Yrsa Sigurdardóttir "Statek śmierci"

Od dawna lubię czytać powieści, przy których mogę się trochę pobać, a już bajką jest jeżeli autor zawarł w niej jakąś intrygę, albo wątek kryminalny. Statek śmierci autorstwa Yrsy Sigurdardóttir zapowiadał się własnie na taką książkę... 

W Reykjawiku rozbija się luksusowy jacht, a na jego pokładzie nie ma nikogo z załogi ani turystów, którzy nim płynęli. Jacht jest własnością Banku Islandzkiego, od momentu, w którym jego poprzedni właściciel popadł w długi. Dwoje pasażerów miało wykupione polisy na życie za wysoką kwotę, a firma ubezpieczeniowa chce mieć pewność, że nie doszło do oszustwa ubezpieczeniowego. Tora (prawniczka zajmująca się sprawą ubezpieczeń dwojga turystów) usiłuje ustalić co wydarzyło się na pokładzie i wkrótce odkrywa przerażającą prawdę oraz misternie uknutą intrygę. 

Wyobraźcie sobie, że jesteście na środku morza i w pewnym momencie w zamrażalce znajdujecie ciało, którego wcześniej tam nie było, a w krótkim czasie od dokonania tego znaleziska zaczynają dziać się dziwne rzeczy, po czym zaczynają ginąć Wasi współpasażerowie - i to w tajemniczych okolicznościach. Aparatura zawodzi, więc nie ma z nikim kontaktu...,aż ciary przechodzą po plecach... Akcja rozgrywająca się na statku wciągnęła mnie bardzo i z niecierpliwością czekałam na każdy kolejny rozdział opisujący wydarzenia na jachcie. Jednakże tak jak tam wszystko rozgrywało się dynamicznie, tak na lądzie nie było już tak ciekawie... Czasem miałam wrażenie, że autorka na siłę wtrąca pewne dialogi czy opisy sytuacji - na szczęście nie zdarzało się to często. 

Przystępując do lektury powyższej powieści miałam nadzieję na to, że spodoba mi się przynajmniej tak samo jak Pamiętam cię, które czytałam niespełna rok temu. I faktycznie Statek śmierci okazał się być bardzo ciekawą lekturą, która momentami trzymała w napięciu, dzięki czemu poszczególne fragmenty czytałam z zapartym tchem. Często wracałam do domu z pracy na tyle szybko na ile mogłam, żeby skończyć to co zaczęłam. 

Powyższa powieść nie jest idealna, ale mimo mankamentów wciągnęła mnie na tyle, że zwykle chętnie do niej wracałam. Zatem jedyne co mi pozostaje to polecić Wam tą książkę o ile będziecie mogli po nią sięgnąć;)

Komentarze

  1. Czytałam i jak dla mnie było trochę zbyt monotonnie. Liczyłam na bardziej wartką akcję i więcej scen gore.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ja też, ale i tak moim zdaniem źle nie było.

      Usuń
  2. jakbyś chciała odsprzedać to się piszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie mam inną książkę tej autorki - "Trzeci znak", mam nadzieje, że będzie równie dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak wrażenia, bo tej książki jeszcze nie czytałam;)

      Usuń
  4. Muszę się niedługo zapoznać z tą autorką, zaintrygowała mnie twoja recenzja. Jeśli tylko napotkam tę książkę - przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, zresztą tak jak "Pamiętam Cię";)

      Usuń
  5. Przeczytałam wszystkie jej powieści, a tą miałam ostatnio kupić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak wcześniejsze Ci się spodobały to ta też Ci się spodoba:), ja mam za sobą dopiero dwie jej powieści, więc jeszcze wiele przede mną.
      A poza tym słyszałam, że są już wykupione prawa do sfilmowania jej powieści:) Ja się nie mogę doczekać;)

      Usuń

Prześlij komentarz