne" święta? ;) Nie przejmuj się kobieto i rób swoje! Oczywiście że to tylko Wasza decyzja, powiem więcej - uważam, że głosy powinny rozkładać się 75 do 25% na rzecz kobiety - w koncu to Ty będziesz dziecko nosiła pod sercem.

      Usuń
    3. Ps. Potwierdzam - próchnica, poród i nieprzespane nocki do przyjemności nie należą ;) Ale instynkt macierzyński wygrywa w moim przypadku.

      Usuń
    4. Też tak myślę - w końcu to też ja będę rodzić i to moje ciało będzie się zmieniać, a jeszcze dochodzi przecież opiekowanie się dzieckiem (wątpię, żeby mój R. chciał się nim zająć na pełny etat, poza tym to on ma bardziej stałą pracę ode mnie).

      Usuń
    5. No właśnie - instynkt macierzyński na razie u mnie wziął sobie wolne i nie wiadomo kiedy wróci, więc póki co przeważają inne argumenty;]

      Usuń
  2. Na dziecko trzeba być gotowym, nie ma nic gorszego niż sfrustrowana matka.
    Ja mam to szczęście, ze jestem najmłodsza z rodzeństwa i mój jeden brat już ma dzieci, moja mama się więc mnie nie czepia, że chce wnuków, bo już ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama też ma już wnuka, a razem z tatą chcą jeszcze wnuki ode mnie:/

      Usuń
  3. Zgadzam się z @czoko, bo to akurat prawda. Nie można nikogo zmusić do czegoś, czego nie chce robić. Jeżeli najpierw chcesz się ustatkować, to powinna być Twoja sprawa, a nie rodziny. Takie wywieranie presji jest fatalne. Wiem to na swoim przykładzie. Może nie chodzi o dzieci, ale o wywody i pretensje moich rodziców, że nie chcę być w przyszłości inżynierem. Ale widzę też po mojej mamie, że chciałaby już wnuki, pomimo, że mam dopiero 18 lat (!)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Wszystko ma swój czas i nikt nie może nas "uszczęśliwiać" na siłę, bo wie lepiej co sprawi nam radość i satysfakcję. Nie chcę być zgorzkniała na starość;]

      Usuń
  4. bardzo dobrze Cię rozumiem, mam również te same obawy co Ty.

    U mnie w domu też swojego czasu naciskano na ślub i dzieci ale jak na razie mam spokój...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara. U mnie te tematy akurat są na topie, bo zorientowali się, że z moim Rafałem to już na poważnie jest;)

      Usuń
  5. No wiesz co!!! te spróchniałe zęby to przesada ja sama jestem mamą no,ale trzeba dbać o siebie a spróchniałe zęby to nie od ciąży tylko z zaniedbania!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz będąc w ciąży to dziecko Ci pobiera wiele rzeczy z organizmu - wapń też, bo z czegoś kości musi sobie zbudować. I jedna kobieta lepiej zniesie ciąże pod względem kości, a inna nie. Ja jestem raczej z tych drugich, bo wiem jak to było u kobiet w mojej rodzinie - mimo dbania o siebie to i tak zęby im się psuły i to czasem nawet bardzo.

      Usuń
    2. Głowa do góry nie zawsze musi być tak jak u połowy kobiet w Twojej rodzinie,u mnie wszyscy mieli rozstępy i ja w okresie dojrzewania w ciąży byłam systematyczna smarowałam się 2razy dziennie i zero blizn:) . Zęby kontrolowałam 3razy w ciąży i były zdrowe . Wiem,że dziecko pobiera wapń i ja karmiłam rok piersią,pół roku byłam na diecie bez mlecznej bo synek miał alergie,ale wszystko da się przejść:) . Nie namawiam Cię na dziecko broń Boże tylko jak dla mnie to trochę krzywdzące stwierdzenie te spróchniałe zęby u mam bo nie wszystkie tak mają bo znam teraz bardzo dużo młodych mam:(

      Usuń
    3. Wiesz ja najpierw chcę sobie poukładać w głowie i ogarnąć się na tyle, żeby moje dziecko miało szczęśliwą matkę i szczęśliwe życie. No i chcę wyleczyć wszystkie zęby, bo mam kilka dziur. A po ślubie będziemy się zastanawiać czy i kiedy zdecydować się na dziecko. A te zęby, to jeden z powodów...małych, bo małych, ale jednak powód.

      Usuń
  6. (CYT): Nie wiem...może jestem okrutna, nienormalna, albo zaburzona, jednak nie chcę, żeby inni decydowali o tym, co i w którym momencie mam robić...

    Potwierdzam: na pewno Natka nie jesteś normalna, okrutna też czasami bywasz (zwykle jak nieco zapominasz o innych) a zaburzona to na bank :P.

    A czemu? Gdybyś była normalna, to byś szła za tłumem bez patrzenia na swoje odczucia, potrzeby oraz plany (cele do zrealizowania). A tak? Nie tylko się buntujesz, ale też nie chcesz się poświęcić dla dobra dziecka ;) :).

    A z dobrych rad, to być może warto pomyśleć co inni chcą - nawet jak wyrażają to w kompletnie beznadziejny sposób. Nie żeby bezmyślnie i wbrew sobie realizować to co chcą inni, lecz raczej poszukać tego co może być dla ciebie wartościowe, dobre czy dające szczęście (tudzież miłość i poczucie spełnienia).

    Szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, a dziecko w pakiecie dostanie zgorzkniałą i zrzędzącą matkę, wypominającą mu, jak bardzo się dla niego poświęciła;p. Moje dziecko na to nie zasługuje i wolę poczekać na to, jak będę bardziej przygotowana na ciąże i poród oraz macierzyństwo;]

      Usuń