wtorek, 9 kwietnia 2013

w trosce o własne zdrowie psychiczne...


W moim życiu następuje wiele zmian. Ostatnio żyję dość intensywnie i czasem nie wyrabiam na zakrętach. Nie widać końca tych zmian, dlatego też zwracam uwagę na to, żeby zadbać o dwoje zdrowie psychiczne. 
Kiedy tylko mogę sięgam po książkę. Czytanie zawsze sprawiało, że uciekałam do innego świata i odrywałam się od swojej codzienności - niezależnie jaka by ona była. 
W ostatni weekend robiłam jeszcze oponki;] Muszę przyznać, że trochę ryzykowałam, bo robiłam je pierwszy raz i to całkiem sama, ale na szczęście nie jest to coś trudnego, więc jak na pierwszy raz wyszło całkiem nieźle;). Do tego próbowała je moja mama i mój chłopak i oboje żyją - co więcej nie mówili, żeby mieli jakieś problemy po ich zjedzeniu, więc traktuję to jak plus;]. 
Co do książki, którą widzicie na zdjęciu obok, to nie martwcie się - recenzja będzie najpóźniej w przyszłym tygodniu, ale ze względu na to, że jest z innego gatunku od tych, które najchętniej czytam, to czyta mi się oporniej (co nie znaczy, że np. jest mniej ciekawa, albo mniej wartościowa). 
Do tego zaczęłam uczyć się niemieckiego - a raczej powtarzać materiał, który już miałam przerabiany i myślę, że zacznę sobie powoli rozszerzać swoją wiedzę;). 
Jeżeli macie ochotę mogę Wam pisać o moich postępach, o tym z czego korzystam i jak mi idzie - przy okazji mogę Wam recenzować materiały do nauki języka itp...
Poza tym ostatnio coraz bardziej mam ochotę na regularne uprawianie jakiegoś sportu...macie może pomysły jak się do regularności zmotywować?


Poza tym w moim domu poza mną i moją współlokatorką przebywa również coś żyjącego, co ku zdziwieniu mojej mamy jeszcze nie padło;)

Mam nadzieję, że niebawem do pary będzie kolejny...tylko fioletowy, ale muszę go "wytargać" od rodziców, którzy przygarnęli kwiatka, kiedy mieszkałam poza domem, a na mieszkaniu byli inni lokatorzy niż ja;)...A Ela jest prezentem i na szczęście podlewa się ją raz na tydzień...mam nadzieję, że Maniek dołączy do niej niebawem;) Hmm...tak poza tym czy to nie jest dziwne, że daje się imiona swoim kwiatom?

17 komentarzy:

  1. hm.. w sumie nie bardziej niż to że lubią muzykę a jak się im śpiewa lub do nich mówi to podobno szybciej rosną xp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak słyszałam i o dziwo czasem mówię do tego kwiatka, a i przy mnie muzyki też się osłucha;]

      Usuń
  2. Ela i Maniek - czyżby Epoka lodowcowa? :D
    A niemiecki bardzo lubię, robiłam licencjat z germanistyki. Znasz magazyn Deutsch Aktuell? - bardzo fajny i pomocny w nauce języka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie:), inspiracją do imion była Epoka Lodowcowa...maniek już był, a jak pojawił się drugi taki sam kwiatek, to siłą rzeczy Ela nasunęła mi się sama;)
      A Deutsch Aktuell znam i mam sporo tego w domu...zamierzam znowu zacząć to prenumerować, bo jest na prawdę fajny;)
      Co do niemieckiego to cieszę się, że chociaż jedna osoba tu lubi ten język:)

      Usuń
  3. Wcale nie dziwne - urocze!
    Zycze troche oddechu na najblizszy czas.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z pewnością w świecie tak skomplikowanym powinno się znaleźć czas na jeden oddech i czemu wtedy nie czytać książki. Lepsze to od patrzenia w okno czy oglądania programów w telewizji. Z własnego doświadczenia wiem, że faktycznie odpoczywasz i nabierasz dystansu do spraw, które Ciebie przerastają. Znajdujesz wyjście tam, gdzie go wcześniej nie dostrzegałeś. Co do sportu proponuje regularne wycieczki rowerowe np. z chłopakiem, dobrze też wpływa na poprawę nastroju trenowanie sportów walki. Pozdrawiam serdecznie, a oponki wyglądają wyśmienicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet dzisiaj był już u mnie i rozmawialiśmy o tym gdzie można pojechać rowerem;]...tylko muszę się w takowy zaopatrzyć;). Co do innych sportów zdecydowałam się na pływanie, bo to lubię, tylko zmobilizować się jest mi ciężko;]

      Usuń
  5. Oponki świetnie wyglądają na zdjęciu, więc pewnie równie dobrze smakują :) Z niecierplwością czekam na zapowiedzianą recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak - były dobre więc szybko się skończyły:(, ale zamroziłam sobie pół ciasta jak je robiłam więc jak coś tylko rozmrozić i je sobie zrobić:)).

      Usuń
  6. Książkę na zdjęciu bardzo, bardzo chcę przeczytać. Czekam na jej recenzję z niecierpliwością. Niemieckiego nie lubię od czasów szkolnych...jest taki ciężki. Co do sporów to staram regularnie się ruszać, mam w domu rower treningowy i stepper i polecam. I oczywiście, kiedy już pogoda przestanie być taka kapryśna długie spacery obowiązkowo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak - szczerze mówiąc to ja też czekam na stabilizacje w pogodzie - to wiele ułatwi:)

      Usuń
  7. Świat wykreowany w książkach to jedyna rzecz, dla której codziennie wstaje (no moze przesadzam). Ale zrobiłas mi smaka na te oponki, musze namowic mame zeby mi zrobila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz za mną chodziły ze dwa dni, a że mieszkam sama to zdecydowałam się na karkołomne zadanie i zrobiłam je sama:D. Jak człowiek ma chcice to potrafi...a u mnie było ryzyko, bo nie mam ręki do pieczenia, ale na szczęście ciasto na nie nie jest trudne, więc dałam jakoś radę;))

      Usuń
  8. Oponki wyglądają niezwykle apetycznie, ja nadaje imiona roślinkom których nie lubię np. terminator. To jak nazywałam pewien kaktus raczej nie nadaje się do druku ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I faktycznie są dobre, co mnie niezmiernie cieszy i z czego jestem dumna, bo robiłam je pierwszy raz. I to całkiem sama:D

      Usuń
  9. Bardzo ciepły blog, bardzo przyjemnie się go czyta. Zaintrygowała mnie Twoja wiara w karmę, powracające dobro i zło, dlatego zapraszam na mojego bloga i zapoznania się z techniką, która sprawia, że mój każdy dzień i cały świat jest lepszy chociaż o pół procenta - www.malgo-pisze.blogspot.com , pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń