Cztery rzeczy, które czynią moje życie przyjemniejszym...

W moim życiu niejednokrotnie był taki czas, kiedy każdy dzień pod rząd miałam wypełniony po brzegi zajęciami. Dlatego też musiałam nauczyć się ładować własne baterie, a w czasach kiedy muszę dać z siebie więcej wypracowałam sobie mechanizmy, które pomagają mi przetrwać - są to drobne rzeczy, które mają za zadanie dodać mi trochę energii lub obudzić po zbyt krótkim śnie. Dziś chciałabym się z Wami podzielić moimi sposobami, które niejednokrotnie mi pomogły. 

I. Dodatkowa dawka cukru;]

W zeszłym tygodniu często nie miałam czasu podrapać się w nos, a ze zmęczenia padałam niemalże od razu po wejściu do domu.  Bywały momenty, w których potrzebowałam dawki cukru dzięki, która postawiłaby mnie na nogi i dodała energii lub po prostu pomogła przetrwać. Kiedy byłam dziś na mieście i weszłam do jednego z supermarketów, w celu zrobienia zakupów do domu zobaczyłam, że jest możliwość zakupu żelków na wagę, co przywołało bardzo pozytywne wspomnienia z Belgii. To spowodowało, że kupiłam sobie trochę i mam nadzieję, że starczą mi na długo mimo to, że nie wzięłam ich wiele. W Brukseli poznałam też smak czekolady z prażonymi słonymi migdałami, dlatego też kiedy Alpen Gold wprowadziło czekoladę migdał lekko solony i chrupek lekko solony postanowiłam spróbować;). W Belgii jadłam to połączenie w czekoladzie deserowej, a w tym przypadku wygląda na to, że jest mleczna, ale może nie będzie tragedii;). Kurczę, ja to jednak sentymentalna jestem;p. II. Sen i odpoczynekKiedyś miałam tak, że mój tydzień był wypełniony po brzegu od poniedziałku do niedzieli. Nie umiałam sobie odpuścić wielu rzeczy i często podwyższałam sobie poprzeczkę. To własnie wtedy nauczyłam się, żeby w czasach wzmożonej aktywności czasem robić sobie dzień, kiedy odpuszczam część obowiązków, albo olewam je wszystkie. Naturalnie nie zawsze można sobie na to pozwolić, ale to bardzo dobrze mi robi i kiedy wracam do zajęć wykonuję je z większą chęcią i nową energią;). Teraz kiedy nie studiuję ani dziennie ani zaocznie mam ułatwioną sprawę, bo zwykle mogę sobie wykorzystać weekend jak tylko mi się podoba. Dlatego też spałam dzisiaj do 10;). Sobota i niedziela to również dni, w ciągu których mogę poświęcić sobie więcej uwagi niż na tygodniu, co bardzo mi odpowiada i dobrze robi mojemu samopoczuciu. 
III. Spotkania z ludźmiNauczyłam się cenić spotkania ze znajomymi - nawet jeżeli mam za sobą intensywny dzień. Pamiętam jak mieszkałam jeszcze w Warszawie i robiłam kurs aktywizacji zawodowej, a później szukałam pracy; z dziewczynami wypuszczałam się na spacer w celu zresetowania się. To bardzo dobrze mi robiło, dlatego też teraz jeżeli mam możliwość wyjścia nawet na tygodniu to chętnie z niego korzystam. Jakiś czas temu nawet zgadaliśmy się ze znajomymi i zorganizowaliśmy sobie topienie Marzanny i ognisko. I mimo to, że zachowywaliśmy się jak dzieci z podstawówki, to mam wrażenie, że każdemu z nas było to potrzebne, bo dzięki temu mogliśmy trochę odreagować.
IV. MuzykaZawsze mnie uspakajała, dodawała energii, pocieszała, pozwalała zasnąć, przeżywać własne emocje itd. Do dziś lubię siadać na własnym łóżku ze słuchawkami na uszach i kubkiem kawy w ręku i patrząc się w okno pozwalam uspokoić się własnym myślom i własnemu ciału.  To zaskakujące do jakich wniosków potrafię wtedy dojść...
A Wy jakie macie sposoby na uspokojenie się? Co Wam sprawia przyjemność po ciężkim dniu/tygodniu? Macie coś co pomaga Wam przetrwać ciężkie chwile? 

Komentarze

  1. Lubię pospać, pograć w durne gry i poczytać. Czekoladę też lubię, ale ta mnie ostatnio nie uspokaja, a raczej w poczucie winy wpędza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie mnie poniekąd też, ale mam więcej ruchu ostatnio, więc szybko się rozgrzeszam;)

      Usuń
  2. Ahh te słodycze ;) Ja się jednak odzwyczaiłam. Gorzka czekolada w szafce napoczęta od kilku miesięcy leży :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też słodycze długo leżą, a to taki zapas na czarną godzinę;)

      Usuń
  3. Mnie uspokaja jedzenie. :) Oczywiście, pomaga mi też sen i dobra lektura, ale jedzenie i tak jest na pierwszym miejscu. A ponieważ zamartwiam się często, to i jem nieustannie, najchętniej czekoladę (tak ze dwie tabliczki na dzień, czasem więcej, czasem mniej). :)

    Pozdrawiam ciepło,
    kasjeusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz, ja czasem też tak mam, ale na jak już to jestem w stanie zjeść tylko jedną tabliczkę czekolady na dzień, która mi starczy na dłuugo;)

      Usuń
  4. Mam kilka sposobów na uspokojenie i stosuję je na przemian:
    - rozmowa z przyjacielem, lub kimś bliskim (to zawsze pomaga)
    - muzyka (zwykle mówię wtedy, że chcę zagłuszyć myśli)
    - ulubiony serial komediowy lub kabaret (śmiech jest dobrym odstresowaniem. Jeśli ktoś mnie dobrze zna, to wie, że konkretny tytuł odpowiada konkretnemu stopniowi mojego zdenerwowania)
    - książka
    - techniki dobrego oddychania (stosuję od niedawna i nie zawsze działa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jakoś nie zawsze rozmawiam z kimś bliskim o problemach. Ludzie już wiedzą, że jak już z kimś o czymś rozmawiam to musi mi być już na prawdę źle.

      Usuń
  5. Widzisz jak malo potrzeba do szczescia! :) mam podobne wymagania do twoich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno małe rzeczy cieszą najbardziej;)

      Usuń
  6. Hmmm, ja zazwyczaj lubię ten moment, kiedy czekam, aż kawa wystygnie mi na tyle, by być zdatną do picia ;) ten mini wolny czas poświęcam zazwyczaj na czytanie, albo snucie refleksji. Ze znajomymi kontakt mam praktycznie non stop, oczywiście poza sesją, kiedy wszystko trzeba ukrócić ;/ a słuchanie muzyki to dla mnie taki gratis do godzinnej, męczącej podróży do domu, kiedy mogę się wyluzować i nie myśleć o czekających na mnie zadaniach ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Większość moich sposobów jest podobna do twoich oprócz spotykania się z ludźmi, by się odprężyć i uspokoić muszę pobyć sama. A i do 10 nie potrafię spać, zazwyczaj budzę się wypoczęta przed 5 rano, nawet w weekendy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ja zwykle też jestem rannym ptaszkiem, no chyba, ze miałam cięzki tydzień jak ostatnio. Wtedy potrafię długo spać, bo muszę odespać;)

      Usuń
  8. - szczypta kota
    - garść psa
    - szklanka konia
    Wymieszać i gotowe.
    A no może jeszcze: czekolada i i kawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o widzisz;), a ja od długiego czasu wybieram się do stadniny koni i wybrać się nie mogę;p

      Usuń
    2. Mam to szczęście, że widuje konie co najmniej 5 razy dziennie, bo mam swoje własne :D

      Usuń
    3. ojej, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę...

      Usuń
  9. muzyka i słodycze to także moje słabości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, chyba wielu z nas ma takie słabości;)

      Usuń

Prześlij komentarz