sobota, 23 lutego 2013

Znów wolontariacko

Wczoraj kiedy wracałam z pracy spotkałam moją koleżankę, z którą swego czasu pracowałam w jednym z miejscowych gimnazjów. Jednak mimo to, że nie pracujemy już razem widujemy się czasem z racji tego, że obie jesteśmy wolontariuszkami w Centrum Wolontariatu, a poza tym moje miasto jest małe, więc zdarza się, że wpaść na siebie na mieście. Rozmowa z Marysią skłoniła mnie do podzielenia się z Wami pewnymi przemyśleniami. 

Otóż często powtarzam, że wolontariat jest czymś, co nie może kolidować nam z naszym życiem i obowiązkami. Uczniowie nie mogą zawalać przez niego szkoły, ludzie pracujący swojej pracy, nie można tego robić kosztem swojej rodziny i przyjaciół itd. Wielu ludzi nie podejmuje działań wolontariackich, ponieważ nie ma na to ochoty czy też swój czas wolny chce przeznaczyć na zupełnie coś innego. I to nie jest zła postawa, chociaż jak dla mnie tacy ludzie nie wiedzą co tracą;).  Ale wracając do spotkania z Marysią;). Zanim przejdę do sedna chciałabym Wam jeszcze napisać, że jest to kobieta starsza ode mnie, która ma swoją rodzinę. Wychowuje dziewczynkę z autyzmem (nie wiem czy ma jeszcze jakieś dzieci po za tą małą) i sama nie ma mega dobrej sytuacji życiowej. Jednak w pewnym momencie powiedziała coś co mnie samą bardzo zmotywowało do działania i nie rezygnowania z niesienia pomocy tylko dlatego, że mam teraz więcej obowiązków. Mianowicie w pewnym momencie stwierdziła, że tak na prawdę zawsze znajdzie się coś co przeszkadza nam pomagać innym - bo mamy chore dziecko, własne obowiązki i wymagającą pracę lub zmagamy się z jej brakiem. Jednak jeżeli chcemy pomagać zawsze znajdziemy możliwość, żeby zrobić coś dobrego dla innych - nawet jeżeli nie będzie to nic wielkiego i wymagającego to zawsze warto pomóc. W tym momencie wywiązała się między nami rozmowa o plusach pomagania (ja ze swojej strony pisałam o tym kilka notek wcześniej;)). 
Rozstałam się z Nią zmotywowana, a już na pewno miałam więcej wiary we własnych wolontariuszy, którzy nie tylko sami się udzielają mimo przeciwności, którzy sami muszą pokonać, ale również przekonują do pomagania innych. To jest bardzo budujące. Swoją drogą wciąż mnie zadziwia, że tak dużo energii można czerpać od innych ludzi...

13 komentarzy:

  1. Ja od dawna nie robiłam nic związanego z wolontariatem, bo właśnie nie mam za dużo czasu... Niestety.
    Co do czerpania energii od innych - ja mam zupełnie odwrotnie, inni raczej mi tę energię zabieraja i zbyt dużo przebywania między ludźmi tylko mnie dobija.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem niestety tak jest, chociaż u mnie wolontariat został stałą częścią mojego życia i pewne rzeczy robię już w pewnym sensie automatycznie;)

      Usuń
  2. Rzeczywiście, bardzo ważna myśl. Na dobrą sprawę zawsze możemy znaleźć coś, co może nam uniemożliwić pomaganie innym. A tak naprawdę możemy to zrobić, jeśli tylko się postaramy. Poza tym pomaganie ma naprawdę pozytywny wpływ na nasze życie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak sama się przekonuję, że czasem niewiele trzeba, żeby pomóc drugiemu człowiekowi. Poza tym widzę ile mi to daje i jak na mnie działa, więc siłą rzeczy nie mam zamiaru z tego rezygnować;)

      Usuń
  3. Tak jest ze wszystkim- z wolontariatem, czy nawet po prostu z nauką- zawsze możemy znaleźć wymówkę. Chociaż nie przesadzałabym, czasami "wymówka" jest istotna, tak jak napisałaś na początku posta- nic nie powinno sprawiać, że będziemy przemęczeni i zaczniemy źle funkcjonować.
    Tobie to chyba jednak nie grozi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to znaleźć we wszystkim jakiś złoty środek;)

      Usuń
  4. Miło z twojej strony, ze zajmujesz sie taka działalnoscia.

    OdpowiedzUsuń
  5. O nie raz rozmowa z kimś daje nam pomysł na działanie ,a właściwie poglądy takie jak twojej znajomej to sama motywacja ,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak takie rozmowy pomagają szczególnie w momentach, w których człowiek sam ma kryzys;)

      Usuń
  6. Naprawdę podziwiam wolontariuszy a chyba najbardziej tych udzielających się w hospicjach. Raz byłam w takim przybytku i wrażenie było przygnębiające, trzeba być niezwykłą osobą by pomagać a czasami i zaprzyjaźniać się z tymi ludźmi ze świadomością, że mogą oni wkrótce umrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak - moja ciocia pracuje w hospicjum i zawsze ją podziwiałam za to co robi.

      Usuń
  7. Rzeczywiście tak jest. Ja bardzo często wracam myślami do chwil, kiedy jeździłam do domu dziecka jako wolontariuszka - mimo wielu innych obowiązków wtedy jakoś udawało mi się zorganizować czas - teraz jakby człowiek sam szukał sobie wymówek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz - mnie też czasem niewiele trzeba, żeby przekonać samą siebie do tego, żeby czegoś nie zrobić;) Więc chyba każdy sobie szuka wymówek i to niezależnie o co chodzi.

      Usuń