Przejdź do głównej zawartości

Floslek Laboratorium, Ochronny krem do opalania SPF 15 i Floslek Laboratorium, Sun Care, emulsja kojąca po opalaniu

Wiem, że lato już zbliża się ku końcowi, słońce już nie przygrzewa tak mocno, a w powietrzu już czuć zbliżającą się jesień. Poza tym z tego co widzę w pracy sezon urlopowy w pełni i są jeszcze osoby, którym szczęśliwie może uda się złapać słońca. 
Dlatego też w sumie w ostatniej chwili chciałabym Wam wspomnieć o dwóch produktach, które mogą się przydać niektórym z Was jeszcze w tym roku. 

1. Floslek Laboratorium, Ochronny krem do opalania SPF 15 

Floslek Laboratorium,  ochronny krem do opalania SPF 15,
Już przynajmniej dwa lub trzy lata obiecywałam sobie, że w końcu zacznę używać kosmetyków, które można wrzucić to szufladki ochrona przeciwsłoneczna oraz pielęgnacja po opalaniu. Jak pamiętacie jakiś czas temu dostałam mega paczkę z Flosleku, co bardzo mnie ucieszyło, bo na niektóre kosmetyki mogłabym się nie zdecydować, albo po prostu ich nie znaleźć w drogeriach, w których robię zakupy. 

Jednakże wracając do tematu.
Ochronny krem do opalania trafił do mnie nieco przez przypadek, chociaż okoliczności są tu najmniej ważne (najzwyczajniej w świecie nie ma co przedłużać notki tłumaczeniami;]). 

Według producenta ten produkt wydłuża możliwość bezpiecznego przebywania na słońcu, doskonale zabezpiecza skórę przed szkodliwym działaniem promieni UV, chroni skórę przed foto - starzeniem, zabezpiecza przed działaniem wolnych rodników oraz delikatnie zmiękcza naskórek. 

Posiadanie tego kremu zmobilizowało mnie do ochrony przeciwsłonecznej. Szkoda trochę, że mam tylko piętnastkę, ale okazało się, że dla mnie jest to idealny faktor. ponieważ nie wylegiwałam się na słońcu, a jeżeli była wyższa temperatura to nie wystawiałam się zbytnio na jego działanie. To spowodowało, że moja skóra z jednej była w jakiś sposób chroniona, a z drugiej trochę się opaliła. 

Ten krem posiada pojemność 100 ml, czyli dwa razy więcej niż krem do twarzy. Ja poza smarowaniem nim swojej facjaty, to stosowałam go jeszcze na ręce, ramiona i szyję. Mimo, że używałam go regularnie, to zostało mi jeszcze bardzo dużo produktu. Ale to nic;] - będę z niego korzystać do końca lata, a i na pierwsze ciepłe dni w przyszłym roku też coś zostanie. Nie uczulił mnie i nie podrażnił, poza tym dodatkowo nawilżał skórę.

Jedynym minusem jest jego toporność. Po pierwsze dlatego, że bardzo bielił skórę, więc trzeba było się namachać, żeby go dobrze rozetrzeć. Jednak poza tym jest ok;]. 

2. Floslek Laboratorium, Sun Care, emulsja kojąca po opalaniu

Floslek Laboratorium, Sun Care, emulsja kojąca po opalaniu

Z racji tego, że moja siostra przebywa bardzo dużo na słońcu (razem z synkiem dużo przebywają na podwórku, bo z małym zwykle inaczej się nie da;]) poprosiłam ją, żeby przetestowała emulsję po opalaniu. Uznałam ją jako wiarygodne źródło informacji na temat działania powyższego kosmetyku, bo ona zażywa więcej tego słońca niż ja;]

Zdaniem producenta ten produkt przynosi ulgę, łagodzi podrażnienia, uspokaja i chłodzi skórę. Dodatkowo zdecydowanie zmniejsza zaczerwienienia i uczucie nadmiernego rozgrzania. Poza tym intensywnie i długo nawilża praz silnie regeneruje komórki skóry.

Ta emulsja sprawdza się dość dobrze, ponieważ nie uczula, a łagodzi podrażnienia skóry oraz przyjemnie ją chłodzi po opalaniu. Dodatkowym plusem jest to, że dobrze się wchłania i rozsmarowuje oraz nawilża skórę. A przy okazji ładnie pachnie. Dodatkowo powyższa emulsja jest bardzo wydajna i świetnie się sprawdza w upalne dni ponieważ przynosi ulgę:). 
Pojemność jest standardowa ponieważ emulsja ma 200 ml. 

Nie wiem jak będzie w przypadku kremu do opalania, ale emulsję na pewno sobie kupię, albo wytargam od siostry jeżeli będzie mi potrzebna i o ile przejdzie mi awersja do przebywania na słońcu. 

A Wy jakie macie sprawdzone kosmetyki tego typu?
Mieliście któryś z wyżej wymienionych produktów? 
Możecie polecić jakieś inne?

Komentarze

  1. bardzo lubię kosmetyki floslek do i po opalaniu akurat jeszcze nie testowałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jak lubisz, to zawsze warto sprawdzić i te kosmetyki;]

      Usuń
  2. Mam dwa kosmetyki z filtrem, Sun ozon 30 na ramiona i ręce oraz Dax sun 50 na twarz, szkoda tylko, że nieco się zagapiłam z tymi kremami i nos zdążył mi się już opalić. Nieco głupio to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tych jeszcze nie używałam, więc może sobie kupię te w przyszłym roku jak mój wybór nie padnie na coś innego;]

      Usuń
  3. Nigdy nie używałam nic tej marki... ale brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A warto nie dość, że polska firma, to jeszcze wiele kosmetyków ma w bardzo przystępnych cenach;]

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze żadnego z tych kosmetyków, ale może kiedyś się na nie skusze ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Lioele V-Line Waterdrop Sleeping Pack, maska całonocna.

Jakiś czas temu kupiłam maskę do twarzy Lioele V-Line Waterdrop Sleeping Pack. Jest to całonocna maseczka do twarzy w postaci lekkiego żelu. Zawiera wiele ekstraktów roślin alpejskich, które dogłębnie pielęgnują i nawilżają skórę. Specjalna formuła zapewnia szybkie wchłanianie nie pozostawiając lepkiej warstwy na skórze. Powyższa maska ma za zadanie regenerować naszą skórę nocą i sprawiać, że rano nasza cera wygląda na wypoczętą i zdrową. Maseczka jest odpowiednia do każdego typu cery - szczególnie suchej i zmęczonej. 
Sposób użycia:  maseczkę nakładać wieczorem, przed pójściem spać, produkt rozprowadzać po całej twarzy delikatnie masując, nie zmywać - pozostawić na całą noc. 
Już od dawna chciałam wypróbować jakąś całonocną maskę, bo wiem, że są takie, które na prawdę potrafią zdziałać cuda. Dlatego też, kiedy robiłam zakupy w jednym ze sklepów internetowych, w którym je najczęściej robię i zobaczyłam taką maskę bez wahania po nią sięgnęłam. Ten produkt ma przyjemny, delikatny zapach, k…

Zapraszam na konkurs:)

Grudzień jest miesiącem, w którym ludzie obdarowują się prezentami. Sprzyja temu nie tylko data 6.12, ale też Wigilia. I mnie nadarzyła się okazja, żeby obdarować jednego/jedną z Was czymś, o czym ostatnio zdarza mi się pisać. A mianowicie audiobookiem.  Mam dla Was Opowieści niesamowite autorstwa Edgara Allana Poe. 

Muszę przyznać, że sama przyczajam się na tego audiobooka, bo odpowiada mi nie tylko autor, ale również lektor:) Co trzeba zrobić? To proste. Trzeba tylko odpowiedzieć na pytaniedlaczego warto słuchać audiobooki? Tylko jest haczyk.  Macie mnie zaskoczyć - formą odpowiedzi, argumentami, albo czymkolwiek innym. Zwycięzcą będzie ten, kto wykaże się największą pomysłowością:) 
Jak dostaniecie audiobooka? Z racji tego, że fundatorem nagrody jest serwis Audeo, dostaniecie na maila kod na darmowego audiobooka razem z instrukcją jak z niego skorzystać:)
Jeżeli macie konto na Facebooku będzie mi miło jak mnie polubicie: >>>KLIK<<<. Nie jest to warunek konieczny, al…

Soap & Glory oraz Urban Decay dostępne już w Polsce;)

Witajcie;)
Dzisiaj chciałabym Wam napisać słów kilka o moim ostatnim odkryciu sklepowym;].Otóż ostatnio znalazłam sklep Glam Beauty (http://glambeauty.pl/), a właściwie to on znalazł mnie, ale to długa i nudna historia, więc nie będę nią Was katować;]. Powyższy sklep w asortymencie ma kosmetyki z Anglii, które do tej pory w Polsce nie były dostępne. Chodzi mi przede wszystkim o Urban Decay oraz Soap & Glory. Piszę o tym, bo być może jest wśród Was ktoś, kto chciałby sobie coś wypróbować, a nie ma dostępu do wyżej wspomnianych kosmetyków;). 
Ci z Was, którzy śledzą mnie na Facebooku wiedzą, ze wczoraj dostałam przesyłkę z tajemniczą zawartością, która była nie tylko dobrze i bezpiecznie zapakowana, ale po tym jak już ją wyjęłam z tych wszystkich wiórek i folii moim oczom ukazało się to: 

Czyż nie uroczo zapakowane? Niczym gigantyczny cukieras, albo opakowanie ciastek z odpustu, które kojarzą mi się z dzieciństwem :D.

Przesyłkę miałam dostać już w piątek, ale niestety kurier nawalił i z…

Silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

Bardzo chętnie sięgam po kosmetyki koreańskich firm. Dlatego też jakiś czas temu sięgnęłam po silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

To serum zawiera wyciąg z kawioru oraz jemioły. Producent podaje, że ten produkt doskonale ujędrnia skórę, wygładza drobne linie i nierówności, redukuje zmarszczki mimiczne, neutralizuje działanie wolnych rodników oraz opóźnia proces starzenia się skóry. 

Z racji tego, że w moim wieku trzeba już stosować pewne środki zapobiegawcze zdecydowałam się wypróbować powyższe serum. Do tej pory niemalże w 100% miałam bardzo dobre doświadczenia z koreańskimi kosmetykami. Jednakże tym razem trafiłam na produkt, który z moją skórą nie robi totalnie nic. Nie zauważyłam nawet minimalnych zmian na mojej skórze, a produkt zaraz po rozprowadzeniu się wchłaniał nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. 

Zatem 69 zł. poszło się paść, a szkoda. Nie wiem może trafiłam na serum, na które moja skora nie …

Biszkopt z bitą śmietaną i borówkami.

Pisząc ostatnią notkę, pośrednio zainspirowałam się x. Janem, który obok życia lubił smakować również jedzenie. To mnie poniekąd zmotywowało, żeby w końcu zacząć korzystać z moich książek kucharskich i w końcu przestać czekać na lepszy moment czy więcej czasu ;). No i popełniłam ciasto.

 Składniki:
Biszkopt:
200 g drobnego cukru, 180 g mąki,8 jajek,sól.Nadzienie: 500 ml śmietanki 30% z Biedronki,cukier puder lub nieco zwykłego cukru - do smaku, 500 g borówek

Przygotowanie:  Białka oddzielić od żółtek. Do białek dodać szczyptę soli i ubić je mikserem na sztywno. Ciągle miksując, powoli dodawać cukier, a potem po jednym żółtku. Zmniejszyć obroty i powoli dodawać mąkę zmieszaną ze szczyptą soli. Ciasto przełożyć do formy o średnicy ok. 23 cm. i piec ok. 40 min. w temperaturze 175*C. Upieczony biszkopt ostudzić i przeciąć w poprzek na pół. Śmietankę ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodać cukier puder lub cukier. Ubitą śmietankę z cukrem pudrem podzielić na dwie porcje. Jedną porcją przełoży…

M. Elsberg, "Zero"

Marc Elsberg to pisarz, którego nie sposób nie znać. Ja swoją przygodę z twórczością tego Pana zaczęłam od"BlackOut" i zapadła w moją pamięć na tyle, że wiedziałam, iż ukarze się jakaś kolejna Jego książka na pewno po nią sięgnę. 
Jednak "Zero" czekało na swoją kolej bardzo długo zanim po nie sięgnęłam. Jednak tak jak myślałam ta historia wywołała we mnie mnóstwo emocji.




Akcja powieści rozgrywa się w Londynie, gdzie podczas pościgu zostaje zastrzelony młody chłopak. Cynthia Bonsanth - dziennikarka i matka przyjaciółki chłopca usiłuje wyjaśnić jego śmierć. Trop wiedzie do popularnej platformy internetowej specjalizującej się w gromadzeniu i analizowaniu danych, obiecując swoim użytkownikom, lepsze, obfitujące w sukcesy życie. Równolegle oczy ludzi z całego świata są skierowane na poszukiwania "Zero", który stał się sprawcą niemałego zamieszania. I to właśnie on ostrzega dziennikarkę przed niebezpieczeństwem.

Każdy z nas jest obecny w Sieci. W Internecie nie t…

Holika Holika, After Taking a Trip.

Raz na jakiś czas, w miarę możliwości robię sobie zapasy maseczek koreańskich w płacie, które zużywam na bieżąco. Często te maski ratują mnie w kryzysowych sytuacjach i tak było w momencie, kiedy wróciłam z naszego wyjazdu nad morze ze skórą wołającą o pomstę do nieba. 
Wtedy w nieco bardziej specjalnej pielęgnacji niż na co dzień użyłam m. in. maskę ATER TAKING A TRIP z Holika Holika
Jest to maska rewitalizująca, która ma za zadanie nawilżyć oraz zrewitalizować naszą skórę po wycieczce. Ekstrakt z pomidora, kiwi, pomarańczy oraz kokosu rozjaśnia przebarwienia, odżywia i dodaje blasku zmęczonej cerze. 
Najbardziej zależało mi na nawilżeniu skóry oraz sprawieniu, żeby wyglądała zdrowiej. Moja skóra na twarzy była nie tylko zmęczona, ale także nieco podrażniona, więc zależało mi, aby również ją nieco wyciszyć. Powyższa maska może nie rozjaśniła mi przebarwień (które i tak są nieliczne), ale skutecznie nawilżyła moją skórę i sprawiła, że wróciła do zadowalającej formy. Na pewno będę do ni…

Pilaten, maską pod oczy - Girl Seaweed eye Mask

Skóra pod oczami jest bardzo delikatna i dlatego wymaga odpowiedniej troski. To właśnie te okolice starzeją się najszybciej. Naprzeciw potrzebom skóry wokół oczu wychodzi m. in. marka Pilaten wraz ze swoją maską pod oczy - Girl Seaweed eye Mask
Liście z wodorostów są bogate w witaminy, przeciwutleniacze oraz minerały.Zawarty w masce ekstrakt z wodorostów dogłębnie nawilża skórę i opóźnia jej starzenie. Maska skutecznie rozjaśnia skórę, likwidując cienie pod oczami. Skóra ma pozostać nawilżona i odżywiona przez długi czas, co niweluje obrzęki, poprawia jędrność oraz wygładza zmarszczki. 
Stosowanie: 
Po oczyszczeniu i wysuszeniu twarzy należy nałożyć na skórę pod oczami płatki żelowe i pozostawić na ok. 25 min. 
Producent zaleca, że aby uzyskać najlepszy efekt należy stosować tą maskę raz w tygodniu. 
Skład:
Skład: Water, Glycerin, chondrus Crispus Powder (Seaweed), Xantan Gum, Polysorbate 20, Collagen, Sodium Hyaluronate, Pearl Powder, Butanediol, Rosa Rugosa Flower Oil, Sargassum Pallidu…

Vis Plantis, olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltu.

Olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltuz Vis Plantis trafił do mnie w jednym z beautybox'ów. Inaczej pewnie jeszcze długi czas nie trafiłby do mojej kosmetyczki - tym bardziej, że wcześniej nie znałam tej marki. 
Olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltuz Vis Plantis - opis produktu. 
Olejek różany z nasion królowej kwiatów symbolu miłości, siły i piękna ma przeciwdziałać starzeniu się skóry. Jest bogaty w niezbędne kwasy tłuszczowe - kwas linolowy, linolenowy. Zawiera również witaminy. Ten kosmetyk sprzyja regeneracji skóry i odżywia ją. Ma również wygładzać zmarszczki oraz zapobiegać powstawaniu nowych. Podobno ma również łagodzić blizny i przebarwienia. Nawilża, odświeża, poprawia elastyczność i jędrność skóry. 
Polecany jest do wszystkich typów cery - zwłaszcza zniszczonej, z uszkodzeniami, suchej, wrażliwej, dojrzałej i skłonnej do zmarszczek.
Olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltuz Vis Plantis  - moja opinia. 
Tego olejku używam głównie…

Mój sposób na przesuszone włosy.

Kilka miesięcy temu zapragnęłam radykalnej zmiany koloru na włosach. Z niemalże czarnych włosów zmieniłam je na rudy przechodzący w blond. Wtedy szczególnie na końcówkach, które stały się najjaśniejsze wystąpił problem, którego do tej pory nie miałam, a mianowicie przesuszone włosy. Trzeba było coś z tym zrobić. 

W pierwszym odruchu sięgnęłam po zasoby kosmetyczne, które już miałam i o dziwo, które się sprawdziły :). 
1. Isana Hair, odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych. 

Jest to odżywka wzbogacona wyciągiem z bawełny, co ma zapewnić suchym i zniszczonym włosom odpowiednią dawkę wilgoci. W wyniku pielęgnacji tą odżywką nasze włosy mają odzyskać połysk. 
Ta odżywka leżała u mnie dość długo, bo nie mogłam się przekonać do jej używania. Pierwszy raz sięgnęłam po nią jeszcze przed farbowaniem, ale wtedy moje włosy były w tak dobrym stanie, że po prostu je obciążała. Jednak kiedy farbowanie je przesuszyło i moja dotychczasowa pielęgnacja włosów zaczęła zawodzić sięgnęłam po nią …

Popularne posty z tego bloga

Silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

Bardzo chętnie sięgam po kosmetyki koreańskich firm. Dlatego też jakiś czas temu sięgnęłam po silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

To serum zawiera wyciąg z kawioru oraz jemioły. Producent podaje, że ten produkt doskonale ujędrnia skórę, wygładza drobne linie i nierówności, redukuje zmarszczki mimiczne, neutralizuje działanie wolnych rodników oraz opóźnia proces starzenia się skóry. 

Z racji tego, że w moim wieku trzeba już stosować pewne środki zapobiegawcze zdecydowałam się wypróbować powyższe serum. Do tej pory niemalże w 100% miałam bardzo dobre doświadczenia z koreańskimi kosmetykami. Jednakże tym razem trafiłam na produkt, który z moją skórą nie robi totalnie nic. Nie zauważyłam nawet minimalnych zmian na mojej skórze, a produkt zaraz po rozprowadzeniu się wchłaniał nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. 

Zatem 69 zł. poszło się paść, a szkoda. Nie wiem może trafiłam na serum, na które moja skora nie …

Biszkopt z bitą śmietaną i borówkami.

Pisząc ostatnią notkę, pośrednio zainspirowałam się x. Janem, który obok życia lubił smakować również jedzenie. To mnie poniekąd zmotywowało, żeby w końcu zacząć korzystać z moich książek kucharskich i w końcu przestać czekać na lepszy moment czy więcej czasu ;). No i popełniłam ciasto.

 Składniki:
Biszkopt:
200 g drobnego cukru, 180 g mąki,8 jajek,sól.Nadzienie: 500 ml śmietanki 30% z Biedronki,cukier puder lub nieco zwykłego cukru - do smaku, 500 g borówek

Przygotowanie:  Białka oddzielić od żółtek. Do białek dodać szczyptę soli i ubić je mikserem na sztywno. Ciągle miksując, powoli dodawać cukier, a potem po jednym żółtku. Zmniejszyć obroty i powoli dodawać mąkę zmieszaną ze szczyptą soli. Ciasto przełożyć do formy o średnicy ok. 23 cm. i piec ok. 40 min. w temperaturze 175*C. Upieczony biszkopt ostudzić i przeciąć w poprzek na pół. Śmietankę ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodać cukier puder lub cukier. Ubitą śmietankę z cukrem pudrem podzielić na dwie porcje. Jedną porcją przełoży…

M. Elsberg, "Zero"

Marc Elsberg to pisarz, którego nie sposób nie znać. Ja swoją przygodę z twórczością tego Pana zaczęłam od"BlackOut" i zapadła w moją pamięć na tyle, że wiedziałam, iż ukarze się jakaś kolejna Jego książka na pewno po nią sięgnę. 
Jednak "Zero" czekało na swoją kolej bardzo długo zanim po nie sięgnęłam. Jednak tak jak myślałam ta historia wywołała we mnie mnóstwo emocji.




Akcja powieści rozgrywa się w Londynie, gdzie podczas pościgu zostaje zastrzelony młody chłopak. Cynthia Bonsanth - dziennikarka i matka przyjaciółki chłopca usiłuje wyjaśnić jego śmierć. Trop wiedzie do popularnej platformy internetowej specjalizującej się w gromadzeniu i analizowaniu danych, obiecując swoim użytkownikom, lepsze, obfitujące w sukcesy życie. Równolegle oczy ludzi z całego świata są skierowane na poszukiwania "Zero", który stał się sprawcą niemałego zamieszania. I to właśnie on ostrzega dziennikarkę przed niebezpieczeństwem.

Każdy z nas jest obecny w Sieci. W Internecie nie t…