Przejdź do głównej zawartości

Cztery rzeczy, które czynią moje życie przyjemniejszym...

W moim życiu niejednokrotnie był taki czas, kiedy każdy dzień pod rząd miałam wypełniony po brzegi zajęciami. Dlatego też musiałam nauczyć się ładować własne baterie, a w czasach kiedy muszę dać z siebie więcej wypracowałam sobie mechanizmy, które pomagają mi przetrwać - są to drobne rzeczy, które mają za zadanie dodać mi trochę energii lub obudzić po zbyt krótkim śnie. Dziś chciałabym się z Wami podzielić moimi sposobami, które niejednokrotnie mi pomogły. 

I. Dodatkowa dawka cukru;]

W zeszłym tygodniu często nie miałam czasu podrapać się w nos, a ze zmęczenia padałam niemalże od razu po wejściu do domu.  Bywały momenty, w których potrzebowałam dawki cukru dzięki, która postawiłaby mnie na nogi i dodała energii lub po prostu pomogła przetrwać. Kiedy byłam dziś na mieście i weszłam do jednego z supermarketów, w celu zrobienia zakupów do domu zobaczyłam, że jest możliwość zakupu żelków na wagę, co przywołało bardzo pozytywne wspomnienia z Belgii. To spowodowało, że kupiłam sobie trochę i mam nadzieję, że starczą mi na długo mimo to, że nie wzięłam ich wiele. W Brukseli poznałam też smak czekolady z prażonymi słonymi migdałami, dlatego też kiedy Alpen Gold wprowadziło czekoladę migdał lekko solony i chrupek lekko solony postanowiłam spróbować;). W Belgii jadłam to połączenie w czekoladzie deserowej, a w tym przypadku wygląda na to, że jest mleczna, ale może nie będzie tragedii;). Kurczę, ja to jednak sentymentalna jestem;p. II. Sen i odpoczynekKiedyś miałam tak, że mój tydzień był wypełniony po brzegu od poniedziałku do niedzieli. Nie umiałam sobie odpuścić wielu rzeczy i często podwyższałam sobie poprzeczkę. To własnie wtedy nauczyłam się, żeby w czasach wzmożonej aktywności czasem robić sobie dzień, kiedy odpuszczam część obowiązków, albo olewam je wszystkie. Naturalnie nie zawsze można sobie na to pozwolić, ale to bardzo dobrze mi robi i kiedy wracam do zajęć wykonuję je z większą chęcią i nową energią;). Teraz kiedy nie studiuję ani dziennie ani zaocznie mam ułatwioną sprawę, bo zwykle mogę sobie wykorzystać weekend jak tylko mi się podoba. Dlatego też spałam dzisiaj do 10;). Sobota i niedziela to również dni, w ciągu których mogę poświęcić sobie więcej uwagi niż na tygodniu, co bardzo mi odpowiada i dobrze robi mojemu samopoczuciu. 
III. Spotkania z ludźmiNauczyłam się cenić spotkania ze znajomymi - nawet jeżeli mam za sobą intensywny dzień. Pamiętam jak mieszkałam jeszcze w Warszawie i robiłam kurs aktywizacji zawodowej, a później szukałam pracy; z dziewczynami wypuszczałam się na spacer w celu zresetowania się. To bardzo dobrze mi robiło, dlatego też teraz jeżeli mam możliwość wyjścia nawet na tygodniu to chętnie z niego korzystam. Jakiś czas temu nawet zgadaliśmy się ze znajomymi i zorganizowaliśmy sobie topienie Marzanny i ognisko. I mimo to, że zachowywaliśmy się jak dzieci z podstawówki, to mam wrażenie, że każdemu z nas było to potrzebne, bo dzięki temu mogliśmy trochę odreagować.
IV. MuzykaZawsze mnie uspakajała, dodawała energii, pocieszała, pozwalała zasnąć, przeżywać własne emocje itd. Do dziś lubię siadać na własnym łóżku ze słuchawkami na uszach i kubkiem kawy w ręku i patrząc się w okno pozwalam uspokoić się własnym myślom i własnemu ciału.  To zaskakujące do jakich wniosków potrafię wtedy dojść...
A Wy jakie macie sposoby na uspokojenie się? Co Wam sprawia przyjemność po ciężkim dniu/tygodniu? Macie coś co pomaga Wam przetrwać ciężkie chwile? 

Komentarze

  1. Lubię pospać, pograć w durne gry i poczytać. Czekoladę też lubię, ale ta mnie ostatnio nie uspokaja, a raczej w poczucie winy wpędza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie mnie poniekąd też, ale mam więcej ruchu ostatnio, więc szybko się rozgrzeszam;)

      Usuń
  2. Ahh te słodycze ;) Ja się jednak odzwyczaiłam. Gorzka czekolada w szafce napoczęta od kilku miesięcy leży :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też słodycze długo leżą, a to taki zapas na czarną godzinę;)

      Usuń
  3. Mnie uspokaja jedzenie. :) Oczywiście, pomaga mi też sen i dobra lektura, ale jedzenie i tak jest na pierwszym miejscu. A ponieważ zamartwiam się często, to i jem nieustannie, najchętniej czekoladę (tak ze dwie tabliczki na dzień, czasem więcej, czasem mniej). :)

    Pozdrawiam ciepło,
    kasjeusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz, ja czasem też tak mam, ale na jak już to jestem w stanie zjeść tylko jedną tabliczkę czekolady na dzień, która mi starczy na dłuugo;)

      Usuń
  4. Mam kilka sposobów na uspokojenie i stosuję je na przemian:
    - rozmowa z przyjacielem, lub kimś bliskim (to zawsze pomaga)
    - muzyka (zwykle mówię wtedy, że chcę zagłuszyć myśli)
    - ulubiony serial komediowy lub kabaret (śmiech jest dobrym odstresowaniem. Jeśli ktoś mnie dobrze zna, to wie, że konkretny tytuł odpowiada konkretnemu stopniowi mojego zdenerwowania)
    - książka
    - techniki dobrego oddychania (stosuję od niedawna i nie zawsze działa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jakoś nie zawsze rozmawiam z kimś bliskim o problemach. Ludzie już wiedzą, że jak już z kimś o czymś rozmawiam to musi mi być już na prawdę źle.

      Usuń
  5. Widzisz jak malo potrzeba do szczescia! :) mam podobne wymagania do twoich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno małe rzeczy cieszą najbardziej;)

      Usuń
  6. Hmmm, ja zazwyczaj lubię ten moment, kiedy czekam, aż kawa wystygnie mi na tyle, by być zdatną do picia ;) ten mini wolny czas poświęcam zazwyczaj na czytanie, albo snucie refleksji. Ze znajomymi kontakt mam praktycznie non stop, oczywiście poza sesją, kiedy wszystko trzeba ukrócić ;/ a słuchanie muzyki to dla mnie taki gratis do godzinnej, męczącej podróży do domu, kiedy mogę się wyluzować i nie myśleć o czekających na mnie zadaniach ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Większość moich sposobów jest podobna do twoich oprócz spotykania się z ludźmi, by się odprężyć i uspokoić muszę pobyć sama. A i do 10 nie potrafię spać, zazwyczaj budzę się wypoczęta przed 5 rano, nawet w weekendy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ja zwykle też jestem rannym ptaszkiem, no chyba, ze miałam cięzki tydzień jak ostatnio. Wtedy potrafię długo spać, bo muszę odespać;)

      Usuń
  8. - szczypta kota
    - garść psa
    - szklanka konia
    Wymieszać i gotowe.
    A no może jeszcze: czekolada i i kawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz;), a ja od długiego czasu wybieram się do stadniny koni i wybrać się nie mogę;p

      Usuń
    2. Mam to szczęście, że widuje konie co najmniej 5 razy dziennie, bo mam swoje własne :D

      Usuń
    3. ojej, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę...

      Usuń
  9. muzyka i słodycze to także moje słabości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, chyba wielu z nas ma takie słabości;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Lioele V-Line Waterdrop Sleeping Pack, maska całonocna.

Jakiś czas temu kupiłam maskę do twarzy Lioele V-Line Waterdrop Sleeping Pack. Jest to całonocna maseczka do twarzy w postaci lekkiego żelu. Zawiera wiele ekstraktów roślin alpejskich, które dogłębnie pielęgnują i nawilżają skórę. Specjalna formuła zapewnia szybkie wchłanianie nie pozostawiając lepkiej warstwy na skórze. Powyższa maska ma za zadanie regenerować naszą skórę nocą i sprawiać, że rano nasza cera wygląda na wypoczętą i zdrową. Maseczka jest odpowiednia do każdego typu cery - szczególnie suchej i zmęczonej. 
Sposób użycia:  maseczkę nakładać wieczorem, przed pójściem spać, produkt rozprowadzać po całej twarzy delikatnie masując, nie zmywać - pozostawić na całą noc. 
Już od dawna chciałam wypróbować jakąś całonocną maskę, bo wiem, że są takie, które na prawdę potrafią zdziałać cuda. Dlatego też, kiedy robiłam zakupy w jednym ze sklepów internetowych, w którym je najczęściej robię i zobaczyłam taką maskę bez wahania po nią sięgnęłam. Ten produkt ma przyjemny, delikatny zapach, k…

Zapraszam na konkurs:)

Grudzień jest miesiącem, w którym ludzie obdarowują się prezentami. Sprzyja temu nie tylko data 6.12, ale też Wigilia. I mnie nadarzyła się okazja, żeby obdarować jednego/jedną z Was czymś, o czym ostatnio zdarza mi się pisać. A mianowicie audiobookiem.  Mam dla Was Opowieści niesamowite autorstwa Edgara Allana Poe. 

Muszę przyznać, że sama przyczajam się na tego audiobooka, bo odpowiada mi nie tylko autor, ale również lektor:) Co trzeba zrobić? To proste. Trzeba tylko odpowiedzieć na pytaniedlaczego warto słuchać audiobooki? Tylko jest haczyk.  Macie mnie zaskoczyć - formą odpowiedzi, argumentami, albo czymkolwiek innym. Zwycięzcą będzie ten, kto wykaże się największą pomysłowością:) 
Jak dostaniecie audiobooka? Z racji tego, że fundatorem nagrody jest serwis Audeo, dostaniecie na maila kod na darmowego audiobooka razem z instrukcją jak z niego skorzystać:)
Jeżeli macie konto na Facebooku będzie mi miło jak mnie polubicie: >>>KLIK<<<. Nie jest to warunek konieczny, al…

Soap & Glory oraz Urban Decay dostępne już w Polsce;)

Witajcie;)
Dzisiaj chciałabym Wam napisać słów kilka o moim ostatnim odkryciu sklepowym;].Otóż ostatnio znalazłam sklep Glam Beauty (http://glambeauty.pl/), a właściwie to on znalazł mnie, ale to długa i nudna historia, więc nie będę nią Was katować;]. Powyższy sklep w asortymencie ma kosmetyki z Anglii, które do tej pory w Polsce nie były dostępne. Chodzi mi przede wszystkim o Urban Decay oraz Soap & Glory. Piszę o tym, bo być może jest wśród Was ktoś, kto chciałby sobie coś wypróbować, a nie ma dostępu do wyżej wspomnianych kosmetyków;). 
Ci z Was, którzy śledzą mnie na Facebooku wiedzą, ze wczoraj dostałam przesyłkę z tajemniczą zawartością, która była nie tylko dobrze i bezpiecznie zapakowana, ale po tym jak już ją wyjęłam z tych wszystkich wiórek i folii moim oczom ukazało się to: 

Czyż nie uroczo zapakowane? Niczym gigantyczny cukieras, albo opakowanie ciastek z odpustu, które kojarzą mi się z dzieciństwem :D.

Przesyłkę miałam dostać już w piątek, ale niestety kurier nawalił i z…

Silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

Bardzo chętnie sięgam po kosmetyki koreańskich firm. Dlatego też jakiś czas temu sięgnęłam po silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

To serum zawiera wyciąg z kawioru oraz jemioły. Producent podaje, że ten produkt doskonale ujędrnia skórę, wygładza drobne linie i nierówności, redukuje zmarszczki mimiczne, neutralizuje działanie wolnych rodników oraz opóźnia proces starzenia się skóry. 

Z racji tego, że w moim wieku trzeba już stosować pewne środki zapobiegawcze zdecydowałam się wypróbować powyższe serum. Do tej pory niemalże w 100% miałam bardzo dobre doświadczenia z koreańskimi kosmetykami. Jednakże tym razem trafiłam na produkt, który z moją skórą nie robi totalnie nic. Nie zauważyłam nawet minimalnych zmian na mojej skórze, a produkt zaraz po rozprowadzeniu się wchłaniał nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. 

Zatem 69 zł. poszło się paść, a szkoda. Nie wiem może trafiłam na serum, na które moja skora nie …

Biszkopt z bitą śmietaną i borówkami.

Pisząc ostatnią notkę, pośrednio zainspirowałam się x. Janem, który obok życia lubił smakować również jedzenie. To mnie poniekąd zmotywowało, żeby w końcu zacząć korzystać z moich książek kucharskich i w końcu przestać czekać na lepszy moment czy więcej czasu ;). No i popełniłam ciasto.

 Składniki:
Biszkopt:
200 g drobnego cukru, 180 g mąki,8 jajek,sól.Nadzienie: 500 ml śmietanki 30% z Biedronki,cukier puder lub nieco zwykłego cukru - do smaku, 500 g borówek

Przygotowanie:  Białka oddzielić od żółtek. Do białek dodać szczyptę soli i ubić je mikserem na sztywno. Ciągle miksując, powoli dodawać cukier, a potem po jednym żółtku. Zmniejszyć obroty i powoli dodawać mąkę zmieszaną ze szczyptą soli. Ciasto przełożyć do formy o średnicy ok. 23 cm. i piec ok. 40 min. w temperaturze 175*C. Upieczony biszkopt ostudzić i przeciąć w poprzek na pół. Śmietankę ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodać cukier puder lub cukier. Ubitą śmietankę z cukrem pudrem podzielić na dwie porcje. Jedną porcją przełoży…

M. Elsberg, "Zero"

Marc Elsberg to pisarz, którego nie sposób nie znać. Ja swoją przygodę z twórczością tego Pana zaczęłam od"BlackOut" i zapadła w moją pamięć na tyle, że wiedziałam, iż ukarze się jakaś kolejna Jego książka na pewno po nią sięgnę. 
Jednak "Zero" czekało na swoją kolej bardzo długo zanim po nie sięgnęłam. Jednak tak jak myślałam ta historia wywołała we mnie mnóstwo emocji.




Akcja powieści rozgrywa się w Londynie, gdzie podczas pościgu zostaje zastrzelony młody chłopak. Cynthia Bonsanth - dziennikarka i matka przyjaciółki chłopca usiłuje wyjaśnić jego śmierć. Trop wiedzie do popularnej platformy internetowej specjalizującej się w gromadzeniu i analizowaniu danych, obiecując swoim użytkownikom, lepsze, obfitujące w sukcesy życie. Równolegle oczy ludzi z całego świata są skierowane na poszukiwania "Zero", który stał się sprawcą niemałego zamieszania. I to właśnie on ostrzega dziennikarkę przed niebezpieczeństwem.

Każdy z nas jest obecny w Sieci. W Internecie nie t…

Holika Holika, After Taking a Trip.

Raz na jakiś czas, w miarę możliwości robię sobie zapasy maseczek koreańskich w płacie, które zużywam na bieżąco. Często te maski ratują mnie w kryzysowych sytuacjach i tak było w momencie, kiedy wróciłam z naszego wyjazdu nad morze ze skórą wołającą o pomstę do nieba. 
Wtedy w nieco bardziej specjalnej pielęgnacji niż na co dzień użyłam m. in. maskę ATER TAKING A TRIP z Holika Holika
Jest to maska rewitalizująca, która ma za zadanie nawilżyć oraz zrewitalizować naszą skórę po wycieczce. Ekstrakt z pomidora, kiwi, pomarańczy oraz kokosu rozjaśnia przebarwienia, odżywia i dodaje blasku zmęczonej cerze. 
Najbardziej zależało mi na nawilżeniu skóry oraz sprawieniu, żeby wyglądała zdrowiej. Moja skóra na twarzy była nie tylko zmęczona, ale także nieco podrażniona, więc zależało mi, aby również ją nieco wyciszyć. Powyższa maska może nie rozjaśniła mi przebarwień (które i tak są nieliczne), ale skutecznie nawilżyła moją skórę i sprawiła, że wróciła do zadowalającej formy. Na pewno będę do ni…

Pilaten, maską pod oczy - Girl Seaweed eye Mask

Skóra pod oczami jest bardzo delikatna i dlatego wymaga odpowiedniej troski. To właśnie te okolice starzeją się najszybciej. Naprzeciw potrzebom skóry wokół oczu wychodzi m. in. marka Pilaten wraz ze swoją maską pod oczy - Girl Seaweed eye Mask
Liście z wodorostów są bogate w witaminy, przeciwutleniacze oraz minerały.Zawarty w masce ekstrakt z wodorostów dogłębnie nawilża skórę i opóźnia jej starzenie. Maska skutecznie rozjaśnia skórę, likwidując cienie pod oczami. Skóra ma pozostać nawilżona i odżywiona przez długi czas, co niweluje obrzęki, poprawia jędrność oraz wygładza zmarszczki. 
Stosowanie: 
Po oczyszczeniu i wysuszeniu twarzy należy nałożyć na skórę pod oczami płatki żelowe i pozostawić na ok. 25 min. 
Producent zaleca, że aby uzyskać najlepszy efekt należy stosować tą maskę raz w tygodniu. 
Skład:
Skład: Water, Glycerin, chondrus Crispus Powder (Seaweed), Xantan Gum, Polysorbate 20, Collagen, Sodium Hyaluronate, Pearl Powder, Butanediol, Rosa Rugosa Flower Oil, Sargassum Pallidu…

Vis Plantis, olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltu.

Olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltuz Vis Plantis trafił do mnie w jednym z beautybox'ów. Inaczej pewnie jeszcze długi czas nie trafiłby do mojej kosmetyczki - tym bardziej, że wcześniej nie znałam tej marki. 
Olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltuz Vis Plantis - opis produktu. 
Olejek różany z nasion królowej kwiatów symbolu miłości, siły i piękna ma przeciwdziałać starzeniu się skóry. Jest bogaty w niezbędne kwasy tłuszczowe - kwas linolowy, linolenowy. Zawiera również witaminy. Ten kosmetyk sprzyja regeneracji skóry i odżywia ją. Ma również wygładzać zmarszczki oraz zapobiegać powstawaniu nowych. Podobno ma również łagodzić blizny i przebarwienia. Nawilża, odświeża, poprawia elastyczność i jędrność skóry. 
Polecany jest do wszystkich typów cery - zwłaszcza zniszczonej, z uszkodzeniami, suchej, wrażliwej, dojrzałej i skłonnej do zmarszczek.
Olejek różany z olejkiem macadamia do twarzy i dekoltuz Vis Plantis  - moja opinia. 
Tego olejku używam głównie…

Mój sposób na przesuszone włosy.

Kilka miesięcy temu zapragnęłam radykalnej zmiany koloru na włosach. Z niemalże czarnych włosów zmieniłam je na rudy przechodzący w blond. Wtedy szczególnie na końcówkach, które stały się najjaśniejsze wystąpił problem, którego do tej pory nie miałam, a mianowicie przesuszone włosy. Trzeba było coś z tym zrobić. 

W pierwszym odruchu sięgnęłam po zasoby kosmetyczne, które już miałam i o dziwo, które się sprawdziły :). 
1. Isana Hair, odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych. 

Jest to odżywka wzbogacona wyciągiem z bawełny, co ma zapewnić suchym i zniszczonym włosom odpowiednią dawkę wilgoci. W wyniku pielęgnacji tą odżywką nasze włosy mają odzyskać połysk. 
Ta odżywka leżała u mnie dość długo, bo nie mogłam się przekonać do jej używania. Pierwszy raz sięgnęłam po nią jeszcze przed farbowaniem, ale wtedy moje włosy były w tak dobrym stanie, że po prostu je obciążała. Jednak kiedy farbowanie je przesuszyło i moja dotychczasowa pielęgnacja włosów zaczęła zawodzić sięgnęłam po nią …

Popularne posty z tego bloga

Silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

Bardzo chętnie sięgam po kosmetyki koreańskich firm. Dlatego też jakiś czas temu sięgnęłam po silnie skoncentrowany, przeciwzmarszczkowy krem wodny (serum) z It's Skin z serii POWER 1O FORMULA WR EFECTOR

To serum zawiera wyciąg z kawioru oraz jemioły. Producent podaje, że ten produkt doskonale ujędrnia skórę, wygładza drobne linie i nierówności, redukuje zmarszczki mimiczne, neutralizuje działanie wolnych rodników oraz opóźnia proces starzenia się skóry. 

Z racji tego, że w moim wieku trzeba już stosować pewne środki zapobiegawcze zdecydowałam się wypróbować powyższe serum. Do tej pory niemalże w 100% miałam bardzo dobre doświadczenia z koreańskimi kosmetykami. Jednakże tym razem trafiłam na produkt, który z moją skórą nie robi totalnie nic. Nie zauważyłam nawet minimalnych zmian na mojej skórze, a produkt zaraz po rozprowadzeniu się wchłaniał nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. 

Zatem 69 zł. poszło się paść, a szkoda. Nie wiem może trafiłam na serum, na które moja skora nie …

Biszkopt z bitą śmietaną i borówkami.

Pisząc ostatnią notkę, pośrednio zainspirowałam się x. Janem, który obok życia lubił smakować również jedzenie. To mnie poniekąd zmotywowało, żeby w końcu zacząć korzystać z moich książek kucharskich i w końcu przestać czekać na lepszy moment czy więcej czasu ;). No i popełniłam ciasto.

 Składniki:
Biszkopt:
200 g drobnego cukru, 180 g mąki,8 jajek,sól.Nadzienie: 500 ml śmietanki 30% z Biedronki,cukier puder lub nieco zwykłego cukru - do smaku, 500 g borówek

Przygotowanie:  Białka oddzielić od żółtek. Do białek dodać szczyptę soli i ubić je mikserem na sztywno. Ciągle miksując, powoli dodawać cukier, a potem po jednym żółtku. Zmniejszyć obroty i powoli dodawać mąkę zmieszaną ze szczyptą soli. Ciasto przełożyć do formy o średnicy ok. 23 cm. i piec ok. 40 min. w temperaturze 175*C. Upieczony biszkopt ostudzić i przeciąć w poprzek na pół. Śmietankę ubić na sztywno. Pod koniec ubijania dodać cukier puder lub cukier. Ubitą śmietankę z cukrem pudrem podzielić na dwie porcje. Jedną porcją przełoży…

M. Elsberg, "Zero"

Marc Elsberg to pisarz, którego nie sposób nie znać. Ja swoją przygodę z twórczością tego Pana zaczęłam od"BlackOut" i zapadła w moją pamięć na tyle, że wiedziałam, iż ukarze się jakaś kolejna Jego książka na pewno po nią sięgnę. 
Jednak "Zero" czekało na swoją kolej bardzo długo zanim po nie sięgnęłam. Jednak tak jak myślałam ta historia wywołała we mnie mnóstwo emocji.




Akcja powieści rozgrywa się w Londynie, gdzie podczas pościgu zostaje zastrzelony młody chłopak. Cynthia Bonsanth - dziennikarka i matka przyjaciółki chłopca usiłuje wyjaśnić jego śmierć. Trop wiedzie do popularnej platformy internetowej specjalizującej się w gromadzeniu i analizowaniu danych, obiecując swoim użytkownikom, lepsze, obfitujące w sukcesy życie. Równolegle oczy ludzi z całego świata są skierowane na poszukiwania "Zero", który stał się sprawcą niemałego zamieszania. I to właśnie on ostrzega dziennikarkę przed niebezpieczeństwem.

Każdy z nas jest obecny w Sieci. W Internecie nie t…