niedziela, 19 maja 2013

Sam Pivnik "Ocalały"

Raz na jakiś czas sięgam po książki o tematyce holocaustu. Głównie po to, żeby pamiętać o tym co się działo i docenić własne życie oraz otaczającą mnie codzienność. Właśnie jestem świeżo po przeczytaniu Ocalałego autorstwa Sama Pivnika, który doświadczył czegoś, co nigdy nie miało prawa się wydarzyć. 
Kiedy zaczęła się inwazja Niemców na Polskę, Sam kończył własnie trzynaście lat. Ze względu na to, że był jeszcze dzieckiem nie docierała do niego powaga sytuacji i niewiele rozumiał z tego co się działo wokół. Jednak jego życie zmieniło się nieodwracalnie. Sam przeżył będzińskie getto, a później przez pół roku pracował jako więzień na rampie w obozie Auschwitz-Birkenau, gdzie dokonywano selekcji więźniów z transportów - jednych kierowano do komór gazowych, a innych do obozu. Później trafił do obozu przy kopalni Fürstengrube, by następnie przeżyć marsz śmierci po obozach w głębi III Rzeszy. Autor powieści jest również jednym z niewielu, którym udało się przeżyć atak RAFu na statek Cap Arcona (sądzono, że uciekają nim esesmani). Obecnie Sam Pivnik jest w podeszłym wieku i opowiada, jak udało mu się przeżyć to czego doświadczył na wojnie. 
Muszę przyznać, że wciąż jestem wzburzona po przeczytaniu tej książki (chociaż to bardzo łagodne określenie mojego aktualnego stanu emocjonalnego). Z resztą powieści o tematyce holocaustu u wielu osób wywołują podobny stan. Nie ważne ile tego typu publikacji się przeczyta, to świadomość, że opisywane wydarzenia są faktami przytłacza i sprawia, że człowiek czuje się jakiś taki wymemłany...chociaż i to wciąż nie jest dobre określenie. Ja zawsze po tego typu lekturach czuję się jakby mnie ktoś przeżuł, wypluł i jeszcze po mnie przejechał czymś mega dużym i strasznie ciężkim. Tak też czuję się i teraz. 

Sam Pivnik opowiada w przejmujący sposób o swoich wojennych doświadczeniach, co u mnie sprawiało, że nie raz moje oczy zachodziły się łzami. Było tak nie tylko dlatego, że w mojej głowie pojawiały się brutalne obrazy opisywane przez autora, ale także przypominały mi się opowieści dziadków o wojnie. Fakty z Ocalałego sprawiały, że przypomniało mi się chociażby jak babcia mówiła rozstrzelaniu mojego pradziadka przed jego własnym domem na oczach rodziny (w tym malutkiego synka)... Człowiek automatycznie zastanawia się jaką bestią trzeba być, żeby w taki sposób traktować ludzi? Co kryje się w człowieku, który w okrutny sposób katuje na śmierć mężczyznę tylko za to, że ma biegunkę. Mnie osobiście trudno jest uwierzyć w to, że człowiek może być tak bardzo pozbawiony uczuć, by móc znęcać się nad drugą istotą ludzką w taki sposób jaki jest opisany w Ocalałym. Podobno wojna potrafi wyciągnąć z człowieka to co najgorsze i jest czymś idealnym dla psychopatów...niestety jest w tym sporo prawdy. Chociaż może ona wyciąga z człowieka to jaki jest tak na prawdę? Nie chciałabym tego sprawdzać na własnej skórze. 
Z każdą kolejną publikacją na temat holocaustu coraz bardziej dociera do mnie tragizm i okrucieństwo tego co się wtedy działo. Niby o tym się wie, bo zawsze się o tym mówi, ale nikt nie przekazywał mi tego tak wprost. Dopiero w momencie, kiedy czyta się tak szczerą historię jak ta z powieści powyżej człowiek, uświadamia sobie, że chociażby kanibalizm i przemoc seksualna między więźniami wcale nie były czymś niecodziennym, w obozach zagłady takich jak Auschwitz...

4 komentarze:

  1. Co innego czytać o holokauście w podręcznikach szkolnych a co innego przeczytać wspomnienia ludzi którzy przeżyli piekło obozów zagłady, czy też obejrzeć dokument z autentycznymi fragmentami filmów nagranych przez nazistów. Wtedy dociera do człowieka, że to nie były postacie historyczne tylko tacy sami ludzie jak my, ja się cieszę, że żyję w takim miejscy i takim czasie, że nie muszę przeżywać podobnego koszmaru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Ja dodatkowo w liceum miałam okropną historyczkę i wszystko ograniczało się do dat i suchych faktów. Co innego jak czytam takie książki jak ta lub słucham relacji swoich dziadków.

      Usuń
  2. Mam tę książkę w planach od momentu, kiedy zobaczyłam ją w zapowiedziach wydawniczych :) takie książki są trudne, ale bardzo potrzebne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj i to bardzo, chociażby zwiększają świadomość tego co się stało, sprawiają, że ludzie pamiętają i mam nadzieję, że dzięki nim coś takiego się nie powtórzy.

      Usuń