poniedziałek, 17 czerwca 2013

Alyson Richman "Wojenna narzeczona"

Ostatnio bardzo często towarzyszyły mi książki, które opowiadały o realiach II wojny światowej. I tym razem przeczytałam powieść z wojną w tle. Tym razem była to Wojenna narzeczona autorstwa Alyson Richman
W posłowiu autorka przyznaje, że inspiracją do napisania książki była historia paru osób, których losy wplotła w fabułę, Na początku miała zamysł, żeby opisać historię artystki, która przeżyła Holocaust, jednakże powstała opowieść o pewnej miłości. Już podczas pracy nad powieścią Richman w trakcie wizyty u fryzjera usłyszała anegdotę o tym jak na jednym ze ślubów babka panny młodej i dziadek pana młodego zorientowali się, że przed wojną byli małżeństwem. Ich historia nie dawała autorce spokoju na tyle, że postanowiła ją umieścić już w pierwszym rozdziale swojej powieści. Następnie stworzyła parę bohaterów, którzy sześćdziesiąt lat spędzili z dala od siebie. Opisane przez autorkę doświadczenia zostały zainspirowane po części historią prawdziwej postaci (Diny Gottliebovej). 

Wojenna narzeczona to opowieść, w której wojna jest przeważnie tłem w przypadku Josefa, a jeżeli chodzi o Lenkę to znaczna część jej historii przedstawia doświadczenia związane z wojną. 
Jemu udało się znaleźć schronienie z Ameryce, ona młoda mężatka zdecydowała, że nie chce rozstawać się z rodziną i została w kraju licząc na to, że mężowi uda się zorganizować ich wyjazd w bezpieczne miejsce i niebawem będą mogli żyć razem. Niestety rodzina Lenki najpierw trafia do do Terezina, a następnie do Auschwitz.  Z całej rodziny udaje się przeżyć tylko Lence. Oboje bohaterów jest przekonanych, że to drugie zginęło. Jednakże czytelnik staje się świadkiem tego jak wyglądało ich życie po rozstaniu - pełne tęsknoty i pozbawione nadziei na szczęśliwe życie i spełnioną miłość. Mimo to, że oboje ponownie założyli rodziny, to jednak wciąż o sobie myśleli i za sobą tęsknili. Lenka i Josef odnajdują się wtedy, kiedy już pogodzili się ze stratą ukochanej osoby...na ślubie własnych wnuków. 

Ta powieść jest zupełnie inną wojenną historią, którą znałam do tej pory. Zwykle czytało się o powstaniach, obozach koncentracyjnych, gettach, itp., a miłość (o ile już była) była gdzieś w tle. W przypadku Wojennej narzeczonej proporcje są inne. Na pierwszy plan wysuwa się uczucie między Lenką i Josefem - najpierw wiara w to, że dwojgu zakochanych uda się ułożyć sobie razem życie, następnie przypatrywanie się ich tęsknocie, rezygnacji i życiu z dala od siebie. No i jeszcze dochodzi to wzruszenie, kiedy oboje się odnajdują. 

Powyższa książka wywołuje emocje, wzrusza i zostaje w pamięci. Ta historia pozwala wierzyć w to, że prawdziwa miłość wciąż jeszcze istnieje i jest w stanie przetrwać wszelkie przeciwności losu. Chciałabym tak kochać, tak jak chciałabym być tak kochaną... Ale czy współcześnie jest to wciąż jeszcze możliwe?

Czytając Wojenną narzeczoną nie raz miałam łzy w oczach (oj moje oczy stają się mokre na starość...) i  o dziwo nie raz czytałam ją z zapartym tchem...

Cóż więcej mogę napisać Wam na jej temat bez zdradzania szczegółów? Chyba tylko to, że możecie wiele stracić nie sięgając po tą powieść

12 komentarzy:

  1. Lubię tego typu opowieści, więc całkiem możliwe, że sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę czytałam i byłam bardzo poruszona jej historią. Z reguły nie czytam wojennych powieści, ale tym razem zrobiłam wyjątek i nie żałuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ta książka jest bardzo poruszająca i na tle innych wojennych książek jest wyjątkowa.

      Usuń
  3. Z powieści o miłości w czasie IIWŚ to kojarzę "Jeźdźca miedzianego" ale nie mogę powiedzieć żeby losy tych bohaterów chwyciły mnie za serce, bardziej miałam ochotę pieprznąć ich porządnie w te durnowate łby. Chyba jestem nieczuła na miłosne rozterki i bolączki :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a do tej pory słyszałam same zachwyty jeżeli chodzi o "Jeźdźca miedzianego"

      Usuń
    2. Na początku świetnie się czytało ale po jakimś czasie te rozmyślania bohaterów i ich przepychanki słowne zaczęły mnie drażnić "ja cię kocham bardziej" "ty mnie nie kochasz" "nie możemy być razem" "kocham cie ale powiem że cie nie kocham" "jak powiem, że cie kocham to ktoś będzie nieszczęśliwy" i tak dalej.

      Usuń
    3. aha no tak, w tym przypadku mogłabyś narzekać np. na ciągła biadolenie, że widzi się twarz ukochanej osoby w całkiem obcym człowieku;]

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. A moja jak najbardziej - a przynajmniej od jakiegoś czasu lubię sobie raz na jakiś czas coś poczytać o tej tematyce.

      Usuń
  5. o calkiem fajna ksiazka po ktora mysle siegne niebawem;)

    OdpowiedzUsuń