piątek, 7 czerwca 2013

Pisanina i specjalna pielęgnacja włosów:)

Miałam taką koncepcję, żeby z tego bloga zrobić miejsce typowo literackie (czyli głównie z recenzjami książek). Jednak przez ostatnie tygodnie miałam wrażenie, że takie ograniczenie tematyki tak na prawdę ogranicza mnie samą, a przez to Mój Portret wiele traci. No właśnie, sama nazwa bloga sugeruje, że to ma być mój portret - czyli na blogu mają się znajdować rzeczy, które pokazują to jaka jestem i czym aktualnie żyję. Recenzji książek nadal będę zamieszczać dużo - a przynajmniej mam taką nadzieję.
Na pewno będę chciała wrócić do kosmetycznych notek, oraz wprowadzać nowe serie postów dotyczących tego czym żyje i co mnie aktualnie pochłania. 
Mam nadzieję, że Wam się spodoba i znajdziecie tu również coś dla siebie.  

Ostatnio (oj...to bardzo względne pojęcie, bo to ostatnio trwa już kilka tygodni) zaczęłam zapuszczać włosy. Na początku pozwoliłam im swobodnie rosnąć i nie maltretowałam ich niczym poza szamponem i odżywką. Jednak pewnego czasu mama obdarowała mnie próbkami maski regenerującej z Pantene, które dość długo przekładałam z miejsca na miejsce. Ostatnio po jak przeliczyłam próbki dotarło do mnie, że jakby je przelać do pudełeczka miałabym pełnowymiarowy produkt...zatem niewiele myśląc przelałam zawartość próbek do opakowania po maśle do ciała i zamierzam to zużyć;). Ta maska ma podobno zregenerować moje włosy...no zobaczymy na ile zadziała;].

Już w lutym sięgnęłam po olej arganowy (ten po prawej) z firmy Etja głównie ze względu na jego wielofunkcyjność w pielęgnacji. Można go stosować na twarz, włosy, paznokcie i przesuszone miejsca na ciele. Jego główne zadanie to nawilżanie (w przypadku skóry) i nabłyszczanie (włosy). Ja zwykle dodaje kilka kropel do szamponu lub maski do włosów oraz do maseczki do twarzy. Jak na razie się sprawdza, działa jak ma działać, tylko muszę pamiętać, żeby nie przesadzać z jego ilością jak stosuję go na twarz, bo potrafi mi zapchać pory i niestety pojawiają się nieprzyjemne niespodzianki:(. Ale generalnie jest całkiem ok. Mój według producenta zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe (omega-6 i omega-9), witaminę E oraz butyrospremol pielęgnujący skórę po opalaniu (czyli coś idealnego na lato:D). Podobno ma być idealny do suchej i starzejącej się skóry i chronić przed przedwczesnym pojawieniem się zmarszczek. Moja skóra sucha jest i tego nie da się ukryć, więc póki co jest dość cennym produktem w pielęgnacji, Ten olej, który mam ma 50 ml, ale jest bardzo wydajny, więc starcza na prawdę na długo. Od lutego zużyłam niewiele ponad połowę buteleczki, więc liczę, że przynajmniej na 2 - 3 miesiące jeszcze będę go mieć. Nie pamiętam ile dokładnie kosztował, ale obstawiam, że ok 10 zł. 
Natomiast dziś wynikiem moich zakupów jest Olejek łopianowy z Czerwoną papryką z firmy Green Pharmacy. Ma on pobudzać wzrost włosów, a przy okazji wzmacniać ich strukturę oraz odżywiać cebulki. Według producenta ma też zmniejszać łojotok i działać przeciwzapalnie oraz przeciwłupieżowo. Drogie to nie było, bo kosztowało 5.9, więc można było zaryzykować bez obawy, że będę żałowała wydanych pieniędzy. Szczerze mówiąc bałam się zapachu, ale na szczęście ma ładny i delikatny zapach. Mam nadzieję, że wystarczy mi do momentu jak uzbieram sobie na olejek z Khadi;p i przede wszystkim, że będzie jako tako działać;]. Na pewno dam znać jak się sprawdza. 

Póki co lecę się jakoś zrelaksować. Mam dość stresujący dzień jutro...póki co nie pytajcie. Być może napiszę o tym pojutrze. 

12 komentarzy:

  1. Miałam olejek z masła shea z tej firmy :) Pewnie kiedyś się skuszę na arganowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak Ci się sprawdził? Bo ja na ten arganowy nie mogę narzekać póki co;)

      Usuń
  2. jestem ciekawa tego olejku łopianowego, sama mam słabe włosy, więc jeśli miałby pomóc to bym go kupiła ;) czekam na jego recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie, tylko muszę go trochę poużywać;]

      Usuń
  3. Tu zapuszczasz a ja swoje siano będę ścinać, ten olejek łopianowy wygląda ciekawie ale biorąc pod uwagę moje problemy z wypadaniem kłaków to wolę nie ryzykować, taki olejek Sesa sprawił, że z tego co wyciągnęłam z odpływu po myciu można by zrobić perukę dla kota :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O no widzisz, a ja użyłam go wczoraj pierwszy raz i nawet zostawiłam na noc i jakoś nic mi nie wyleciało;p. A z tego co wiem to z tej firmy, z której mam ten olejek to mają też taki przeciw wypadaniu. Nawet go miałam wczoraj w koszyku, ale stwierdziłam, że najpierw poczekam i sprawdzę czy ten mi się sprawdzi;)

      Usuń
  4. Miałam Green Pharmacy łopianowy ze skrzypem, ale ten z papryka ma lepsze recenzje. Skrzypowy jest taki sobie, jak coś ma zmniejszyć wypadanie to lepszy jest eliksir z tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba eliksiru nie widziałam, ale o nim dowiedziałam się i tak dopiero dzisiaj, więc pewnie go dokupię jak olejek mi się sprawdzi:) I cieszę się, że trafiłam na ten z lepszymi recenzjami - to dobrze rokuje:D

      Usuń
  5. Też kupiłam niedawno ten olejek z Green Pharmacy, ale czeka sobie w kolejne.. Używam od jakiegoś czasu dwóch jego braci i jestem z nich zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to dobrze, że czytam kolejną dobrą opinię, bo w sumie wzięłam go na tak zwanego czuja...cieszę się, że trafiłam:)

      Usuń
  6. Czuję się po trosze, jakbym czytała o sobie. :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń