Krótki wypad do Rzeszowa:)

Zeszłotygodniowy wypad do Sandomierza i późniejszy grill zainspirował nas (tj. mnie i Rafała) do ruszenia tyłków poza miasto i w tym tygodniu. I wcale nie przeszkadza mi to, że ten wypad był do innego miasta, a mianowicie do Rzeszowa, który jest jeszcze całkiem blisko:) W prawdzie nie zwiedzaliśmy niczego i nie byliśmy nawet w żadnym muzeum, ale uznaliśmy,że to niech będzie taki zwiadowczy wypad na luzie w celu zapoznania się z miastem. 

Zacznijmy od Bałkanicy w wykonaniu Piersi:



Teledysk był kręcony właśnie w Rzeszowie m. in. na rynku,na który skierowaliśmy pierwsze kroki. Po drodze kupiliśmy sobie lody włoskie i znaleźliśmy sobie dogodną miejscówkę na rynku.
Za towarzystwo mieliśmy siebie i Tadeusza Kościuszkę.


Studnia, którą możecie zauważyć w teledysku z początku notki mnie trochę rozczarowała - myślałam, że jest  nieco większa;]. 


Przeszliśmy się po okolicy przy okazji myśląc o tym, co można pójść zobaczyć następnym razem - myślę, że zejście do podziemi byłoby całkiem niezłym pomysłem i jak na jednodniowy wypad zobaczenie np. muzeum etnografii, albo muzeum dobranocek będzie w sam raz:). Wpadliśmy też do Galerii Milenium, która jest największa na podkarpaciu, żeby pochodzić po sklepach. Ja osobiście przy okazji zorientowałam się na co mogłabym uskładać sobie pieniądze;]. 

W samej galerii można spotkać dość nietypowe miejsca do odpoczynku. Ten żółty fotel jest na prawdę ogromny - wybaczcie, ale nie odważyłam się na niego siąść;]. 


 Będąc w galerii zdecydowaliśmy się coś zjeść. Zaryzykowaliśmy i zdecydowaliśmy się na coś co niby ma być kuchnią tajską, chociaż na niej się nie znam i nie wiem ile było w tym kuchni tajskiej. Ja zdecydowałam się na kurczaka w cieście kokosowym, a mój Mężczyzna na podwójnie smażonego kurczaka (czy cokolwiek to było;))

Kurczak w cieście kokosowym z ryżem i surówką. 
Kurczak podwójnie smażony z tymi samymi dodatkami co u mnie;)
Oboje stwierdziliśmy, że jak dla nas to taki słodko - kwaśny obiad nie jest do końca w naszym guście, chociaż takie złe nie było, chociaż może nie do końca smakowicie wyglądało.  W każdym bądź razie zawsze to było jakieś nowe doświadczenie kulinarne;)
Wpadliśmy też do Matrasa - mimo moich ostrzeżeń, że to może się  źle skończyć. No i z księgarni wytargaliśmy m. in. Kuchnię polską autorstwa Hanny Szymanderskiej, która kosztowała 19,90 - normalnie grzech było nie wziąć;]


Zorientowałam się, że w galerii jest Coffeheaven i nie mogłam sobie odmówić wstąpienia na kawę. Padło na Turtle. Czyli kawę, która składa się z: zielonej herbaty, miodu, wanilii, espresso i spienionego mleka. Jest słodka, ale mega dobra i póki co nie piłam lepszej kawy;]. Tak sobie myślę, że cieszę się, że nie ma tego u mnie w mieście, bo moje finanse bardzo by ucierpiały;]. A tak w ogóle ten żółwik na piance mnie rozwalił na łopatki;)


Kiedy po wypitej kawie wyszliśmy do galerii natknęliśmy się na stoisko z żelkami - ostatkiem sił powstrzymałam się, żeby czegoś nie kupić;]. 


Poza tym urzekła mnie kolejka, która jeździła po centrum handlowym. Moim zdaniem jest to świetna atrakcja dla dzieci;). 


 Mam nadzieję, że przy okazji następnej wizyty w Rzeszowie będę przy kasie i będę mogła sobie pozwolić na jakieś konkretne zakupy i np. na wypad do muzeum, żeby móc Wam pokazać coś ciekawszego;]. Mimo to, że ten wypad nie był zbyt treściwy jeżeli chodzi o zwiedzanie, ale mnie osobiście dobrze zrobił, bo mogłam się na kilka chwil oderwać od mojej codzienności i własnego miasta;)

Komentarze

  1. ja uwielbiam kuchnię tajską ale dania w sumie chyba się trochę różnią, bo nigdy się nie spotkałam z tymi co na fotkach, ale sama nie wiem, może się mylę :P wyglądają smakowicie:) ja zawsze wybieram zielone albo czerwone curry z ryżem:) sama też umiem ugotować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam się na tajskiej kuchni nie znam i będę musiała trochę poczytać o tym czy to jest to co do niej należy. A nad czerwonym curry to się zastanawiałam i może sobie je kiedyś zamówię;]

      Usuń
  2. Zgłodniałam od tych dwóch zdjęć z jedzonkiem :D a miasto piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele słyszałam o Rzeszowie, głównie od mojej mamy bo jakaś tam rodzina mieszkała i w młodości dużo tam jeździła. Teraz to pewnie nie poznałaby tego miasta.
    A tej kawy to sama chętnie bym spróbowała, wygląda pysznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - Rzeszów jak każde inne miasto się rozwija, więc się zmienia;).
      A co do kawy to jest przepyszna, chociaż to co zawiera wcale nie jest takie oczywiste;]

      Usuń
  4. Spotkałaś w Sandomierzu księdza Mateusza? :D
    Podoba mi się, jak ty gdzieś jedziesz, bo widać, że zawsze starasz się zaczerpnąć coś unikalnego z każdego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie trafiliśmy na niego;p.
      A tak w ogóle cieszę się, że tak myślisz jeżeli chodzi o moje notki z podróży;) To bardzo miłe.

      Usuń

Prześlij komentarz