niedziela, 23 czerwca 2013

Linsay Sands "Wampir pozna panią"


Ostatnio jakoś nie mogłam ogarnąć się z czytaniem na tyle, żeby przeczytać coś w całości i o tym napisać. Na szczęście w ostatni weekend zaparłam się w sobie i postanowiłam powrócić do regularnego czytania, tak aby móc Wam częściej publikować notki o książkach. Dziś udało mi się skończyć powieść pt. Wampir pozna panią autorstwa  Linsay Sands.

~*~

Lucern jest autorem poczytnych biografii rodzinnych, z których kilka z nich jest zaliczana do romansów z pogranicza fantastyki. 
Główny bohater jest samotnikiem i wybrał zawód pisarza właśnie dlatego, żeby móc jak najbardziej ograniczyć kontakt z ludźmi. Dodatkowo przybrał pancerz składający się z grubiaństwa i mrukowatości. Jednakże pewnego dnia w drzwiach domu Lucerna staje jego pani redaktor, która obrała sobie za cel przekonać opornego autora do uczestnictwa w chociażby jednym z wydarzeń promocyjnych prowadzonych przez wydawnictwo,
w którym pracuje. Od tego momentu zarówno nasz wampir, jak i pani redaktor są uczestnikami ciągu niefortunnych zdarzeń i ciągle pakują się w jakieś tarapaty, z którymi muszą jakoś sobie radzić. Czy udało się przekonać Lucerna na chociażby małe wyjście do swoich czytelników i jak będą układać się relacje tych dwojga postaci musicie się sami przekonać. Jednakże mogę Wam zdradzić, że humorzasty wampir nieco zmienia swoją postawę i pod koniec historii nie traktuje  tak bardzo wrogo otaczającego go świata.
Muszę jednak przyznać, że czuję się nieco rozczarowana tą powieścią. Liczyłam na bardziej mroczną historię, a dostałam do ręki coś na kształt komedii romantycznej tylko tyle, że z wampirami w tle. Ci z Was, którzy mnie znają z realnego świata wiedzą, że wolę wampiry w bardziej mrocznym i klasycznym wydaniu, więc ta wersja tych stworzeń nie przypadła mi za bardzo do gustu, bo niewiele było z Lucernie z wampira. Z resztą Sands skupia się bardziej na rozwoju relacji między Lucernem i Kate (pani redaktor), a wampiryzm głównego bohatera schodzi jakby na drugi plan. A szkoda! 
Jednakże skłamałabym gdybym napisała, że ta książka jest zła i doszczętnie zmieszała ją z błotem. Powinna się spodobać tym z Was, którzy szukają czegoś lekkiego, co mogliby przeczytać w trakcie urlopu, albo zabrać ze sobą na plażę jako towarzystwo do opalania. Sama  mimo wszystko uśmiechnęłam się kilka razy podczas lektury tej powieści, więc jeżeli autorka trafi w wasze poczucie humoru, to na pewno podniesie Wam poziom endorfin we krwi. Należy także zaznaczyć, że w powieści znajdziemy kilka erotycznych wstawek, więc nie dawałabym tej powieści do ręki zbyt młodym osobom. Wprawdzie nie znajdziemy tu zbytnio gorszących lub brutalnych scen, ale mimo wszystko jest to książka bardziej dla dorosłych niż dla dzieci czy młodszej młodzieży...

6 komentarzy:

  1. O ile nie jest to wampiryczny romans w stylu "zmierzchu" to moze być ciekawe. Ta książka skutecznie wyleczyła mnie z z moich marzeń o wielkiej nadprzyrodzonej miłości :D, człowiek młody był i głupi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak Zmierzch wymiata. Ja przeczytałam całą sagę i mogę sobie ją mieszać z błotem ile wlezie;).
      A tu jest trochę smędzenia typu "nie podobam się jej/jemu i co ja biedny/biedna teraz zrobię" aczkolwiek to co przydarza się dwójce bohaterów to trochę wynagradza i w efekcie nie jest tak tragicznie;)

      Usuń
  2. Mnie się bardzo ten wampiryczny romans podobał i chętnie poznam pozostałe części tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja się zastanowię czy będzie mi się chciało;)...może jak będę miała ochotę na coś lekkiego to sięgnę;)

      Usuń
  3. No, ja również czytając wpis w pewnym momencie miałam wrażenie, że to coś w stylu "Zmierzchu", ale jakoś ... notka wybrnęła z tego. Może kiedyś przeczytam, jak to określiłaś, dla podniesienia poziomu endorfin :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak dla odmóżdżenia (które czasem jest potrzebne) można przeczytać;)

      Usuń