czwartek, 30 maja 2013

"Milczenie. Tajne stosunki Kościoła Katolickiego z argentyńską dyktaturą wojskową. Od papieża Pawła VI do kardynała Bergoglia" Horacio Verbitsky

Dziś chcę Wam napisać o książce trudnej - trudnej, ale moim zdaniem bardzo ważnej, ponieważ jej autor podjął się opisania wydarzeń należących do ciemnych kart Kościoła Katolickiego. Takie tematy zawsze budzą kontrowersje, a opinii jest tyle ilu ludzi. O czym piszę? Chodzi mi o Milczenie. Tajne stosunki Kościoła Katolickiego z argentyńską dyktaturą wojskową. Od papieża Pawła VI do kardynała Bergoglia autorstwa Horacio Verbitsky'ego

Od Wydawcy: 
Gdy w 1979 roku Międzyamerykańska Komisja Praw Człowieka odwiedziła siedzibę Szkoły Mechanicznej Marynarki Wojennej (ESMA) w Buenos Aires, nie znalazła ani śladu po przetrzymywanych tam więźniach. Marynarka wojenna, z pomocą Kościoła, ukryła ich na wyspie Silencio, zwyczajowym miejscu wypoczynku kardynała arcybiskupa Buenos Aires. To jedyny znany na świecie przypadek obozu koncentracyjnego w posiadłości kościelnej. Do tajnych stosunków, jakie po blisko trzech dekadach ujawnia niniejsza książka, należą wpływy admirała Massery na papieża Pawła VI, podwójna gra ówczesnego prowincjała Towarzystwa Jezusowego Jorge Bergoglia, zaangażowanie nuncjusza apostolskiego, Pía Laghiego, i sekretarza ordynariatu polowego, Emilia Grassellego, w „program resocjalizacyjny” dla więźniów ESMA. W tej pasjonującej książce, którą czyta się jak najlepszy thriller, Horacio Verbitsky opisuje fascynację złem w instytucji, której zdeklarowanym celem jest czynić dobro.

Jedna z najbardziej dyskutowanych książek ostatnich miesięcy autorstwa sławnego publicysty tropiącego zbrodnie argentyńskiej junty. Autor odkrywa kontrowersyjne stosunki Kościoła z dyktaturą wojskową i opisuje fascynację złem w instytucji, której zdeklarowanym celem jest czynić dobro.




Ode mnie: 

Mnie osobiście zawsze zadziwia to jaki los ludzie potrafią zgotować sobie nawzajem - i to niezależnie od tego w jakich czasach mieszkają lub mieszkali. W powyższej publikacji zaskakuje fakt, że w instytucji, która deklaruje czynienie dobra wciąż znajdują się ludzie zdolni do czynów, które po prostu nie mają prawa zaistnieć. Opisywanie tejże sytuacji jest dla mnie aktem  godnej podziwu odwagi. Autor w swojej publikacji powołuje się nie tylko na słowa świadków, ale też przytacza dokumenty, do których udało mu się dotrzeć. 

Sytuacja, w której dochodzi do opisywanych przez Verbitsky'ego wydarzeń dla mnie jest nie do pomyślenia i sprawia, że w mojej głowie (i tak już wystarczająco uprzedzonej do KK) pojawia się jeszcze więcej dystansu, pytań i wątpliwości odnośnie do instytucji, która niegdyś była dla mnie bardzo ważna. Myślę, że zarówno agnostycy jak i ateiści dostaną dzięki Milczeniu... kolejny argument przemawiający za ich postawą, natomiast wielu z katolików będzie próbowało oswoić sobie w pewien sposób opisywane prze autora fakty chociażby przez racjonalizowanie nowo nabytych informacji, tudzież próby tłumaczenia ludzi zaangażowanych w cały proceder. Uważam, że takie publikacje są potrzebne, chociażby po to, żeby dać ludziom do myślenia i pomóc im w funkcjonowaniu, w katolickiej rzeczywistości. Moim zdaniem dzięki tego typu pozycjom każdy z katolików jest zmuszony do postawienia sobie pytania o to czy wierzy w idee głoszone przez KK i w jakim stopniu ciemna strona ludzi kościoła wpływa na jego postawę wobec wyznawanej religii. Osobiście uważam, że przy takich sprawach należy brać pod uwagę to, że w te złe wydarzenia wplątana jest tylko część ludzi, jednak wiele osób związanych z KK potrafi czynić wiele dobra. W końcu źli ludzie zdarzają się nie tylko w Kościele Katolickim...

Publikacja o stosunkach Kościoła Katolickiego z argentyńską dyktaturą wojskową jest pozycją trudną nie tylko dlatego, że traktuje o poważnym temacie, ale też dlatego, że laikowi takiemu jak ja ciężko jest zrozumieć jej treść, ponieważ łatwo jest pogubić się w faktach i nazwiskach bez uprzedniej znajomości zagadnienia. 

Myślę, że ukazywanie się książek o takiej tematyce jest ważne i niezbędne, ponieważ mamy prawo wiedzieć o tego typu procederach. Jednak każdy z nas powinien sam wyrobić sobie zdanie ich temat, a to głównie dlatego, że ilu ludzi tyle...światopoglądów, opinii i spostrzeżeń... Zatem każdy z nas będzie miał inny stosunek do faktów opisanych przez autora. 

20 komentarzy:

  1. Pisałam pracę magisterską m.in. o argentyńskiej dyktaturze. Jest to temat niewyobrażalnie trudny i mało jeszcze w Polsce znany. Myślę, że za sprawą wyboru kardynała Bergoglio na papieża, więcej ludzi usłyszy o tym co działo się w Argentynie w latach 80-tych (ciche przyzwolenie Zachodu, a nawet pomoc USA - Operacja Kondor). Tę książkę koniecznie muszę przeczytać, jeśli zainteresował Cię ten temat to ukazała się też książka "Mam na imię Victoria. Zaginione dzieci Argentyny", a Artur Domosławski poświęcił temu dyktaturze kilka rozdziałów w "Gorączce latynoamerykańskiej".

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam już o tej książce i chyba w końcu muszę po nią sięgnąć. Mam nadzieję, że przynajmniej lepiej zrozumiem to co się wtedy działo.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa pozycja. Sama nie mam praktycznie żadnej wiedzy na temat w niej opisany, mam więc nadzieję, że kiedyś trafi ona w moje ręce. Cieszę się, że takie książki się pojawiają. Mimo iż kościół często wielu rzeczy się wypiera, nie zmienia to faktu, że takie wydarzenia jednak miały miejsce. Dziękuję za wskazanie tej pozycji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - moim zdaniem trzeba o tym mówić, bo dzięki temu może się coś zmieni, bo w KK nie będą się czuć tak bezkarnie jak do tej pory.

      Usuń
  3. Wiesz, ja już tyle naczytałam się o różnych sprawkach Watykanu i KK, że już nic w tej materii mnie nie zdziwi. W każdej instytucji są ludzie źli i dobrzy ale jednak jak ktoś daje sobie prawo pouczania innych ludzi o moralności to sam powinien eliminować ze swego środowiska osoby, które przyczyniają się do nieszczęścia niewinnych osób. Ja z pewnością mogę powiedzieć, że jestem chrześcijanką ale nie katoliczką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jedyne co mogę o sobie powiedzieć w kwestii wiary to tylko to, że poszukuję, bo katoliczką przestałam być już dawno...

      Usuń
  4. Ja powiem tylko tyle- wierzyć mamy w Boga, nie w Papieża itp. Ludzie są omylni. Bóg nie!;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, ale to też kwestia tego jak się tego Boga postrzega. Osobiście uważam, że każdy z nas ma wybór czy bliżej mu do KK czy chociażby do Zielonoświątkowców.

      Usuń
  5. ehhhh. Mylisz pojęcia. Czy wypaczenia w funkcjonowaniu Kościoła, spowodowane ludzką ułomnością mają zachwiać wiarę w Boga. Czy to, że jakiś polityk, na szczycie władzy kradnie, sprawia że przestajesz kochać kraj? Natalia, mam wrażenie, że Ty obraziłaś się na Kościół, przez jakiegoś konkretnego księdza i teraz robisz z siebie ateistkę. Tą książkę mam w kolejce, więc do niej konkretnie się jeszcze nie odniosę.
    Mnie śmieszą zarzuty, "Spotkałam złego księdza, jak mam wierzyć w taki Kościoł, jak mam wierzyć w takiego Boga" bo jak pisze Sisi wierzysz w Boga a nie w ludzi, którzy Go tylko i aż reprezentują, również w ograniczonym zakresie.
    A ze swej strony gwarantuję Ci, ze JEŚLI tylko będziesz chciała się rozglądnąć znajdziesz cudownych księży, który uosabiają ewangeliczne ideały. Ale trudniej jest w człowieka uwierzyć, łatwiej atakować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiek - ja osobiście uważam, że nie znasz dokładnie mojego zdania i zbyt pochopnie wyciągasz wnioski. Owszem spotkałam kilku złych księży i przez to zaczęłam się zastanawiać nad tym w co wtedy wierzyłam. Teraz wygląda to trochę inaczej niż wtedy. Zresztą sama napisałam, że źli ludzie zdarzają się wszędzie, a każdy powinien sam stwierdzić czy wierzy w to co jest głoszone w KK czy patrzy na księży - może nie dosłownie, ale utrzymane było w tym tonie.

      Usuń
    2. Nie twierdzę, że znam w 100%, ale rozmawiałyśmy i czytałam kilka Twoich wpisów. I na tym buduję swoje zdanie. Jeśli Ty utożsamiasz antyklerykalizm z ateizmem, to sorry dla mnie sprawa jest jasna. Ok ateizm, agnostycyzm i antyklerykalizm są modne, ale mimo wszystko wymagają przemyśleń i widzy. U Ciebie widzę raczej focha. A dla mnie jest to niepoważne. Ale ja szanuję Twoje zdanie oraz Twoje konstytucyjne prawa. I tyle.

      Usuń
    3. Może i tak, ale mimo wszystko uważam, że byt łatwo wyciągasz zdanie na ten temat, bo akurat od jakiegoś czasu staram się otworzyć na pewne rzeczy, zdobywać więcej wiedzy i rozmawiać z ludźmi - również księżmi. Był czas na focha (jak to określasz) i gadanie bez pokrycia w działaniu, a teraz jest czas na zebranie się do kupy i zrobienie coś z tematem.

      Usuń
    4. Wyciągam wniosek, zdanie mam ;)

      Dobrze, że rozmawiasz, tylko że to musi być dialog, nie obrzucanie kogoś oskarżeniami, bo tak daleko się nie zajdzie. Trzeba czytać, szukać i obserwować, rozmawiać też, ale nie każdy interlokutor jest dobry. Wszystkie formy poznania są ułomne, naznaczone subiektywizmem, to co do jednego trafia, innego odrzuci. Nie będę Ci moralizować tutaj, jak chcesz możemy się spotkać i pogadać, bo dla mnie wciąż jest tajemnicą jak zrażając się do księzy i ich czynów mogłaś przestać wierzyć w Boga. Bo to jest dla mnie dziwne.
      Poizdrawiam

      Usuń
    5. Masz rację, ale to nie znaczy, że mamy przestać szukać odpowiedzi na pytania, które nas nurtują. Mam nadzieję, że ja w końcu kiedyś ogarnę ten temat na jakimś przyzwoitym poziomie.

      Usuń
    6. A gdzie ja napisałam, że trzeba przestać?

      Usuń
    7. W pewnym momencie odebrałam Twoje słowa jakby pewne rzeczy były niemożliwe...ale wiesz każdy czasem interpretuje czyjeś słowa po swojemu

      Usuń
    8. Hmmm wyraźnie napisałam, że pochwalam poszukiwana, a doradzam tylko ostrożność z wyborem środków.

      Czytaj ze zrozumieniem ;)

      Usuń
    9. Jak widać wciąż jeszcze zdarzają mi się problemy;p

      Usuń
  6. Zdecydowanie ta książka jest trudna, ale jeśli ktoś interesuje się ciemnymi kartami z życia kościoła, to pozycja jak najbardziej ;) ja sobie odpuszczę, wystarczy, że muszę patrzeć na kłamstwa mojego proboszcza ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w przyszłości chyba też odpuszczę sobie tego typu książki, chociaż są ważne i potrzebne.

      Usuń