sobota, 23 listopada 2013

P. Jaszczuk, "Akuszer śmierci"

Muszę Wam powiedzieć, że nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje, ale właśnie skończyłam czytać kolejną książkę, która wydaje mi się po prostu przeciętna. Zupełnie nie wiem czy to jest przez zmęczenie materiału, czy też faktycznie trafiają mi się nieco gorsze książki. Tak sobie właśnie pomyślałam, że może dla odmiany powinnam sięgnąć po coś nieco innego niż sięgałam do tej pory, bo po prostu mogła mnie dopaść monotonia, przez którą określony typ książki mnie po prostu nudzi. Ale to w sumie mógłby być temat na oddzielną notkę;].

Wczoraj sięgnęłam po Akuszera śmierci autorstwa Pawła Jaszczuka

Wiosną 1939 roku we Lwowie, dziennikarz śledczy Jakub Stern idzie odebrać zamówiony u krawca garnitur. Kiedy dociera na miejsce odkrywa, że krawiec zwany Szczęściarzem popełnił samobójstwo. Stern obok ciała znajduje zdjęcie zaginionej przed kilkoma dniami Lei - przybranej córki krawca, a parę dni później ginie dwóch jego klientów. Jednakże opinię publiczną martwi zupełnie co innego, a mianowicie to, że w ciągu kilku dni w różnych miejscach miasta zostają zamordowane noworodki, a każde z nich jest owinięte różańcem. 

Tenże opis bardzo mnie skusił do sięgnięcia po Akuszera śmierci. Miałam nadzieję na trzymającą w napięciu fabułę, od której ciężko będzie odejść. Jednakże niesamowicie się rozczarowałam - głównie dlatego, że akcja rozwijała się bardzo powoli, a śledztwo opisywane z perspektywy dziennikarza śledczego było przedstawione po prostu w mało ciekawy sposób /żeby nie powiedzieć, że było nudne jak flaki z olejem/. Nie wiem czy to ogólna znieczulica, która dopadła mnie w trakcie studiów z resocjalizacji i później podyplomówki z kryminologii, czy po prostu za dużo kryminałów się oczytałam...hmm, a może jedno i drugie? Całkiem możliwe. Chociaż też bardzo prawdopodobne jest to, że lubię jak leje się krew, a morderca jest wyraźnie ukazany jako zwyrodnialec, czego poniekąd zabrakło mi w książce Jaszczuka. Dodatkowo miałam wrażenie, że autor często skupia się na zupełnie nieważnych sprawach, przez które wątek kryminalny schodzi na drugi plan, co ciężko mi było zrozumieć. Poza tym dobijał mnie styl autora, który momentami mnie usypiał. 

Dla mnie jedyną pozytywną rzeczą jest to, że pomysł na akcję był całkiem dobry, ale niestety autor nie wykorzystał jego potencjału. 

A Wy znacie autora? 
Co o nim myślicie?


4 komentarze:

  1. Szkoda, ze recenzja jest niezbyt pochlebna. Zarówno okładka jak i opis są fajne ale ja mam tak samo jak ty, lubię jak się krew leję gęsto i często. Rozwlekłe śledztwa mnie poniekąd nudzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz - mnie też skusił opis i okładka. No, ale jak widać czasem to jest niewspółmierne do treści:/. Sprawdzałam opinie o innej powieści tego autora to jest podobnie jak z tą. Więc raczej nie sięgnę po coś innego tego pisarza, skoro styl mi nie odpowiada;/

      Usuń
  2. lubię książki trzymające w napięciu, w których podczas śledztwa wychodzą ciągle nowe poszlaki. szkoda, że ta taka nie jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, chociaż pomysł sam w sobie jest całkiem dobry - tylko szkoda, że zepsuty:(

      Usuń